Niemieccy neofaszyści prowokują kibiców z Polski

Rafał Musioł, Piotr Wierzbicki, Klagenfurt
podpis podpis podpis podpis podpis podpis podpis podpis podpis podpis podpis fot. Fabrizio Bensch/reuters
Grupa Niemców w koszulkach z czarnymi orłami wykrzykiwała po meczu z Polską: "Wszyscy Polacy muszą nosić żółtą gwiazdę!".

W innym miejscu Klagenfurtu grupa skandowała: "Niemcy, brońcie się. Nie kupujcie nic od Polaków!"
Faszystowskie hasła wywołały natychmiastową reakcję austriackich sił prewencji. W mgnieniu oka pojawiło się kilkanaście policyjnych furgonetek i karetek pogotowia. Poczekano, aż tłum się uspokoi, a potem wyławiano z niego agresorów z niezwykłą precyzją.

W dwóch turach aresztowano w sumie około 140 osób. Będą oskarżeni o zakłócanie porządku i wydaleni z Austrii.

- Żaden polski kibic nie został przewieziony do aresztu - poinformował "Polskę" rzecznik polskich policjantów pracujących przy mistrzostwach Europy Paweł Międlar.

W trakcie Euro o bezpieczeństwo polskich kibiców dba 26 policjantów z Polski. Nie pomagali Austriakom w niedzielnym incydencie.

- Nie doszło do bezpośredniego kontaktu Niemców i Polaków, więc nie jestem upoważniony do wypowiadania się na temat tego zajścia - ucina temat rzecznik. Międlar dodaje, że jeśli sympatycy biało-czerwonych byli już przez policjantów eskortowani, to trafiali do izby wytrzeźwień, a ich sprawy kierowano co najwyżej do kolegiów do spraw wykroczeń.

Policjant w rozmowie z "Polską" podkreśla, że nasi fani przed i po meczu z Niemcami zachowywali się bez zarzutu. - Z pełną odpowiedzialnością za słowa mogę powiedzieć, że fani naszej reprezentanci zaprzeczyli krążącej o nich opinii. Co więcej, można ich stawiać za wzór. Na stadionie i poza nim pokazali, jak należy kibicować - oświadczył Międlar.

- Jesteśmy zachwyceni polskimi kibicami. Winę za incydenty, do których doszło, ponoszą wyłącznie fani niemieccy - burmistrz Klagenfurtu Harald Scheucher w publicznej wypowiedzi potwierdził słowa polskiego rzecznika.

W 90-tysięcznym Klagenfurcie w fan zonach pojawiło się 10 tys. kibiców, na stadionie zasiadło kolejnych 20 tys. "Gramy u siebie, Polacy, gramy u siebie!" - tego typu pieśni dominowały przed i w trakcie niedzielnego spotkania. Po meczu obowiązywał okrzyk: "Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało!"

- W takiej masie musiało dojść do incydentów. Kilka razy interweniowaliśmy przy rękoczynach, ale ani razu nie było to poważne naruszenie porządku - zaznacza Międlar.

Najdynamiczniejszą akcją przeprowadzoną przez funkcjonariuszy znad Wisły było błyskawiczne przewiezienie radiowozem do autokaru poważnie chorego kibica, który zostawił w nim leki. Kibice próbowali wykorzystać policjantów jako przepustki na stadion. - Tłumaczono, że bilet był, tylko gdzieś się zawieruszył - mówi rzecznik.

Przed meczem z Austrią w Wiedniu polskie siły zostaną wzmocnione o dwie osoby.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie