Nitras ma uratować wizerunek PO. Ale do kraju może sprowadzić go tylko propozycja z rządu

Redakcja
Sławomir Nitras ostatnio nie tylko częściej pojawia się w mediach, ale też u boku premiera
Sławomir Nitras ostatnio nie tylko częściej pojawia się w mediach, ale też u boku premiera Wojciech Barczyński/Polskapresse
Sławomir Nitras po wyborach w 2007 roku dostał propozycję od Mirosława Drzewieckiego, by zostać podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sportu. Ofertę złożył mu też Grzegorz Schetyna - miał zostać wiceministrem w MSWiA. Wybrał to drugie. - Przykro mi, stary, ale jednak nie mogę dać ci tej roboty - miał usłyszeć od Schetyny, gdy gabinet był już skompletowany. Nikt nie miał złudzeń, że była to nieczysta polityczna zagrywka. Teraz, po pięciu latach od tego momentu, do kraju z europarlamentu może sprowadzić go jedno: propozycja w rządzie. Czy ta się szykuje?

Od ponad miesiąca Sławomir Nitras znów zaczyna się pokazywać na politycznym krajowym poletku. Co prawda to tylko trzy rozmowy radiowe, jeden wywiad prasowy. Można by rzec, jak na polityka zaangażowanie średnie, a na podstawie zaledwie tylu wystąpień trudno wysnuwać tezę, że zabiega o obecność w mediach. Na razie umówiony jest, że co dwa tygodnie będzie gościł w "7 dniu tygodnia" Radia Zet. Jednak jak na Sławomira Nitrasa ta liczba to aż nadto. Bo europoseł skutecznie unika obecności w mediach od czasu wyborów parlamentarnych. Być może Donald Tusk wezwał na pomoc Sławomira Nitrasa, by ten ratował wizerunek Platformy, która ostatnio ma coraz więcej kłopotów.

Jego regionalni wrogowie węszą już spisek. - Sławek chce znów zaistnieć przed kolejnymi wyborami do europarlamentu. Stąd ta medialna ofensywa - mówi szczeciński polityk PO. Sławomir Nitras pojawia się nie tylko w mediach, ale też u boku premiera. Ostatnio towarzyszył mu na trybunie podczas towarzyskiego meczu Polska - Portugalia. - Załatwił sobie wejściówkę od swojej koleżanki Muchy, żeby być blisko premiera. Zaczyna się wkupywać w jego łaski, bo wie, że to Tusk decyduje o tym, czy wpisać go na listę do europarlamentu - dorzuca ten sam polityk. Ale nie należy bagatelizować relacji, jakie są między Tuskiem a Nitrasem, choćby ze względu na fakt, że jako jeden z nielicznych ma numer telefonu do premiera.

CZYTAJ TEŻ: Nitras: Media mogą zniszczyć najlepsze reformy. To co ważne przedstawiają w sposób karykaturalny

Jeden z polityków Platformy mówi, że ostatnio Nitras wysłał Tuskowi SMS o treści: "Zaj...cie to zrobiłeś, nawet ja nie zrobiłbym tego lepiej". Premier na wiadomość miał zareagować gromkim śmiechem.

Nitras ma poczucie, że nikt nie dał mu szansy. Teraz znów otwiera się przed nim możliwość wejścia do rządu?

Arkadiusz Litwiński, poseł PO, uważa, że Sławomir Nitras planuje powrócić do Polski na stałe. - Najpierw wystartuje do PE, a potem, gdy będą zbliżały się wybory w Polsce, znów będzie zabiegał o mandat krajowy - twierdzi Litwiński. Tylko że premier na takie rozwiązanie może się nie zgodzić, bo nie zezwala politykom swojej partii na chwilowe ucieczki do Brukseli, gdzie mają przeczekać na swoją szansę w kraju. Litwiński podziela powszechną opinię w Platformie, że Nitras nie wystartował w poprzednich wyborach, bo nie zadowolił się drugim miejscem za Bartoszem Arłukowiczem. - Niezależnie od tego, czy pierwsze miejsce miałby Arłukowicz, czy Nitras, to jedynka w Szczecinie zawsze zgarnia ogromna pulę głosów. Sławek potraktował to ambicjonalnie - mówi Litwiński. Inną wersję zdarzeń przedstawi nam kolejny szczeciński polityk. - Nitras nie dostał żadnej propozycji kandydowania do Sejmu krajowego od premiera. Co więcej, decyzja o tym, że Arłukowicz ma być jedynką w jego regionie, go zaskoczyła. Dowiedział się o tym z mediów. Wszystko dokonało się poza nim, w centrali. Był wściekły - przekonuje nasz rozmówca.

CZYTAJ TEŻ: Czy Nitras, delfin Tuska, wypłynie? Na razie topi go jego własny region

Zresztą nie pierwszy raz decyzję o jego losie podjęto bez jego udziału. Bo start polityka do europarlamentu był pomysłem jego partyjnego nieprzyjaciela Grzegorza Schetyny. Do Nitrasa miały nawet dojść sygnały, że ówczesny szef MSWiA namówił premiera, by wysłał go do Brukseli. Ta - jak to określą niektórzy - zsyłka była jednak dla Nitrasa jak zbawienie. Tu z dala od partyjnych rozgrywek polityk nabiera dystansu, pozbywa się towarzyszącego od lat niepokoju, że o wszystko w Platformie trzeba walczyć, że politykiem tak samo łatwo się zostaje, jak przestaje nim być. A przecież, jak zwykł górnolotnie mawiać, polityka jest jego miłością. Ta momentami w polskim parlamencie stawała się jednak dla niego toksyczna. - Sławek miał dość snucia się po sejmowych korytarzach, intryg w Hawełce. Miał poczucie, że praca na Wiejskiej jest bezproduktywna. Chciał się spełnić w rządzie i nadal nie może zrozumieć, czemu nie dostał szansy, by do niego wejść. Uważa, że jest inteligentniejszy od dużej części gabinetowego zaplecza Tuska - mówi nam polityk PO.
A nie ma co ukrywać, Sławomir Nitras do ludzi ze spokojnym usposobieniu nie należy. Jest trochę bezczelny, uparty, ambitny, temperamentny. Te wszystkie cechy z jednej strony sprawiają, że łatwo wchodzi w partyjne konflikty, z drugiej zaś, że jest materiałem na lidera. Nitras zawsze ma swoje zdanie. Uważa, że nie można się na wszystko zgadzać, bo wtedy ludzie wejdą mu na głowę. A w jego regionie zaczęli. Z mediów dowiedział się, że jest szykowany na niego wniosek do sądu partyjnego. "Wyrzucają nas z partii?" - zastanawiał się na Twitterze Sławomir Nitras. Liczba mnoga jest uzasadniona, bo sprawa toczyła się jeszcze o Michała Marcinkiewicza, młodego polityka Platformy. Nitras radził dalej na Twitterze partyjnym kolegom: "Stuknijcie się w głowę". "Gdybyśmy chociaż nieautoryzowanego wywiadu udzielili, to bym zrozumiał. Nie chce mi się analizować" - napisał Nitras. Oficjalnie nie chciał sprawy komentować.

Jeden z jego stronników mówił wtedy, że szef zachodniopomorskiej PO Stanisław Gawłowski wzywa do siebie szefów partyjnych kół i przekonuje, by wystąpili z wnioskiem o wprowadzenie zarządu komisarycznego w szczecińskiej PO. Jeśli taki wniosek by się pojawił, to - jak słychać nieoficjalnie - Nitras wystąpiłby do przewodniczącego partii Donalda Tuska z wnioskiem o wprowadzenie zarządu komisarycznego w regionie.

CZYTAJ TEŻ: Nitras: Napieralski jest intelektualnie niezdolny do sprawowania funkcji państwowych

Pytany teraz Stanisław Gawłowski zapewnia nas, że nie zamierzał wyrzucać z partii Nitrasa, a wniosku o jego wykluczenie ostatecznie nie złożył. Ale według naszych informacji w regionie musiał ingerować Donald Tusk. To on miał wstawić się za europosłem. I najwyraźniej pozycja Sławomira Nitrasa wzrosła u premiera. Na tyle, że niewykluczone, że wraz z pierwszą rekonstrukcją rządu znajdzie się dla niego miejsce w kancelarii premiera lub w którymś z resortów. Jeden z naszych rozmówców mówi, że Nitras chciałby zostać podsekretarzem stanu w Ministerstwie Transportu. Ostatnio w radiu pytany o nowego szefa Platformy i dociskany, czy mógłby nim zostać, Sławomir Nowak odparł: - Delfiny żyją krótko. Nie chcę popełnić falstartu. Uważam, że Sławek Nowak stoi przed bardzo poważnym testem. Na drwiący śmiech Janusza Palikota, rzucił: - Jestem bardziej pewny, że Nowak poradzi sobie z koleją, niż tobie, Janusz, pójdzie szukanie proboszcza pedofila.
Może ostatnie ciepłe słowa o ministrze Nowaku są zapowiedzią szykującego się już stanowiska.

Joanna Miziołek

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Ś
Śledź
I jedno i drugie może zaszkodzic PO w dalszym sprawowaniu władzy. Pierwsza specjalność uniwersalność polityka który z lekkościa jaskółki przelatuje ze stanowisko na stanowisko bo sie na wszystkich sprawach zna, a druga specjalnośc to przeskakiwanie w biegu za stanowiska na stanowisko byleby tylko nie spaść z tej karuzeli stanowisk. Jestem zaszokowany tak samo jak kiedyć dawno temu gdy jeden z wysokich rangą oficerów LWP stwierdził, że "oficer może działać na każdej linii wystraczy wskazać mu stanowisko, tak samo jak może zdać każdy egzamin byle mu wskazać pokój egzaminacyjny".
Widzę że w organizacji Tuska dzieje sie teraz podobnie. Tusk wyznacza kierunek natarcia, a spolegliwy żołnierz idzie czy chce czy nie do natarcia. Oczywiście w tym politycznej wojnie bedąc nie przygotowany znając tylko strategię przetrwania ginie przygnieciony medialnym atakiem mediów i przeciwnika politycznego.

Są oczywiście wyjątki od tych regół, w postaci wiedzy teoretycznej i praktycznej, ale tylko wyjatkowe wyjątki :)

Niestety nie należą do nich Ostachowicz ani Nitras. Obserwując obu polityków od dawna nie mam żadnych złudzeń. Znajomość przez nich PIAR-u, propagandy, psychologii społecznej, socjotechniki jest praktycznie zerowa.
To nie ich zdolności socjotechniczne i wiedza na temat propagandy pozwoliło PO zwyciężyć. To raczej błędy Kaczyńskiego i jego przybocznej gwardii spowodowało, że elektorat przestraszył sie radykalizmów.

Teraz na scenę wkracza kolejny konkurent w postaci Zbigniewa Ziobry wspieranego przez człowieka który co nieco wie o propagandzie. Jest wielce prawdopodobne, ze najpierw odbędzie się "skryta wojna bratobójcza" na prawicy, bo Ziobro i kurski doskonale wiedzą, że koalicja z Kaczyńskim, politykiem o dyktatorskich zapędach, nie może być zrealizowana.
Ziobro nie bedzie unikać mediów, w przeciwieństwie do Kaczyńskiego, co dał wyraz temu już w dniu spędu miłośników Solidarnej Polski i wystapił w stacji nie pałającej do niego miłośćia czyli TVN. To jest o wiele wieksze audytorium niz te które gromadzi kaczyński na ulicach. Jestem przekonany, że szybko zdobedzie głosy wyborców PIS. Ostateczny cios Kaczyńskiemu może zadać zręcznie rękoma sędziów Trybunału Stanu, gdy przed nim obaj staną.
Samo zwalczanie przez Solidarną Polskę Ziobry , nie przyniesie przejęcia elektoratu PIS, ani zdobycia poparcia niezdecydowanych. Jeżeli Kurski jest dobtym strategiem propagandowym a nie tylko działa jak
bulterier to przyjmie inna taktykę w stosunku do PO. Trochę miodu i trochę dziekciu w odpowiednich proporcjach.

Oj będzie sie teraz działo. Ani Nitras ani Ostachowicz a nawet razem nic nie zdziałają.
c
cyferka
to ten palant co w Austrii cofał na autostradzie i jak go zatrzymali to machał papierkami rządowymi?
c
clark
Nitras to wybitny znawca problemów drogowo-kolejowych, dlatego powinien zostać ministrem sportu.
M
Marcin
Na druga stonę przechodzi się klikając pod teścia artykułu na małą strzałkę.
e
easyrider
Zdaje się, że to ten, którego niemiecka drogówka zatrzymała za jazdę pod prąd na autostradzie a później głupkowato się z tego tłumaczył. Może zatem jako minister transportu by się sprawdził?
Dodaj ogłoszenie