Niemcy zdradzają Europę

Jörg Himmelreich, ekspert Fundacji Marshalla w Berlinie
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew za cel swojej pierwszej oficjalnej wizyty na Zachodzie obrał Berlin. Odpowiada to polityce jego nauczyciela Putina, aby traktować Niemcy za ich jedyną w swoim rodzaju w świecie zachodnim wrażliwość na rosyjskie interesy, politykę i kulturę, w sposób bardziej uprzywilejowany niż inne kraje europejskie.

Uroczy i bystry, zdaje się, że prawie ciągle jeszcze roztaczający wokół siebie młodzieńczą aurę asystenta wydziału prawa Uniwersytetu Petersburskiego, zawsze uśmiechnięty, pozytywnie odróżniał się od szorstkiego i opryskliwego, często nasrożonego Putina.

Przedstawiciele niemieckich firm prowadzących interesy z Rosją - Niemcy z ich wolumenem handlowym rzędu 57 miliardów euro są największym partnerem handlowym Rosji-- zaprosili gości do auli jednego z berlińskich pięciogwiazdkowych hoteli, aby celebrować wykład prezydenta Federacji Rosyjskiej Miedwiediewa.

Słowami "prezydent przybędzie za pięć minut" poproszono audytorium o zajmowanie miejsc. Nagle w sali zjawia się oddział sześciu ochroniarzy, którzy na rozkaz swojego dowódcy, jakby to był napad, zajmują strategiczne miejsca w przednich rzędach, w mgnieniu sekundy, prawie że zrzucając z krzeseł siedzących tam do tej pory słuchaczy.

Jak na cesarskim dworze zabrzmiał głos jednego z przedstawicieli gospodarzy, występującego w roli marszałka dworu: "Prezydent Federacji Rosyjskiej Dmitrij Anatoljewicz Miedwiediew! Proszę państwa o powstanie!". Ten ceremoniał uderza osoby, które wiedzą, jak dyskretnie zjawia się zwykle prezydent Niemiec Horst Köhler w sali, w której ma być głównym mówcą.

W swoim pierwszym zasadniczym przemówieniu za granicą Miedwiediew przedstawił kierunki przyszłej polityki i pogląd na rolę Rosji w świecie. Była to uroczystość dla 700 słuchaczy z niemieckiego fanklubu Rosji, z ministrem spraw zagranicznych Steinmeierem, ministrem gospodarki Glosem, wieloma członkami Bundestagu, czołowymi dziennikarzami i szefami przedsiębiorstw.

Nie brakowało niczego, czego Niemcy tak chętnie wysłuchują od Rosji i w co tak chętnie chcą wierzyć: budowa społeczeństwa obywatelskiego, wzrost wymiany młodzieży i wielokrotnie powtarzane zwalczanie nihilizmu prawnego i korupcji, poprawa praworządności.

Pojawiła się też wspólna europejska architektura bezpieczeństwa we "wspólnym europejskim domu" ( pojęcie, które zapewniło Gorbaczowowi najwyższe, utrzymujące się do dzisiaj wskaźniki popularności w Niemczech), która, nikogo to nie zaskakuje, czyni NATO zbędnym, europejskie partnerstwo energetyczne pomiędzy producentami i konsumentami z włączeniem krajów tranzytowych i, o dziwo, niezależność prasy i mediów. Wspaniale! Nad letnim Berlinem spełnił się przez chwilę niebiański sen bożonarodzeniowy, tak bogaty był stół z darami.

Ograniczenia pojawiły się dopiero przy odpowiedziach na pytania: przypadek Chodorkowskego jest sprawą rosyjskich sądów, a nie kwestią uzgodnień międzypaństwowych. Niezależność mediów? Tak, ale nie wolno im naruszać autorytetu Rosji. Społeczeństwo obywatelskie? Rząd Rosji będzie jeszcze bardziej wspierał finansowo rosyjskie organizacje pozarządowe, więc nie potrzebuje żadnych organizacji pozarządowych finansowanych z zagranicy, tak samo jak pouczeń o demokracji.

Rosja wyznaje niezbywalne, polityczne, uniwersalne wartości, istniejące w Europie już od czasów antycznych. Zatem Rosja czuje się związana wspólnymi europejskimi korzeniami.

Czy już tego wszystkiego kiedyś nie słyszeliśmy? Czy to już nie Putin, wtedy nie będąc jeszcze premierem, wypisał w styczniu 2001 na swoich sztandarach hasła walki z nihilizmem prawnym i korupcją? Co jednakże stało się zaraz z płomiennym opowiedzeniem się Putina za demokracją, państwem prawa i społeczeństwem obywatelskim w Rosji, jakie po niemiecku wygłosił w grudniu 2001 w Bundestagu? - A jednak. Wszyscy wstają. Prezydent Miedwiediew otrzymuje w Berlinie burzliwy aplauz.

Tego samego dnia brytyjski szef TNK-BP, renomowanego i odnoszącego sukcesy brytyjsko-rosyjskiego przedsiębiorstwa, został ponownie przesłuchany przez moskiewski sąd finansowy w związku z zarzutami o wykroczenia podatkowe, które są przydatne do tego, aby zmusić BP do przekazania jego udziału państwowemu Gazpromowi albo firmie Rosneft, a więc do jego wywłaszczenia. Również 144 brytyjskich pracowników nie może na razie, od tego dnia, wchodzić do swoich biur.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie