Niespełnieni didżeje i pseudopopularni

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
Jak ktoś ukradnie, a ładnie, to jak z nieba spadnie!" - tak mówił mój kolega, cytując mamę, no i tu jest sens całego sporu o internet. Jak ktoś ukradnie, a ładnie, to jak z nieba spadnie. A jak jemu ukradną?

Ano 99 proc. użytkowników internetu nie za bardzo jest co ukraść. A 50 proc. - nawet cnoty. No więc Oni będą atakować, masowo, jak to zawsze mają w zwyczaju barbarzyńcy. Wynik? Tu nie chodzi ani o moje poglądy, ani o wasze, zawsze finał można przewidzieć. Otóż anarchiści, bo to klasyczna anarchistyczna przypowieść, tyle że bez Bakunina, narobią dymu, a potem przysiądą, jak internet stanie się dla nich zarobkiem, no i sami zapragną nie być okradani… Ale będzie za późno, rewolucja pozżera własne dzieci, to, co wy kradniecie, wam zostanie ukradzione, głównie praca i prywatność - wszystko, co posiadacie. Zostanie wam klikanie w taboret. Aha, opodatkowane klikanie. Chyba nie sądzicie, że te państwa, jednak potężne, nie wprowadzą za internet kolejnych opłat, poza prądem i dostępem… Przecież jak Rostowski jutro ogłosi, że każdy administrator płaci 100 tys. zł kaucji (na przykład na zabezpieczenie kradzieży praw autorskich albo procesy o zniesławienie), no to 99 proc. portali padnie w dwa dni. Tak, padnie.

Dziś klikasz w internecie, często udając kogoś, kim nie jesteś, opluwasz, nie mając śliny, kradniesz, nie mając odwagi

Internet rodził się na moich oczach i nigdy nie sądziłem, że coś z tego wyniknie. Zresztą mój szef z "Super Expressu" Larry Lindenberg mawiał: "W tym kraju ludzie mylą internet z internatem!". Kiedy kupił komputery i programy (kupował też bomby, podrywał laski, oto zapomniany bohater), a ja pierwszy raz zacząłem buszować w sieci, główne dyskusje dotyczyły tego, kto ma... najdłuższego penisa.

No i ze wstydem powiem, że po ćwierć wieku niewiele się zmieniło.

Po co jest internet? Ja sądzę, że to coś, co zwiększa bezrobocie.

Kiedyś, jak umawiałem się z dziewczyną, to pisałem list na papierze, ktoś produkował kopertę i klej, listonosz musiał to zawieźć nawet na koniec świata i musiał mieć rower, kolej żelazną, statek - z mojego romansu żyły setki osób...

Dziś klikasz, często udając kogoś, kim nie jesteś, opluwasz, nie mając śliny, kradniesz, nie mając odwagi.

Ja w dzieciństwie kradłem dosyć często. Ciotce po pięć złotych z portmonetki (a chleb kosztował złotówkę), ona udawała, że nie widzi, a ja się pilnowałem, żeby nie ukraść za dużo, bo musiało coś zostać na obiad, na zakupy.

Ze sklepów kradłem colę, bo nikt nigdy by mi nie kupił trzech łyków za pięć złotych.

Ale zawsze pilnowałem, żeby nie ukraść za dużo. Bo okradany nie może pójść z torbami. Bo wtedy i my pójdziemy z torbami.

Internauci tego nie muszą wiedzieć, wyczuwać, młodzi anarchiści. Moja córka mówi - oceniając fejsbukowiczów, sama też nim jest - że to "niespełnieni didżeje" albo "pseudopopularni". Ludzie, którzy komunikują światu zrobienie kupy albo pomysł na darmowe ściągnięcie teledysku, pracy magisterskiej, filmu. No, po prostu gnojki. Kluczowe pytanie w tej dyskusji jest więc takie: czy pozwolilibyście, żeby w waszym domu rządziły dzieci? Albo matoły?
Szukałem jakiegoś porównania, które dotrze do młodych barbarzyńców (oczywiście możecie mnie wyklinać, odpowiem jak mój jeden nieżyjący kolega - sram na to). Otóż świat internautów to świat dzikich mustangów. Są często przepiękne, niepowtarzalne, najwspanialsze, dzielne, sprawne, inteligentne, wytrwałe...

Ale kiedyś ktoś musi je okiełznać, dla ich dobra. Bo same zginą. Wpadną pod nadjeżdżający pociąg... Natura to cud. Ale kultura - to cud kolejny, awans w myśleniu. Tego życzę.

Zresztą postęp jest, polski ambasador w Japonii podpisał umowę przeciwdziałającą kradzieży (wy przecież sami się tego boicie, kiedyś można było wejść na każdą klatkę schodową i do każdego bloku, gdy dziś brama i kłódka strzeże osiedla, i do tego ochroniarzy trzech). Kiedyś nasz ambasador, stamtąd, w stanie wojennym zdezerterował ze służby, chyba Rurarz, no więc tam było tchórzostwo, a dziś odwaga pani Rodowicz i obecnego rządu. Dużo mam uwag do Tuska, ale nie pęka przed hałasem. No bo co to ten fejsbuk? Poza tym że obniża PKB? Mam konto, niewielu znajomych, współczuję tym, co podpinają po pięć tysięcy ludzi - to rodzi skojarzenia jedynie z Messaliną, to nie znajomości, a zwykła nimfomania (zwana u nas na wsiach kurestwem). Czasem z kimś popiszę, cieszę się, że ktoś gdzieś pojechał, że kocha, ale większość tych informacji kompletnie jest bezwartościowa albo - nosi oznaki ekshibicjonizmu. Fotki moich koleżanek są plastikowe i nie mają zapachu. Kiedyś jak chciałem stu znajomych, to nie klikałem, tylko jechałem do Remontu, do Hybryd, Parku, Stodoły… też byli tam piłkarze, dziewczyny, dziennikarze, politycy, artyści. Ale każdy miał tembr głosu, każda miała zapach, piersi nie były z silikonu, kiedyś internauci zobaczą, jak wiele stracili. To jak lecieć samolotem albo być w kabinie symulatora. Bo dla mnie internet to symulator. Wibrator. Oszust. Złodziej nie tylko cudzych praw, jakiegoś aktora, filmowca czy piosenkarza, ale to złodziej naszych emocji i uczuć.

A propos okradanych... Nasi młodzi artyści w tym świecie nie mają szansy zdobyć niczego poza wątpliwą popularnością. Zero kasy, bo wy chcecie przecież bezpłatnego internetu. I dlatego moje koleżanki aktorki zmywają talerze za 200 zł. A za 500 zł - no - to robią jeszcze bardziej proste rzeczy.

A piosenkarze, pewnie nie wiecie, gwiazdorzy z setek telewizyjnych show i konkursów, zbierają truskawki i mają jedne spodnie. Ale internauci chcą darmo i bez ograniczeń. No, to wyślijcie swoich idoli od razu do Brata Alberta.

Przysłuchując się dyskusji o necie - skojarzyłem jedną uwagę. Ktoś powiedział, że internauci "palą kiosk Ruchu". Jako człowiek związany z prasą papierową nie mogę tego nie zauważyć. Internauci niszczą gazety, niszcząc ich materialną i intelektualną wartość, o kulturowej nawet nie wspominam, pozbawiają pracy dziennikarzy, drukarzy, wydawców, leśników nawet. Ale nie dlatego, że są lepsi, tylko dlatego że kradną na potęgę. Przepisują książki i gazety. I jako młodzi złodziejaszkowie zawsze są ciut szybsi od okradanego.
No więc doprawdy trudno, żebym ich lubił. Ale, spoko, kultura obroni się zawsze, barbarzyńcy wrócą do gry na gitarze przy ognisku i do nocnych polucji… Dzieci wrócą do lekcji, a mustangi dostaną uzdy i siodła, podkowy, a jak nie, to dostaną ostrogami… Batem… Niebawem. Nie wiem, czy wiecie, ale wkrótce każdy internauta będzie miał dowód rejestracyjny i dowód osobisty, dzieci nie wejdą w sieć po godz. 21, regulacja. Bank. Tylko się nie rzucajcie, tyle wam to da co mustangom.

Tak będzie. Anarchiści z tego tylko w dziejach byli znani, że dużo krzyczeli. Jak eunuchy.

No dobra. To teraz popiszcie i popiszczcie sobie trochę.

A ja przedwczoraj miałem wspaniałą lekcję kultury, nieinternetowej. Poznałem Daniela Olbrychskiego, bardzo miło się rozmawiało o tym, jak on gdzieś na Kresach, w biednej rodzinie (bez internetu!) dostał tyle lekcji patriotyzmu, historii, odwagi, śmiałości, uczciwości, inteligencji, że na całe życie wystarczyło. No i w którymś momencie mówię: - Panie Danielu, te wszystkie role, szacunek, ale dla mnie najpiękniejsze są "Chwasty polskie", ta erotyczna historia Polski, Kochanowskiego, Mickiewicza, Fredry...

I Pan Daniel, swoim głębokim głosem, najzupełniej poważnie recytuje tylko dla mnie noc poślubną z "Pana Tadeusza":
"Wnet też świtać poczęło, Tadeusz zmęczony
Jak na męża przystało, legł dupą do żony
Kołdrę na grzbiet naciągnął, w jaja się podrapał
Twarz do ściany odwrócił i głośno zachrapał"
.
No więc nieblokowany internet spowoduje, że kultura upadnie, artyści pomrą, Olbrychski się nie urodzi, szczytem bohaterstwa dla chłopców będzie napisanie w kiblu "głupi kaowiec", a dziewczęta będą potrafiły jedynie zastrugać ołówek...

No, ale kto wymaga mądrości od barbarzyńców! Najgorsze jednak, że zanim zmądrzeją, zburzą Koloseum. Albo podpalą Bibliotekę Aleksandryjską i Świątynię Artemidy w Efezie.

Podpalą świat, nie wiedząc nawet, że bawią się zapałkami.

Paweł Zarzeczny

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jacek
Lubię czytać p. Zarzecznego, choć często się z nim nie zgadzam. Tym razem trafił moim zdaniem w, no może nie w 10, ale powiedzmy w 9,99. Kiedy widzę w TV młodzież podskakującą i wykrzykującą "Precz z komuną!", to nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. Toż to żałosne. Tak na oko ci demonstranci mają na oko ok 20 lat i jakie oni moga mieć pojęcie o komunie? Dobrze to ubrane, nieźle odżywione, a i sprzęt w domu pewnie nienajgorszy. A może by tak dla niektórych zorganizować wycieczkę do Korei Północnej?
w
wożny
Zobaczymy redaktorku ilu złapiesz klientów na takie pieprzenie od rzeczy??????
m
marcin.ka
Jeśli potrzebujecie pomocy w zakresie związków, uczuć i uwodzenia to polecam wam skorzystanie z kursów uwodzenia prowadzonych przez Wyższą Szkołę Uwodzenia, Wywierania Wpływu i Rozwoju Wewnętrznego (www.wyzszaszkolauwodzenia.pl). Mają oni bardzo dobre opinie i wysokie oceny, uważam, że w pełni na nie zasługują. Dzięki nim moje relacje z kobietami uległy znacznej poprawie i jestem przekonany, że bez ich pomocy nie osiągnąłbym takiego postępu. Zajrzyjcie na ich stronę i wybierzcie coś dla siebie, naprawdę warto w siebie zainwestować, na pewno przyniesie to wymierne efekty ;)
M
Miklus
Jeżeli ktoś zostawi nawet pod domem niezamknięty samochód z kluczykami w stacyjce, a panowie złodzieje się nim zainteresują, to żadne PZU nie wypłaci odszkodowania. Jeżeli ktoś przyjdzie do czytelni czasopism w bibliotece, to może sobie czytać, ile dusza zapragnie. Jeżeli w Internecie znajduje się tekst piosenki, książki czy film bez szczególnych zabezpieczeń, to każdy, komu przyjdzie chętka, może z tego korzystać i "poszkodowany" twórca może mieć pretensje najwyżej do tego, kto jego dzieło wstawił na ogólnodostępne strony internetowe.
J
Jurek
J. Fedorowicz to jadl konfitury w latach 70' ubieglego wieku. I nie przeszkadzalo mu że I sekretarzem byłE. Gierek!!!!! Wszyscy komedianci jedzą z pańskiej ręki.
t
todd
Panie Pawle to dobrze że ludzie są różni ... internet zabija , zabija głupotą ale głupotą zabija też towarzystwo, to namacalne, takie obok, takie kłamliwie kreowane. Wiadomo ,że np. patriotyzm to szerokie pojęcie.... zwłaszcza, gdy tego patriotyzmu, nawet otrzymanego gdzieś tam na Kresach, się nie pielęgnowało...w imię bieżacej koniunktury fajnie było być pieszczoszkiem władzy - zwłaszcza tej co patriotyzm zabijała, katowała i unicestwiała na wszelkie sposoby... A może ta lekcja kultury to kulturalna owszem była, i nawet upojna, ale taka koniunkturalna cokolwiek ??? Bo coś cichutko ten kulturalny, mężny Azja patriotycznie dokazywał gdy ... Wróg u bram i pośrodku się panoszył. A teraz też POsłusznie w klimaty Szczynukowa POszedł .... więc ten patriotyzm to szerokie pojęcie.
W
Wibrafon
Brawo, Panie Zarzeczny, coraz bardziej Pana lubię. Przyznaję, że nie zawsze tak było, ale jednego Panu odmówić nie można: Ma Pan jaja. Odwaga to jest coś, co w interngównie nie istnieje. Pozdrawiam.
S
Sova
Przeczytałem... i doszedłem do wniosku, że jest Pan w gronie osób, które nie rozumiejąc danego zjawiska uważają je za zło.
Ocenia Pan internet przez pryzmat wąskiego grona debili śliniących się do monitora, a złodziejstwo?
To w realnym świecie nie istnieje?
Istnieje - tylko, że w realnym świecie bogaci okradają biednych (np. te wszelkie afery i przekręty na wielką skalę) nad czym przechodzi się do porządku dziennego. Tu w sieci jest troszkę inaczej - czasami ci biedni podkradną ciastko ze stołu tych bogatych - dlatego właśnie ten cały wrzask!

Prasa upada? To wina internetu, czy też może redaktorów naczelnych i wydawnictw, które nie potrafiły w odpowiednim czasie zareagować na jego stale rosnącą popularność - teraz wszyscy obudzili się z rękoma w nocniku i narzekają, że sieć zabija prasę drukowaną.
Nie docenia Pan siły internetu - gdzie obecny prezydent USA zaskarbił sobie takie poparcie wyborców?
To wina internetu, że niektórzy ludzie nie potrafią się do niego przystosować i z nim oswoić?
a
atic
gdzie,autor by dzisiaj pisał,gdyby nie internet ? Większość czasopism -wiele nawet dobrych (żal) - już nie istnieje .
_JaC.
Jak nie wierzysz to idź do księgarni kupić "Szatańskie wersety", "Mein Kampf", "Protokoły mędrców Syjonu", "XIV Księgę Pana Tadeusza" czy kasety Jacka Fedorowicza wyśmiewające komunę. Powodzenia w zakupach.
o
ob
ciekawe, że też pojawiasz się w Internecie, gdzie właśnie te bolesne słowa czyta banda bezmózgich barbarzyńców. Żenada i niesprawiedliwość
M
Miś
Analiza dobra, ale wnioski mylne. Historia świata nieraz pokazała, że barbarzyńcy zwyciężają, niszcząc wszystko dookoła.
Olbrychski i Zarzeczny w knajpie? Toż alkoholu zabrakło w barze..
a
asik
No to za wypociny trzeba kasowac podwójnie.I tyle w temacie
Dodaj ogłoszenie