Niemcy: Ocalały z Holokaustu apelował do oskarżonego, żeby się przyznał do winy

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
TOBIAS SCHWARZ/AFP/East News
Udostępnij:
Po ponad 75 latach w sądzie w Niemczech spotkali się były więzień i były strażnik niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Sachsenhausen.

Podczas procesu byłego strażnika niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Sachsenhausen były więzień zaapelował do oskarżonego o przyznanie się do winy.

- Czy twoja mroczna tajemnica jest dla ciebie tyle warta, że nie możesz przeprosić za swój wkład w moje cierpienie?– zapytał pod koniec swoich zeznań ocalały z Holokaustu Emil Farkas, zwracając się do strażnika w byłym niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym Sachsenhausen Josefa S.

Prokurator Cyrill Klement oskarża stulatka o współudział w zabójstwie ponad 3 500 osób w latach 1942-1945. Proces odbywa się w sali gimnastycznej zakładu karnego Brandenburg an der Havel, który przerobiono na salę rozpraw,

- Widział mnie pan w obozie w Schuhlaeuferkommando i słyszał mnie pan, bo musieliśmy w czasie marszu śpiewać pieśń „Erika””. Niech pan będzie odważny, choć teraz apelował do oskarżonego 92-letni Farkas.

Farkas pamięta dokładnie, jak on i jego starszy brat David zostali wepchnięci do wagonu pod koniec w 1942 roku. W oddali usłyszał, jak jego matka krzyczy: „Trzymajcie się!"

Emil miał 13 lat, gdy został deportowany z rodzinnego miasta Żyliny na Słowacji do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Tylko dlatego, że był Żydem.

Josef S. służył tam od stycznia 1942 roku. Często pilnował jednej z wież obozowych, należał do Batalionu Gwardii SS Totenkopf i był członkiem kompanii zespołów wartowniczych.

W ten deszczowy czwartek – ponad 75 lat później – spotkali się Farkas i Josef S.: ocalały z Holokaustu w granatowym garniturze, różowej koszuli i krawacie oraz były strażnik w kolorowym swetrze z dzianiny.

Współoskarżający w tym procesie pochodzą z Izraela, Francji, Holandii, Polski, Niemiec i Peru. Są kobiety i mężczyźni, którzy sami byli więzieni w obozie lub krewni więźniów, którzy zostali tam zamordowani.

Farkas będzie jedynym ocalałym z Sachsenhausen, który pojawił się jako świadek. Mówi, że nigdy nie opisywał tego, czego doświadczył przed niemieckim sądem. Zajęło mu 50 lat, żeby w ogóle móc o tym mówić. Farkas, urodzony w 1929 roku, mieszka w Izraelu. Przyjechał do Niemiec z Hajfy z wnuczką i jej mężem.

Był bardzo podekscytowany emocjonalnie, mówił jego prawnik Thomas Walther. S. żyje samotnie, w listopadzie skończy 101 lat.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ten rok szkolny był trudny, ale lepszy od ubiegłego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej PolskaTimes
Dodaj ogłoszenie