Do austriackich i niemieckich miast autobusy i pociągi z uchodźcami przyjeżdżały od wczesnego ranka w sobotę. Jak podaje agencja AP, w sobotę, do godziny 20, do Monachium dotarło 6 tys. osób. Niektórzy zostali wysłani do miast poza Bawarią, inni dostali tymczasowe zakwaterowanie w Monachium i w okolicach. Przybyszom zostały zapewnione jedzenie, pomoc medyczna i ubrania. Według BBC łącznie przez cały weekend granice obu krajów przekroczyły 10 tys. ludzi. Uchodźcy, którzy w sobotę dotarli do Niemiec, zostali powitani przez tłum mieszkańców. - Witamy w Niemczech! - krzyczeli ludzie do zmęczonych, ale szczęśliwych ludzi wysiadających z autobusów. Ludzie rozdawali uchodźcom wodę, słodycze i pluszowe zabawki dla dzieci. W wideo nagranym na monachijskim dworcu przez reporterów BBC słychać, jak ktoś śpiewa w tłumie Niemców na dworcu hymn Unii Europejskiej "Oda do radości", którego jeden z wersów brzmi "wszyscy ludzie będą braćmi". - Czuję się jak w domu. To wspaniały kraj. Mili ludzie, miły rząd - powiedział jeden z imigrantów Ayaz Morad.
RUPTLY/TVN24/STORYFUL/x-news
Zdaniem Merkel Niemcy poradzą sobie z masowym napływem ludzi i nie spowoduje on nadszarpnięcia budżetu czy podwyższenia podatków. Z kolei władze Austrii zapewniły, że nie ograniczą liczby "zdesperowanych osób z regionów objętym kryzysem", które będą mogły się ubiegać w kraju o azyl.
W sobotę w rozmowie telefonicznej z premierem Węgier Viktorem Orbánem, niemiecka kanclerz zaznaczyła jednak, że to wyjątkowa i jednorazowa sytuacja. - Obie strony zgodziły się, że Węgry i Niemcy spełniają swoje obowiązki wobec UE. Ustaliły także, że podróż uchodźców związana z kryzysową sytuacją po stronie węgierskiej granicy, była wyjątkiem - powiedział Georg Streiter, jeden z rzeczników niemieckiego rządu.
Viktor Orbán jest ostro krytykowany przez międzynarodową opinię publiczną w związku z sytuacją na Węgrzech. W piątek setki zdesperowanych ludzi, którzy bezskutecznie czekali na pociągi na zachód, zaczęły na piechotę iść w kierunku austriackiej granicy. Podczas wyczerpującego, nocnego marszu węgierskie służby nieoczekiwanie podstawiły jednak autobusy. Do starć z imigrantami doszło w ostatnich dniach nie tylko w Budapeszcie, lecz także m.in. w mieście Bicske.
Orbán, który prowadzi ostrą politykę antyimigracyjną, zapowiedział w sobotę, że zwiększy kontrolę węgierskich granic i, jeśli poprze go parlament, wyśle oddziały militarne na południe kraju, przy granicy z Serbią. Tam budowany jest już wysoki płot. Węgry są dla uchodźców głównym krajem tranzytowym w drodze na Zachód.
W sobotę w Brukseli odbyło się nadzwyczajne posiedzenie unijnych ministrów spraw zagranicznych. Federica Mogherini, szefowa dyplomacji Unii Europejskiej, powiedziała po nim dziennikarzom, że kryzys związany z masowym napływem uciekinierów nie skończy się szybko, a kraje członkowskie muszą działać razem. - Żadne państwo unijne nie może mieć iluzji, że nie dotyczy go ten kryzys. W ciągu trzech miesięcy inne kraje będą głównym celem imigrantów, a w ciągu sześciu - jeszcze inne - powiedziała Mogherini. Kraje zachodnie wciąż apelują o współpracę całej Unii Europejskiej w obliczu kryzysu, o którym mówi się już, że podzielił Europę.
W niedzielę do tego apelu dołączył papież Franciszek. Ojciec Święty powiedział podczas modlitwy Anioł Pański w Watykanie, że "każda parafia, każda religijna społeczność, każdy zakon i każde sanktuarium w Europie" powinny przyjąć rodzinę imigrantów, która "ucieka przed śmiercią".
"To powinno być wyraźnie powiedziane, bo żaden polityk nie chce tego zrobić: Europa potrzebuje imigrantów, aby uniknąć stagnacji ekonomicznej" - napisał ekonomista Paul Mason w brytyjskim dzienniku "The Guardian", w sobotę. Według międzynarodowej Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, do 2060 roku w Unii Europejskiej, a także w USA, muszą zostać stworzone nowe miejsca pracy dla 50 mln ludzi, czyli - chcąc nie chcąc - głównie dla imigrantów.
Zdaniem Masona polityka Unii Europejska w kwestii uchodźców zupełnie dziś zawodzi i niezbędne są zdecydowane zmiany. "Władze państw unijnych ignorują m.in. niespełniającą oczekiwań konwencję dublińską, według której imigrant musi złożyć wniosek o azyl w pierwszym kraju, do którego dotarł. Egzaminu nie zdają także unijny system azylowy, układ z Schoengen czy europejska agencja Frontex, która patroluje Morze Śródziemne" - pisze "The Guardian". "Europa może się zmagać z upadłymi instytucjami, lekceważonymi prawami i polityką na granicach, która zawodzi lub może wszystko zmienić" - zauważa Mason. Ekonomista zauważa, że to, co musi zrobić Europa, jest wyjątkowo przejrzyste - należy zmienić prawa, m.in. te dotyczące azylów czy podróży wewnątrz UE. "W innym wypadku kryzys związany z napływem uchodźców zaowocuje drugim kryzysem - w strefie euro, który wstrząśnie całą Unią Europejską" - pisze ekspert.
Zobacz także! Uchodźcy z Syrii w Polsce: Nie istnieją "nielegalni imigranci". To uchodźcy, którzy uciekają przed wojną
AIP
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Dołącz do nas na Twitterze!
Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?