Nikt nie pójdzie do wojska za 1 tys. zł pensji

Dr inż. Tomasz Szulc, ekspert ds. militarnych
Wojciech Wilczyński
Za profesjonalne wojsko zapłacimy więcej niż teraz wynosi budżet MON-u. Polska musi więc ograniczyć misje za granicą

Wszystko wskazuje na to, że jesienią będzie miał miejsce ostatni pobór do wojska. Nie oznacza to jednak, że od razu będziemy mieli armię zawodową. Na to bowiem trzeba najpierw znaleźć ogromne pieniądze. Tak ogromne, że trzeba szukać ich wszędzie.

Warto bardzo poważnie zastanowić się na przykład nad ograniczeniem udziału naszych żołnierzy w misjach zagranicznych. To są kolosalne wydatki, które armii przynoszą bardzo niewiele. Nadużywa się argumentu o tym, że to najlepsza metoda szkolenia. Tymczasem główne umiejętności, których nabędą nasi żołnierze w Czadzie, to walka z upałem i przepędzanie band złodziei kradnących żywność.

Z powodu kosztów powinniśmy też zredukować liczebność misji w Afganistanie, bo choć prezydent Bush bardzo chce, żeby swoje życie narażali tam nie tylko Amerykanie, to nie stać nas na utrzymanie tylu ludzi pod Hindukuszem. Nie powinniśmy też liczyć na morze pieniędzy od Amerykanów w zamian za tarczę antyrakietową. Musimy pożegnać się z iluzjami, że sfinansują nam zakup nowoczesnej broni. W takiej sytuacji powinniśmy podziękować za tarczę antyrakietową, bo nie stać nas na przyjęcie i wspieranie tej inwestycji.

To wszystko trzeba sobie powiedzieć teraz, przy tej pozornie błahej okazji zniesienia poboru. Mówimy na przykład, że jest nam potrzebna armia 100-tysięczna, nikt jednak nie zwraca uwagi, że cena takiej armii zawodowej będzie znacznie wyższa niż armii z poboru. Weźmy prosty przykład - koszt budowy tysięcy mieszkań. Dla żołnierzy zawodowych niskich szczebli - szeregowych, podoficerów trzeba przecież stworzyć ogromną infrastrukturę mieszkaniową. Ich nie wystarczy skoszarować jak żołnierzy służby zasadniczej, których wymagania socjalne są zredukowane do minimum. W krajach bogatych rozwiązuje się to przez system wynajmu mieszkań. U nas często nie ma od kogo lokali wynająć.

Są garnizony, gdzie nie ma niczego. Jeśli tam zechce się zatrudnić tylko żołnierzy zawodowych, to trzeba najpierw zbudować im miasto. To jest koszt, który będzie musiało ponieść Ministerstwo Obrony Narodowej, a którego nikt nie potrafi precyzyjnie określić.

Do tego trzeba dodać koszt wysokich poborów dla ochotników na zawodowych żołnierzy. Jeszcze parę lat temu, kiedy rodziła się idea armii zawodowej, mówiło się, że bezrobocie jest na tyle wysokie, że mnóstwo młodych ludzi zechce pójść do wojska, traktując to jako jedyną możliwość pracy.

Obecnie młodzi Polacy mają nieograniczone możliwości pracy za granicą. W związku z tym, jeśli armia będzie chciała pozyskać ludzi do kilkunastoletniej służby zawodowej, musi zaoferować bardzo przyzwoite warunki finansowe. Za tysiąc złotych nikt przecież nie podejmie ciężkiej, trudnej i odpowiedzialnej służby.

A jeśli początkujący dostaną więcej, to proporcjonalnie więcej trzeba też zapłacić dotychczasowym żołnierzom zawodowym, którzy mają jeszcze wyższe kwalifikacje. To również wymaga pieniędzy. Do tego dochodzi kwestia zabezpieczeń socjalnych dla żołnierzy i ich rodzin. W sumie to są miliardy złotych.

Napoleon powiedział, że do zwyciężania na wojnie potrzebuje trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. I warto o tym pamiętać, dyskutując o armii zawodowej. Przy niewystarczającym finansowaniu nie ma większej różnicy między armią zawodową a z poboru. To, czy armia jest dobra, czy nie, zależy bowiem od tego, w jaki sposób szkoli się żołnierzy, na jakim sprzęcie, jaką ma się do tego bazę techniczną. Dobrze wyszkolona armia z poboru może być tylko nieznacznie gorsza od armii zawodowej.

Jednym z powodów, dla których twierdzi się, że żołnierze służby zasadniczej do niczego się nie nadają, jest ich niewłaściwe szkolenie. To nie prawda, że gdy w miejsce żołnierzy z poboru wstawimy zawodowców, staną się oni od razu wybitnymi ekspertami od obsługi nowoczesnej broni. Najpierw trzeba zainwestować duże pieniądze w ich szkolenie. Po takich inwestycjach nawet armia z poboru byłaby wyraźnie lepsza.

Oczywiście w warunkach bojowych lepiej sprawdza się armia zawodowa. Są tam ludzie wyszkoleni dłużej, z lepszą motywacją. Żołnierze, szczególnie na najniższych szczeblach, są dużo bardziej profesjonalni niż w armii z poboru. Ale są to korzyści, które objawiają się głównie w przypadku wojny. Natomiast koszt utrzymania armii zawodowej jest wysoki. Szczególnie, jeśli chcemy, żeby ta armia była w miarę liczna.

Decyzje polityczne już jednak zapadły. W związku z tym, gdy skończy się pobór, koszary opustoszeją, bo szeregowych nie będzie. Będą niedobory kadrowe i podwyższy się poziom stresu tych, którzy będą musieli radzić sobie w tych warunkach.

Armia zawodowa jest również "płytka" - gdy trzeba w krótkim czasie zwiększyć znacznie jej liczebność, np. wskutek zaostrzenia się sytuacji międzynarodowej w regionie, nie ma skąd wziąć rezerwistów dla formowanych jednostek. Zetknęli się z tym problemem w nieodległej przeszłości Brytyjczycy, Amerykanie?

Nie zrobiono rzeczy podstawowej - nie określono, na jaką armię zawodową nas stać. Trzeba było np. powiedzieć, że redukujemy liczebność armii o połowę i odstawiamy "na kołki" tyle a tyle samolotów, okrętów, bo nie ma ludzi do ich obsługi. Słowem - proces uzawodowienia armii musi się wiązać z bardzo bolesną decyzją o redukcji jej rozmiarów. Przede wszystkim zaś z decyzją o dalszej redukcji struktur dowodzenia, struktur administracyjnych, całego tego balastu, który na razie ma się świetnie, a na gotowość bojową armii wpływa w niewielkim stopniu. Etaty w jednostkach liniowych są wciąż redukowane - jeden oficer otrzymuje czasem zadania, które powinno wykonywać trzech ludzi.

Decyzje zapadły i Polska będzie miała armię zawodową. Jednak podejmując decyzje istotne dla przyszłości Sił Zbrojnych, trzeba zawsze pamiętać, że ich głównym zadaniem jest obrona kraju i jego nienaruszalności terytorialnej, a temu na przykład misje zagraniczne służą tylko pośrednio. Także sprzęt, optymalny dla takich misji, często jest mało przydatny dla obrony naszych granic.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie