Nieznana prawda o śmierci ks. Jerzego Popiełuszki

    Nieznana prawda o śmierci ks. Jerzego Popiełuszki

    Leszek Pietrzak

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    35 lat po zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki nadal nie wiadomo, kto odpowiada za tę zbrodnię, i nawet oficjalna data śmierci księdza budzi wątpliwości.
    Ksiądz Jerzy Popiełuszko

    Ksiądz Jerzy Popiełuszko ©AFP/EAST NEWS

    Wiele wskazuje na to, że przed morderstwem kapłana przez pięć dni więziono i torturowano na terenie bazy wojsk sowieckich koło Kazunia. W latach 90. oraz 2003-2004 śledztwo prowadził prokurator Andrzej Witkowski. Dwukrotnie odsuwano go od sprawy, zazwyczaj wtedy, gdy udawało mu się zebrać nowy materiał dowodowy. Obecnie śledztwo jest nadal prowadzone przez prokuratorów IPN.

    Jednak to Witkowskiemu udało się ustalić wiele nowych faktów dotyczących przebiegu zdarzeń, w wyniku których doszło do śmierci księdza. W sposób fundamentalny podważają one całą dotychczasową wiedzę na temat zamordowania ks. Jerzego. Oficjalna wersja śmierci ks. Popiełuszki była wersją skonstruowaną przez aparat władzy w PRL, a ściślej jego zbrojne ramię, czyli Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.

    CZYTAJ TAKŻE: Zamordowali Popiełuszkę, później Suchowolca. Kto zabijał kapłanów?

    Na scenie politycznej PRL ks. Jerzy Popiełuszko pojawił się w latach 1981-1982 jako duszpasterz aktywnie wspierający strajkujących robotników Solidarności. Jego kazania podczas mszy za ojczyznę elektryzowały tłumy. W krótkim czasie kościół św. Stanisława na Żoliborzu stał się mekką patriotyzmu. Na celowniku Służby Bezpieczeństwa ks. Popiełuszko znalazł się we wrześniu 1982 r., gdy Wydział IV Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych (SUSW) w Warszawie zaczął prowadzić sprawę o krypt. "Popiel". Początkowe efekty działań SB okazały się mizerne, bo nie udawało się zdobyć żadnych ważnych informacji. Tymczasem kazania księdza Jerzego coraz mocniej ukazywały obłudę i zakłamanie komunistycznego systemu.

    W lipcu 1983 r. jedno z kazań zrelacjonowano Wojciechowi Jaruzelskiemu. Zazwyczaj opanowany generał wpadł w furię. Natychmiast wezwał do siebie szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka i oznajmił mu wprost: "Zrób coś z nim, niech przestanie szczekać" (te słowa są udokumentowane w aktach sprawy "Trawa", znajdujących się obecnie w zasobach IPN). Kiszczak potraktował wypowiedź przełożonego jako polecenie służbowe. Na naradzie w MSW z udziałem m.in. generałów Zenona Płatka i Władysława Ciastonia poinformowany o małej efektywności dotychczasowych działań w sprawie "Popiel" polecił opracowanie planu operacyjnego "dotarcia" do otoczenia księdza Jerzego.

    Zebrani uznali także, że istnieje konieczność podjęcia wobec księdza wspomagających działań dezintegracyjnych, licząc na jego ewentualne nerwowe załamanie. Od tego momentu wszelkie operacje dotyczące osoby Popiełuszki znalazły się pod bezpośrednim nadzorem gen. Kiszczaka.

    Wedle dokumentów archiwalnych z zasobów IPN, które odnalazł zespół kierowany przez prokuratora Witkowskiego, formalnie sprawę działań wobec księdza przejęła od SUSW w Warszawie grupa kpt. Grzegorza Piotrowskiego z Wydziału VI Departamentu IV MSW, odpowiadającego za dezinformację i dezintegrację w Kościele.

    Poza nękaniem księdza przez podrzucenie mu nielegalnej literatury i amunicji do prywatnego mieszkania znacznie ważniejsze było ulokowanie informatora w bezpośrednim otoczeniu kapłana. W lutym 1984 r. funkcjonariuszom SB udało się zarejestrować jako "Desperata" osobistego kierowcę Popiełuszki - Waldemara Chrostowskiego. "Desperat" mógł dostarczać SB świeże informacje o działalności księdza oraz pomóc w realizacji strategicznego planu, jakim był werbunek kapłana.

    Pomysł zwerbowania ks. Popiełuszki - jako informatora SB - pojawił się wiosną 1984 r. Gen. Kiszczak, w przeszłości szef wywiadu wojskowego, był przekonany, że zwerbowanie księdza zneutralizuje go, a być może uda się też jego osobę wykorzystać w rozgrywkach z opozycją. Latem 1984 r. w trakcie spotkań z przedstawicielami Episkopatu Polski gen. Kiszczak uznał, że inną koncepcją rozwiązania problemu księdza Jerzego, która mogłaby zostać zaakceptowana zarówno przez stronę rządową, jak i przez episkopat, było wysłanie go za granicę. Przy czym Kiszczak sądził, że optymalnym rozwiązaniem byłoby połączenie werbunku z równoczesnym wysłaniem księdza Jerzego na studia do Rzymu.

    Wysłanie zwerbowanego uprzednio księdza do Watykanu przyniosłoby gen. Kiszczakowi ogromny sukces. Służby specjalne PRL umieściłyby agenta w najważniejszym wówczas miejscu dla wszystkich komunistycznych wywiadów - w samym centrum Kościoła katolickiego. I nie ważne byłyby jego rzeczywiste możliwości operacyjne w Rzymie i to, czy Popiełuszko miałby rzeczywisty dostęp do Jana Pawła II lub do jego najbliższego otoczenia. Ważne było przede wszystkim to, że taki sukces operacyjny na pewno wzmacniałby pozycje polskich służb w komunistycznym bloku. KGB pomimo podejmowania usilnych starań nie posiadało wartościowej agentury w Watykanie. Czesław Kiszczak mógłby więc pochwalić się swym sukcesem przed towarzyszami radzieckim, co niewątpliwie umacniałoby jego pozycję na Kremlu. Pamiętać trzeba, że szef MSW rywalizował z nadzorującym aparat bezpieki z ramienia Biura Politycznego KC PZPR gen. Jerzym Milewskim, którego pozycja na Kremlu nadal wydawała się mocna.

    1 3 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (28)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    jad zmijowy

    Adam (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Rozbawiona i lucyper - do dawna jesteście w Polsce ? Bo taki jad żmijowy ma tylko jeden gen

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    jednego pasożyta mniej

    Rozbawiona (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 11

    To ci źli Komuniści wyrwali Alfonsa Popiełuszkę ze wsi, dali mu wykształcenie, na jakie nie mógł liczyć gdyby w Polsce byłaby dalej II RP (nie był zbyt pojętny, ledwo zdał maturę), a on napluł na...rozwiń całość

    To ci źli Komuniści wyrwali Alfonsa Popiełuszkę ze wsi, dali mu wykształcenie, na jakie nie mógł liczyć gdyby w Polsce byłaby dalej II RP (nie był zbyt pojętny, ledwo zdał maturę), a on napluł na Komunistów, tylko po to żeby utrwalić w Polsce interesy katolickich pasibrzuchów, którzy dzisiaj swobodnie mogą okradać Polskę, tak jak przed wiekami.
    Nie ma większych zdrajców w Polsce od klechów, którzy od zawsze szkodzą polskim interesom. W Polsce Komunistów powstało więcej uniwersytetów, szpitali, fabryk, przedszkoli niż w całej historii Polski przed 1939 roku. To nie podobało się hierarchom krk, więc wytypowali klechutę na męczennika. Potrzebna im była ofiara, która by wstrząsnęła społeczeństwem, nawet tym niewierzącym, ofiara dzięki której można było się dobrać do majątku wypracowanego przez Polaków i o której długo by pamiętano. Sam księżulo , pochodzący z wiochy zabitej dechami, był bardzo łasy na wszelkie nowinki, do których przeciętny obywatel nie miał jeszcze dostępu. Z podróży do Stanów przywoził wiele dolarów i podarków, dzięki temu miał mieszkanie własnościowe w Warszawie, telewizor na pilota i odtwarzacze muzyczne oraz wideo. Był młody, w miarę przystojny, robił wrażenie, szczególnie na kobietach, starał się być światowcem, wygłaszał jednak prymitywne kazania szkalujące polskie państwo, przez co zrobiło się o nim głośno. Był idealnym typem na ofiarę, którą został, ale sam się o to prosił. Pewnie teraz jako święty jest zadowolony, że go pokrojono na relikwie i ciemny ludek modli się do jego kawałków - tak się mu polski kościółek odwdzięczył za antypolską działalność. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    mord

    lucyper (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 19

    a ilu ludzi wymordował kościół?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Święty człowiek

    Kuba (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 14 / 13

    Święty człowiek. Z pewnością ten tydzień przed śmiercią bardzo go męczyli i torturami oraz szantażem próbowali zmusić do zdrady, ale system stworzony przez diabła w obliczu nadnaturalnej mocy dobra...rozwiń całość

    Święty człowiek. Z pewnością ten tydzień przed śmiercią bardzo go męczyli i torturami oraz szantażem próbowali zmusić do zdrady, ale system stworzony przez diabła w obliczu nadnaturalnej mocy dobra staje się bezradny.
    W tych listopadowych dniach myślę o Nim, dziękując za to, że dzięki takim ludziom mogę żyć w wolnym kraju.
    Precz z komuną!zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ks.popiełuszko

    kkjag (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 100 / 88

    Ksiądz Popiełuszko to prawdziwy Rycerz, o duszy tak czystej jak żródlana woda, jak wyczyszczone do połysku złoto i On sam był na wagę złota, kochany, dobry ks.Jerzy.Brakuje mi świata bez...rozwiń całość

    Ksiądz Popiełuszko to prawdziwy Rycerz, o duszy tak czystej jak żródlana woda, jak wyczyszczone do połysku złoto i On sam był na wagę złota, kochany, dobry ks.Jerzy.Brakuje mi świata bez Niego, ale w glowie i sercu staram się kodowac Jego słowa i uczynić z Jego postawy taką postawę do której ja się będę każdego dnia do śmierci podciągać.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ks. popiełuszko

    gśc (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 85 / 70

    oni wszyscy są powierzchowni mysla,że zrozumieli Jana Pawła II i ks. Popiełuszke a tak naprawde nic nie rozumieją.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ks popiełuszko

    monika środoń (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 89 / 77

    straszna zbrodnia nad ks Jerzym zginą śmiercią tragiczną wielki kapłan człowiek sługa boży .

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ks.Popieluszko jest swiety

    ewa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 131 / 115

    ja uwazam ze ks.Popieluszko po to sie urodzil aby w tamtym trodnym czasie miec odwage wstawiac sie za krzywdzonumi ludzmi:P i dziekujmy Bogu na Niego:D nara

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ciemne okulary...

    terapeuta

    Zgłoś naruszenie treści / 98 / 77

    To dla tych którzy żałożyli okulary ...Jaruzelskiego to nie przypadek ..że ciemne ..mają ukryć prawdę ....wczoraj HGW -Prezydent Warszawy... podziękowała ..Jaruzelskiemu za metro....

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    drobna nieścisłość

    Marcin (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 92 / 74

    Z całym szacunkiem dla autora artykułu:
    - kościół Braci Męczenników Polskich był w Bydgoszczy a nie w Toruniu
    - "na trasie z Torunia do Warszawy, w okolicy Górska" - Górsk leży między Bydgoszczą...rozwiń całość

    Z całym szacunkiem dla autora artykułu:
    - kościół Braci Męczenników Polskich był w Bydgoszczy a nie w Toruniu
    - "na trasie z Torunia do Warszawy, w okolicy Górska" - Górsk leży między Bydgoszczą a Toruniem, a nie między Toruniem a Warszawą
    - "Pierwszy postój zaplanowano w ruinach zamku toruńskiego" - z tego stwierdzenia wynika, że oprawcy wrócili do Torunia, aby odwiedzić Zamek.

    Reasumując - męczeński szlak rozpoczął się w Bydgoszczy a nie w Toruniu.
    Taki błąd lub niewiedza skutecznie poddają pod wątpliwość pozostałe tezy w tym ciekawym artykule.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo