18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Niełatwo znaleźć ponadpartyjnego kontrpremiera: Najlepszy byłby Jerzy Hausner

Witold Głowacki
Jerzy Hausner, profesor filozofii
Jerzy Hausner, profesor filozofii Andrzej Banaś/Polskapresse
Udostępnij:
Toczy się dalej gra w typowanie mitycznego już ponadpartyjnego kandydata na premiera, którego zgłoszenie miałoby towarzyszyć wnioskowi PiS o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu Donalda Tuska. Jarosław Kaczyński zapowiedział próbę jego przegłosowania w rocznicę zaprzysiężenia tego gabinetu.

Wbrew jednak wysiłkom młodych posłów PO, którzy próbując sprowadzić rzecz do poziomu absurdu, biegali po Sejmie z niezbyt sensownymi ankietami, rzecz jest nadal ciekawa. Zwłaszcza, że zagadka zadana interpretatorom przez PiS jest niełatwa. I tak naprawdę bardzo trudno jest nawet typować nazwiska takich kandydatów na szefa rządu, którzy spełnialiby kryteria zarysowane przez prezesa PiS i uszczegóławiane później przez jego partyjnych podwładnych.

Czołowi politycy Prawa i Sprawiedliwości doprowadzili tu zresztą do pewnej wręcz kakofonii. Jeśli przyjrzymy się wszak wcześniejszej wypowiedzi wiceprezesa PiS Mariusza Kamińskiego i późniejszym "sprostowaniom" rzecznika partii Adama Hofmana, to zasadnicza sprzeczność jest tylko jedna - i dotyczy daty przedstawienia owego kandydata. W tym kontekście dementi Hofmana może nosić pewne znamiona nadgorliwości, być może z perspektywy zesłania do Konina niezbędnej.

Tymczasem co do meritum, wszystko brzmi podobnie. Kandydat ma być autorytetem, uznanym specjalistą w zakresie zarządzania i finansów. Ma być też postacią spoza aktualnej polityki partyjnej. Hofman dorzucił tylko, że "kandydat PiS na premiera będzie miał za zadanie odsunąć Tuska od władzy". Czyli, że jest to ktoś, w kim PiS pokłada realne nadzieje - wbrew brutalnej sejmowej arytmetyce. A więc człowiek, który mógłby liczyć na poparcie nie tylko partii Kaczyńskiego i Ziobry, ale także SLD i Ruchu Palikota, wreszcie zaś - w sprzyjających okolicznościach - przynajmniej siedmiu posłów koalicji. Któż by to mógł być?

Skoro Janusz Palikot spalił już kandydaturę Michała Kleibera, prezesa PAN, kandydat tej klasy i o równie szerokim potencjalnym zakresie poparcia, a przy tym spełniający wymieniane przez polityków PiS kryteria, jawiłby się właściwie tylko jeden. To były minister pracy i gospodarki, a następnie wicepremier w rządach Leszka Millera i Marka Belki, czyli Jerzy Hausner. Autor nazwanego jego nazwiskiem planu reformy finansów publicznych i rozwoju gospodarki, którego echa zdawały się przebrzmiewać w części postulatów zawartych w wygłoszonym w pierwszą niedzielę września "kontrexposé" Jarosława Kaczyńskiego. Profesor ekonomii, mający ogromne doświadczenie w administracji, szerokie horyzonty, do tego powszechnie szanowany i na scenie politycznej, i poza nią. Twórca dorocznych raportów o stanie polskiej gospodarki i państwa, coraz bardziej krytyczny wobec rządów Platformy, a jednak daleki od taniego populizmu. Ekonomista szukający od lat rozwiązań wychodzących poza utarte kanony i etatyzmu, i liberalizmu.

Wprawdzie - z rekomendacji PO zresztą - Hausner zasiada w Radzie Polityki Pieniężnej, co dla etycznych purystów mogłoby być w tym wypadku felerem. Ale czy naprawdę członkostwo w RPP miałoby uniemożliwiać kandydowanie akurat na premiera ponadpartyjngo rządu? Sądząc po tym, że najczęściej obecnie wymienianą w tym kontekście postacią jest Zyta Gilowska, raczej nie.

Dalej zaczynają się schody. Prócz Hausnera innej postaci, która mogłaby spełnić jednocześnie wszystkie kryteria, tak naprawdę nie widać.

Zyta Gilowska spełnia niemal wszystkie - ale pała zbyt wyraźną chęcią zemsty na Tusku i PO i ma zbyt liberalne poglądy, by zyskać ponadpartyjne poparcie. Adam Glapiński, również ekonomista i członek RPP, spędził z kolei zbyt wiele czasu w orbicie PiS, by można go było przedstawiać jako kandydata ponadpartyjnego.

Jadwiga Staniszkis (typowana ostatnio półserio przez Janinę Paradowską) ma tytuł profesorski oraz ogromną teoretyczną wiedzę o funkcjonowaniu państwa. Nie sprawdzała się jednak jako praktyk zarządzania. Trudno też przedstawiać Staniszkis w roli eksperta ds. finansów czy wyobrazić sobie głosujących na autorkę "Postkomunizmu" posłów SLD. Z podobnych przyczyn mało prawdopodobna wydaje się także kandydatura socjologa Zdzisława Krasnodębskiego.

Z kolei przedstawienie w roli kandydata na premiera na przykład Grzegorza Kołodki, choć spełniałoby kryteria przygotowania merytorycznego i doświadczenia, mogłoby być zbyt głębokim ukłonem pod adresem lewicy jak na gusta posłów samego Prawa i Sprawiedliwości.

Zdarzyło mi się też słyszeć pogłoski wskazujące na to, że potencjalnym kandydatem mógłby być Krzysztof Rybiński. Ale były wiceszef Narodowego Banku Polskiego ma jednak raczej zbyt liberalne poglądy gospodarcze, by zyskać poparcie Jarosława Kaczyńskiego.

Do zapowiedzianego przez Kaczyńskiego terminu składania wniosku jeszcze ponad dwa miesiące. Dlatego - choć dobrego kandydata właściwie nie widać - nie spieszmy się jeszcze z przesądzaniem o wyniku głosowania. Polityczna jesień zapowiada się przecież bardzo gorąco.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Niełatwo znaleźć ponadpartyjnego kontrpremiera: Najlepszy byłby Jerzy Hausner
c
cezar
III RP za rządów Donalda Tuska staje się najsprawniej zarządzanym państwem na świecie. Ujawnione przez nas nagranie pokazuje, że decyzję sędziego można zamówić przez telefon jak pizzę. Żadnych żmudnych biurokratycznych procedur. Wystarczy telefon nawet nie samego ministra, ale młodego, anonimowego asystenta. Wszak zaufanie i szybkość komunikacji to wyznacznik nowoczesności.

Polacy mają prawo pytać, czy w podobnym trybie udało się zamówić uniewinnienie „Słowika" i „Bola" z Pruszkowa? A mężowie stanu Jaruzelski i Kiszczak też takim nowoczesnym procedurom zawdzięczają wolność? Podobnie jak członkowie rządu, z których żaden nie został ukarany za Smoleńsk?
Dodaj ogłoszenie