18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Nie żyje Teresa Torańska - wybitna dziennikarka. Miała 69 lat

WR
Teresa Torańska
Teresa Torańska Fot. Wikipedia Commons
Udostępnij:
W środę zmarła po długiej chorobie dziennikarka i pisarka, autorka wywiadów m.in. z dawnymi działaczami komunistycznymi, Teresa Torańska. Miała 69 lat.

Teresa Torańska urodziła się w 1944 r. w Wołkowysku. Ukończyła prawo na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 70. współpracowała z tygodnikiem "Kultura", później z paryską "Kulturą".

Jest autorką książki pt. "Oni" (1985), na którą składają się wywiady z byłymi komunistycznymi decydentami i dygnitarzami o ich roli w budowaniu PRL-u. Książkę przetłumaczono na kilkanaście języków i weszła do kanonu obowiązujących lektur na wydziałach nauk społecznych i politycznych uniwersytetów w wielu krajach.

Za tę publikację Torańska otrzymała Nagrodę Polskiego PEN Clubu im. Ksawerego Pruszyńskiego (2000) oraz Nagrodę Solidarności Pracowników Wydawnictw za najlepszą książkę polskiego autora wydaną w obiegu nieoficjalnym w roku 1985.

W 2005 roku Torańska została laureatką Nagrody im. Barbary Łopieńskiej za najlepszy wywiad prasowy - nagrodzona za rozmowę z gen. Wojciechem Jaruzelskim, opublikowaną 13 grudnia 2004 w "Dużym Formacie Gazety Wyborczej". W uzasadnieniu kapituła podała, że wywiady Torańskiej cechuje "najwyższy poziom warsztatowy, dziennikarska dociekliwość, odwaga i głęboka wiedza historyczna, mają też osobisty, autorski styl, trudny do podrobienia".

Kontynuacją książki "Oni" był wydany w 1994 r. kolejny zbiór wywiadów pt. "My". Złożyły się nań wywiady z m.in. Leszkiem Balcerowiczem, Janem Krzysztofem Bieleckim, Jackiem Merklem, Wiktorem Kulerskim, Jarosławem Kaczyńskim, Piotrem Szczepanikiem i Janem Rulewskim.

W 2006 roku ukazała się książka "Byli" - Torańska kontynuowała swoje rozmowy z komunistycznymi decydentami i dygnitarzami. Wśród jej rozmówców znaleźli się: gen. Wojciech Jaruzelski, rzecznik rządu w latach 1981-1989 Jerzy Urban, minister kultury Józef Tejchma i szef Urzędu do spraw Wyznań Kazimierz Kąkol.

Kolejna książka Torańskiej pt. "Są" to wydana w 2007 roku publikacja, w której autorka namówiła do zwierzeń m.in. Jana Nowaka Jeziorańskiego, Ewę Łętowską, Wandę Wiłkomirską, Michała Głowińskiego, Edmunda Wnuka-Lipińskiego. Opowiadają oni o osobistych, często tragicznych przejściach i o tym, jak sobie z nimi poradzili.

W 2008 roku ukazała się książka "Jesteśmy. Rozstania '68", w której po 40 latach marcowi emigranci opowiadają Torańskiej o swoich doświadczeniach. Książka zawiera kilkadziesiąt rozmów autorki z osobami, które wyjechały, noty o emigrantach, ich fotografie, często całych rodzin i kalendarium marcowych wydarzeń 1968 roku.

"Śmierć spóźnia się o minutę" - to opublikowane w 2010 roku trzy rozmowy Teresy Torańskiej z Michałem Bristigerem, Michałem Głowińskim oraz Adamem Danielem Rotfeldem.
"To nie są rozmowy o śmierci i Zagładzie, utrzymane w wojennych schematach. Ale o tajemnicach. Skrywanych, ugniatanych i wypieranych z pamięci. Które dopiero po dziesiątkach lat znowu zaczynają uwierać i dojrzewać do tego, by je wyłuskać z podświadomości. I nazwać" - napisała autorka we wstępie do książki.

Torańska to także autorka talk-show "Teraz Wy" w TVP 2 i cyklu programów telewizyjnych ("Powtórka z PRL-u" oraz "Władza").

Była współautorką filmów dokumentalnych, m.in. "Dworzec Gdański" (2007) i "Noc z generałem" (2004) - oba w reżyserii Marii Zmarz-Koczanowicz, "Było i już" (2002) w reżyserii Feliksa Falka oraz filmu dla BBC - "Changing the guard" (1990) o początkach demokracji w Polsce w reżyserii Petera Bate.

Odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (2001).

Wideo

Komentarze 16

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

:)))
Wystarczylo zobaczyc,kto rozpaczal po smierci Torańskiej.Mazowiecki,Urban,Kuczyński i pierwsza dama ,czyli Komorowska.Polsce ubylo jednego wroga.
G
Gość
bo napisali PRAWDĘ o tym, że trotyl znaleziono na TU-polewie. Milczała jak zaklęta, gdy Tusk pacyfikował Uważam RZE. Wyrażała jedynie oburzenie, że Bielan uznał ją za MANIPULATORKĘ i chciał pozwać do sądu!
"Wybitności" jej starczyło tylko na wybielanie komunistów.
o
oł je
jednej manipulatorki mniej.
h
hej
Udowadniała, że Jerzy Urban, genereł Jaruzelski i generał Kiszczak to też ludzie i należy im się sowita emeryturka (a nie kula w łeb jakby to było w normalnym kraju).
3
że Nycz nad jej truchłem odprawi uroczystą ceremonię pogrzebową w Katedrze Warszawskiej jak "katolikowi" Geremkowi.
J
Joanna K.
- ten marsz wzdłuż Kompanii Reprezentacyjnej wykonał Goryszewski, podobno zatrzymali go dopiero na Oksywiu.
J
Joanna K.
Wspominają koledzy towarzysze z Krzywego Koła i Koła Poszukiwaczy Sprzeczności - przygotowujący kanciasty stół
p
polo
Czyli, wspominają .... sami swoi.
Czekam jeszcze na wspominki Blumsztajna "Pier.... nie rodzę!"
M
Mietek Moczar
Teresa Torańska robiła parę razy ze mną reportaże, niektóre dość obszerne. Ale i ona, i jej ekipa dwoiła się i troiła, jakby mnie przygwoździć i skompromitować. Widziałem ile trudu wkładają w to, aby przyłapać mnie na czymś, co by mnie w oczach ludzi ośmieszyło i skompromitowało. Jakby filmu było mało, to pisała też do prasy artykuły o mnie. Zawsze wychodziłem w jej artykułach jako człowiek prymitywny, niedouczony i tępy.
Widzi pan - mówiła - o Wałęsie jest film "Człowiek z żelaza", a o panu można nakręcić film "Człowiek z pustaków". - Pani Tereso, po mojej trzydziestoparoletniej pracy w budownictwie zostały trwałe i liczne ślady. To tysiące mieszkań, gdzie mieszkają nie tylko moi przyjaciele i Polacy, ale i moi przeciwnicy i Żydzi. To jest moja duma i chluba tak jak i moich kolegów. Po takich dziennikarzach, jakimi wy jesteście, zostanie pusty śmiech pokoleń. A czy miałem rację oceniając źle poszczególne ekipy i formacje polityczne? Świadczy o tym dzisiejszy stan Polski i jest to uczciwa ocena.
Mnie, ciemniakowi nie zdarzyło się nigdy to, co zademonstrowali bracia Kaczyńscy. Oto polski prezydent, składając wizytę w innym kraju, marynarkę zapiął o dwa guziki wyżej. Jak wyglądał? Polacy mieli okazję zobaczyć to sami. Albo scena, kiedy podaje papieżowi kwiaty korzeniami do góry.
A podczas jego wizyty w Izraelu, gdy oficjalnie przemawia i cała sala ludzi słucha i patrzy, a telewizje transmitują to na cały świat, dzwoni mu w kieszeni komórka. Prezydent wyciąga ją i przez długi czas nie potrafi wyłączyć. Dopiero jego żona podbiega, odbiera aparat z jego rąk i wyłącza go. A w Polsce za parę minut w "Wiadomościach mówią: "Czy nie ma w otoczeniu ludzi, którzy by go nauczyli obsługi telefonu?".
Na jednej z uroczystości Prezydent idzie wraz z generałem przed Kompanią Reprezentacyjną i co? Ano to, że gdyby go nie zatrzymał idący obok generał to poszedłby hen daleko, być może w pole.
+++++++++++++++
oczywiste. Wystarczy zedrzeć z rzekomych dogmatyków maskę patriotyczno-smoleńską, żeby zauważyć, że jest to formacja bardzo wyrachowana i nieugięta w walce o własne, egoistyczne interesy. Dotyczy to oczywiście prawicowej elity, czyli dygnitarzy i celebrytów, a wśród nich polityków, ze szczególnym wskazaniem na głównych liderów tej formacji. Całkiem inaczej jest natomiast z głosującym na prawicę elektoratem. Jego twarde jądro to ludzie, którzy z upodobaniem nadstawiają ucha na wszelkie nowiny rodem z magla i targowiska, rozpowszechniane niegdyś przez wędrownych dziadów, których role przejęły dziś żywiące się wpływami z reklam papierowe tabloidy i goniące za wskaźnikami oglądalności elektroniczne publikatory. Dotyczy to znaczącej części ludności, wywodzącej się głownie ze społecznych dołów, choć wcale nie rzadko spotkać wśród nich można ludzi formalnie wykształconych z tytułami profesorskimi włącznie. Cuda, mity, zabobony i spiskowa teoria dziejów więcej dla nich znaczą od efektów racjonalnego myślenia. W charakterze drożdży pobudzających to podatne na urabianie ciasto, występują nawiedzeni, samozwańczy prorocy, posługujący się całym zestawem populistycznych chwytów z arsenału zgromadzonego pod znakiem „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Mistrzem destrukcji polskiej prawicy jest niewątpliwie Jarosław Kaczyński. Potrafi jak nikt inny wykreować z podrzędnego wydarzenia medialny hit. Nic to, że posiada największy w kraju elektorat negatywny, skoro kontrowersyjny wizerunek zapewnia mu stałe miejsce w czołówkach medialnych programów informacyjnych. Ta nieprzerwana passa medialna winduje go na polityczny piedestał i kreuje na męża stanu o rzekomo wielkim znaczeniu dla Polski. Kaczyński i jego świta posługują się bez żenady dosadnym językiem, często kipiącym nienawiścią do wszystkich, którzy mu się nie zamierzają podporządkować i nie podzielają systemu wartości, który on ogłasza jako jedyny godny patrioty, Polaka-katolika, Wszyscy inni to jego zdaniem zdrajcy i zaprzańcy. Nie waha się przy tym używać w tej bezpardonowej walce na słowa ewidentnych kłamstw i bezczelnych insynuacji. Prezes Pis-u to klasyczny demagog i populista rzucający słowa na wiatr i budzący demony nienawiści.

Marsz jego wyznawców w Warszawie, mający upamiętnić ofiary stanu wojennego był w istocie rzeczy kolejnym elementem w układance, która ma go doprowadzić na szczyty władzy. Wielu znanych opozycjonistów kwestionuje istnienie jakichkolwiek zasług Kaczyńskiego w walce z reżymem przed 13 grudnia 1981 roku, a on sam nie może przedstawić na to żadnych dowodów. Nie został internowany, co oznacza, że nie był nawet trzeciorzędnym działaczem. Ten człowiek wyraźnie przespał czas walki o wolność, dlatego buduje dzisiaj swoiste teatrum groteski na politycznej scenie, nawołując do walki o coś,co już dawno zostało zdobyte bez jego udziału. Bajdurzy o więźniach politycznych i cenzurze, krzyczy o braku wolności słowa w czasie, kiedy jego zwolennicy nawołują bezkarnie do zabicia prezydenta, premiera i rozstrzelania dziennikarzy, niepodzielających jego chorej wizji sytuacji w naszym kraju.

Platformą nośną dźwigającą prawicową scenę polityczną jest niewątpliwie nieustająca wrzawa medialna wokół tragedii smoleńskiej. Wszelkimi sposobami i z pewnym powodzeniem prawica usiłuje zbudować na tej tragicznej katastrofie męczeński mit, a ofiarom tragicznego wypadku nadać status bohaterów narodowych, którzy rzekomo oddali swoje życie za ideały wolności i suwerenności, ginąc w zbrodniczym zamachu. Zwolennicy teorii dwóch wybuchów nie wiedzą jeszcze, kto i jak wysadził samolot, ale wiedzą już na pewno, kto i dlaczego zlecił dokonanie potwornej zbrodni na „najwybitniejszym prezydencie”. Każdy chwyt, który przybliża tę formację do pełni władzy w kraju jest dozwolony i uprawniony. Cel uświęca środki. Jaki jest ten cel naprawdę, dziś ukryty skrzętnie pod kamuflażem zabiegów o pełną wolność i suwerenność Polski wielkiej i godnej? Rąbka tajemnicy uchyla nam fotografia pupila Prawa i Spr
+++++++++++++++
Klasztor ufundował zdrajca Polski Władysław Opolczyk.

To on również sprowadził ten obraz z Rusi. Tuż przed przybyciem Szwedów, obraz Matki Boskiej Częstochowskiej został wyjęty z ramy i wyekspediowany z klasztoru, i wiele nie brakowało, a wpadłby w ich ręce. Ikonę wywieziono w nocy z 7 na 8 listopada 1655 r. do Lublińca na Śląsku i ukryto w zamku Andrzeja Cellari'ego, a następnie w Głogówku u tamtejszych paulinów.

Tak więc już początek mitu o cudownej obronie klasztoru, zawiera kłamstwo: podczas oblężenia Jasnej Góry, domniemanego sprawcy cudu, niemniej cudownego obrazu, po prostu tam nie było!

===================================================================================================================================================

Kordecki opisał przebieg oblężenia w pamiętniku Nowa Gigantomachia wydanym jakoby w roku oblężenia, czyli w 1655 (sic!).

Przytacza tam m.in. treść listu z 21 listopada 1655 r. do gen. Müllera, w którym niczego szczególnego nie znajdujemy. I pozostalibyśmy po wsze czasy w błogiej niewiedzy i zarazem kłamstwie historycznym stworzonym przez Kościół, gdyby nie prawdziwy cud!

Oto dyrektor królewskiego archiwum Szwecji, Theodor Westrin, odnalazł oryginał tegoż listu, i opublikował w roku 1904. Jego treść zaszokowała badaczy potopowego" okresu... Okazało się, że przeor Augustyn Kordecki poddał klasztor królowi Karolowi X Gustawowi!
Oto co naprawdę napisał (m.in.) Kordecki w liście do gen. Müllera 21 listopada 1655 r.:

> Ponieważ całe królestwo polskie posłuszne jest Najjaśniejszemu Królowi Szwecji i uznało Go za swego Pana, przeto i my wraz ze świętym miejscem, które dotąd królowie polscy mieli we czci i poszanowaniu, pokornie poddajemy się Jego Królewskiej Mości Panu Szwecji, zgodnie z listem z dnia 28 października, nadesłanym nam przez Wielmożnego Posła Wittenberga. Nasze poddanie się ponawiamy w liście do Warszawy (do króla Karola Gustawa), na który łaskawej obecnie czekamy odpowiedzi. Jako wierni poddani Jego Królewskiej Mości Króla Szwecji, a naszego Najmiłościwszego Pana, nie myślimy podnosić więcej oręża przeciwko wojsku "Waszej Dostojności". (tj. Müllera). Zanosimy ustawiczne modły do Boga i Najświętszej Bogarodzicy, czczonej w tym miejscu, o zdrowie i pomyślność Najjaśniejszego Pana, Króla Szwecji, Pana i Protektora naszego Królestwa..."
a
aj , waj
Jej działalność manipulacyjna , jest świadectwem kto i jakiego pochodzenia wiedzie w tym prym . Nie tylko w naszym kraju , ale i na świecie .
...
..... , bo gdzie jej wywiad z tw " BOLKIEM" ?
G
Gość
i opublikowała - nie pomnę w której to michnikopodobnej g_e, ale było to niedawno.
M
Mr. Normalny
Świetna dziennikarka.

Szkoda!
Dodaj ogłoszenie