Niekompetentni urzędnicy, brak ustawy, milczący premier......

    Niekompetentni urzędnicy, brak ustawy, milczący premier... Łupkowa niemoc w Polsce

    Agaton Koziński

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Na te niepokojące wiadomości nakłada się jeszcze zatrważająco niski poziom odwiertów w poszukiwaniu gazu łupkowego. Do tej pory wykonano ich zaledwie 52, tymczasem potrzeba około 200, by stwierdzić, czy w Polsce w ogóle jest tyle surowca ze skał łupkowych, by opłacało się go eksploatować. Według NIK w takim tempie prace poszukiwawcze zakończymy za 12 lat.

    "Ciągle nie wiemy, jak duże mamy zasoby gazu łupkowego. Brakuje pewnych danych"
    Od początku roku na polski program poszukiwań gazu łupkowego spadają kolejne ciosy.
    Przedstawiony w ubiegłym tygodniu raport NIK nie pozostawił na nim suchej nitki, wytykając niekompetencję urzędników, zagrożenie korupcją oraz brak podstaw prawnych. Z Polski zaczął wycofywać się kolejny inwestor zagraniczny, firma ENI, która wygasiła dwie (z trzech posiadanych) koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego.

    Na te niepokojące wiadomości nakłada się jeszcze zatrważająco niski poziom odwiertów w poszukiwaniu gazu łupkowego. Do tej pory wykonano ich zaledwie 52, tymczasem potrzeba ok. 200, by stwierdzić, czy w Polsce w ogóle jest tyle surowca ze skał łupkowych, by opłacało się go eksploatować. Według NIK w takim tempie prace poszukiwawcze zakończymy za 12 lat.

    Co jest przyczyną tak wolnego tempa prac? - W Polsce są trudniejsze warunki geologiczne niż w USA. Ciągle nie powstało też otoczenie prawne porządkujące poszukiwania. Poza tym na początku zbytnio rozbudzono nadzieje związane z gazem łupkowym - wylicza Bogusław Sonik, europoseł PO.

    Ostrzej komentuje sytuację Janusz Steinhoff. - Problemem jest administracja państwowa. Dziś kwestią łupków zajmuje się kilka resortów i każdy ma swój pomysł. Decyzję powinien podjąć więc premier, ale jej ciągle nie ma - mówi były wicepremier.

    O gazie łupkowym jako o surowcu, który pozwoli Polsce uzyskać bezpieczeństwo energetyczne, mówi się w Polsce od kilku lat. W 2010 r. Radosław Sikorski twierdził, że jego wydobycie można nazwać "gorączką złota XXI wieku". Wtórowali mu inni politycy zgodnie twierdzący, że dzięki łupkom Polska zostanie "drugą Norwegią". Nastroje podsycały obliczenia amerykańskiej agencji energetycznej EIA, która wielkość polskich złóż niekonwencjonalnych szacowała na 5,3 bln metrów sześciennych (większe zasoby w Europie ma, według EIA, tylko Francja, która jednak kategorycznie sprzeciwia się ich eksploatacji). Wydawało się, że szczęście i bogactwo są na wyciągnięcie ręki.
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo