Niemiecki satyryk będzie ukarany za żart z prezydenta...

    Niemiecki satyryk będzie ukarany za żart z prezydenta Turcji. Berlin wyraził zgodę

    Aleksandra Gersz (AIP)

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Jan Boehmermann
    1/3
    przejdź do galerii

    Jan Boehmermann ©Henning Kaiser

    Rząd w Berlinie zgodził się, aby prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie niemieckiego satyryka Jana Boehmermanna, który w programie telewizyjnym przeczytał wiersz ostro krytykujący prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana.
    Jan Boehmermann, znany niemiecki dziennikarz i satyryk, obraził tureckiego przywódcę w swoim programie „Neo Magazin Royal” w telewizji publicznej ZDF. W odcinku wyemitowanym pod koniec marca Niemiec przeczytał wiersz, w którym mówi m.in. że Erdogan "bije dziewczynki w gumowej masce, uprawia seks z kozami i dyskryminuje mniejszości". Nazwał go też zoofilem "o małym przyrodzeniu".

    Ostra satyra była odpowiedzią na krytykę Ankary wymierzoną w inny niemiecki program telewizyjny, którego głównym celem stał się Erdogan. W audycji Extra 3 w stacji NDR wyemitowano satyryczną piosenkę „Erdowie, Erdowo, Erdogan“. Utwór oraz zmontowany do niego klip krytykowały działania tureckiego prezydenta, takie jak aresztowania dziennikarzy, brutalne postępowanie z demonstrantami politycznymi, w tym z kobietami, czy bombardowania Kurdów.




    Turecki rząd wezwał na dywanik ambasadora Niemiec w Turcji Martina Erdmanna i zażądał zdjęcia programu z anteny. To właśnie to nie spodobało się Janowi Boehmermannowi, który przed przeczytaniem wiersza zwrócił się do prezydenta Turcji i powiedział, że w Niemczech jest wolność wypowiedzi i rozpowszechniania poglądów. Dodał też, że podczas gdy satyra jest legalna, to paszkwil już nie, po czym przystąpił do ... zaprezentowania paszkwilu. Dziennikarz dodał, że teraz Erdogan może śmiało go pozwać i "usunąć z Internetu".

    CZYTAJ TAKŻE: W Turcji wrze, a UE milczy, bo liczy na porozumienie ws. uchodźców [ZDJĘCIA] [VIDEO]

    Tak jak się spodziewano, audycja oburzyła Ankarę, która tydzień temu zwróciła się do ministerstwa spraw zagranicznych Niemiec z żądaniem ukarania prezentera. Zgodnie z niemieckim prawem w sytuacjach, kiedy obywatel Niemiec obraża zagranicznego polityka, na jego ewentualne ukaranie przez władze danego kraju musi zezwolić rząd w Berlinie. Zgoda Angeli Merkel na ściganie Jana Boehmermanna oznacza więc, że kanclerz przychyliła się do prośby Ankary - głównego sojusznika Unii Europejskiej w walce z kryzysem imigracyjnym.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo