Niezależni dziennikarze są potrzebni wszystkim

Wojciech Rogacin
Wojciech Rogacin
Wojciech Rogacin, redaktor naczelny „Polski”
Wojciech Rogacin, redaktor naczelny „Polski” fot. Adam Jankowski
Każdego dnia niezależni dziennikarze ryzykują procesy, mogą nawet utracić majątek, by ujawnić sprawy, które miały pozostać w ukryciu.

W waszyngtońskim muzeum dziennikarstwa Newseum jedna z ekspozycji robi szczególnie mocne wrażenie. To tzw. Pomnik Dziennikarstwa - wielka ściana, na której widnieją fotografie 2344 dziennikarzy, którzy w ciągu ostatnich kilku dekad zginęli wykonując swój zawód.

Każdego roku liczba fotografii powiększa się. W poniedziałek, przy okazji Dnia Wolności Mediów podano, że w 2020 roku śmierć poniosło na świecie 49 dziennikarzy i jest to stosunkowo niska liczba w porównaniu z latami poprzednimi.

Wśród twarzy w Newseum są wizerunki Polaków - Waldemara Milewicza, korespondenta TVP, który zginął w Iraku w 2004 roku i jego kamerzysty Mounira Bouamrane. Wielu z tych, którzy nie zginęli na wojnie, przypłaciło to po latach ogromną traumą, jak np. fotoreporter Krzysztof Miller, czy dziennikarz telewizyjny Wiktor Bater.

Do ofiar śmiertelnych wśród dziennikarzy należy dodać każdego roku wielokrotnie większą liczbę tych skazanych na więzienia, prześladowanych - jak na Białorusi.

Wolne media od zawsze są na celowniku różnych władz czy grup interesu. Ci, którzy zginęli, chcieli przekazywać własnym społeczeństwom - i całemu światu - informacje o nadużyciach władzy, o kryminalnych działaniach różnych grup zbrojnych czy gangów, bo podjęli tematy ujawniające przestępstwa, defraudacje, zbrodnie. Bez nich - tych, których wizerunki widnieją w Newsweum - nie dowiedzielibyśmy się o tym, w jak nieludzki sposób zabijana jest ludność cywilna w Syrii i wielu innych miejscach na świecie, jak możni ludzie omijają podatki na Słowacji, jakie styki miały biznes i mafia w Polsce na początku przemian lat 90. (co tropił i za co prawdopodobnie zginął Jarosław Ziętara z „Gazety Poznańskiej”), jakich zbrodni dopuszczały się rosyjskie oddziały w Czeczenii, terroryści w Biesłanie.

Kiedy czytelnicy śledzą dzisiejszą prasę, internet, radio czy telewizję, codziennie mają możliwość oglądania i czytania w Polsce tych ludzi mediów, którzy również ryzykowali swoje życie.

Każdego dnia natomiast niezależni dziennikarze ryzykują kłopoty prawne, osobiste i majątkowe, pisząc o sprawach niewygodnych dla różnych grup interesu. Ryzykują procesami, w wyniku których mogą nawet utracić źródło utrzymania siebie i swojej rodziny, a nawet swój majątek - z reguły skromny - po to tylko, by czytelnicy mogli poznać sprawy, które miały pozostać w ukryciu.

Kiedy nawet na dziennikarzy i media wylewa się krytyka, czasami słuszna, warto pamiętać pod jaką presją i z jakimi sprawami muszą się zmagać.

Wolne i niezależne od polityków media są solą demokracji i wolności obywatelskich. Żadna władza za nimi nie przepada, bo są cierniem uwierającym rządzących, wynoszącym na powierzchnię ich większe czy mniejsze zaniedbania, niegospodarność, afery, czy próby omijania prawa. Dlatego politycy chętnie próbują podporządkowywać sobie media na różne sposoby. Wolne media są tymczasem potrzebne wszystkim, także władzy. Ci, którzy rządzą w danym momencie, będą potrzebować niezależnych mediów wtedy, kiedy sami trafią do opozycji.

30 stopniowe upały już w maju

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Przede wszystkim muszą być niezależni od antypolskich wpływów

Dodaj ogłoszenie