18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Nie tylko EURO

Arkadiusz Binczyk, dyrektor generalny AM Art-Media Agencja PR
Arkadiusz Binczyk, dyrektor generalny AM Art-Media Agencja PR
Arkadiusz Binczyk, dyrektor generalny AM Art-Media Agencja PR
Mój znajomy trafnie zauważył, że bieżący rok Polacy odmierzają sportowymi wydarzeniami. Cezurą, i to bynajmniej nie tylko w sporcie, stały się oczywiście finały piłkarskich mistrzostw Europy, rozgrywane w Polsce i na Ukrainie. Trochę - ale tylko trochę - mniej emocji budziła londyńska olimpiada, a także (co było jedynie pozorną niespodzianką) paraolimpiada w brytyjskiej stolicy.

Nie uciekniemy od pytania, czy bilansem wielkich nadziei jest jedynie wielkie rozczarowanie. Przecież finały EURO nie przyniosły nam sukcesów, letnie igrzyska olimpijskie okazały się dla nas najgorsze bodaj od pół wieku, a medale, zdobyte przez niepełnosprawnych sportowców, są w tej sytuacji tylko nagrodą pocieszenia. Myślę jednak, że takie podsumowanie byłoby zbyt pochopne i zbyt uproszczone.

Jest wiele prawdy w stwierdzeniu, że emocje, które towarzyszyły jeszcze nie tak dawno wojennym zmaganiom, w dużej mierze zostały przeniesione na stadionowe trybuny. W sposobie kibicowania i w samym nastawieniu do sportowej rywalizacji można dostrzec, jak w zwierciadle, narodowe cechy. Popatrzmy na przykład na polskiego kibica. Optymizm, który żywi przed pierwszym gwizdkiem, bywa kolosalny - wbrew temu, co powinna podpowiadać chłodna analiza. W duchu powtarza sobie, że wieści o potędze przeciwnika są grubo przesadzone, że wystarczy odrobina szczęścia, a "jakoś to będzie...". Wygrana podbija emocje i narodową dumę, każe wierzyć w to, że jesteśmy niepokonani po wsze czasy. Przegrana - to wściekłość, szukanie winnych nie tyle wśród zawodników, co na zapleczu i wśród sędziów (piłkarze, tak jak żołnierze, są przecież zawsze bez zarzutu), a także snucie rozmaitych teorii spiskowych.

Bilansu sportowych imprez nie powinno się dokonywać jedynie przez pryzmat medalowej statystyki, chociaż nie można bezrefleksyjnie podchodzić do porażek. Wielkie wydarzenia sportowe z udziałem naszych zawodników, zarówno rozgrywane w Polsce, jak i za granicą, uczą bowiem dobrego kibicowania. I nie mam tu na myśli tylko walki z chamstwem i agresją, towarzyszącym niestety sportowym emocjom. Chodzi również o budowanie na kibicowskiej bazie pozytywnego, nowoczesnego poczucia wspólnoty.

Bardzo dobrze wyczuwają to wielkie firmy, które angażują się w sponsoring poszczególnych dyscyplin. Trafnie tę filozofię oddaje hasło Biedronki, sponsora polskiej reprezentacji futbolowej - "Wszyscy jesteśmy drużyną narodową". Tam, gdzie w grę wchodzą sportowe emocje, zawodzi statystyka. Zapalonych kibiców nie jest wcale mniej wśród managerów i przedsiębiorców, co wśród robotników czy uczniów. O zdobycie biletów na sportową fetę zabiega gorączkowo i prezes dużej firmy, i student. Prawdziwy egalitaryzm.

Sceptycy dodają, że zapał, łatwo wzniecony sukcesami, łatwo opada po pierwszych klęskach. Budowanie kibicowskiej "drużyny narodowej" to jednak zadanie na lata i nie można opierać go tylko na krótszym lub dłuższym paśmie sukcesów. Przypomnę, że podczas serii zwycięstw Adama Małysza skoki narciarskie rozpalały emocje milionów Polaków. Nie przełożyło się to jednak na stały wzrost zainteresowania tą dyscypliną. Przykład z drugiego bieguna to siatkówka. Fakt, to dyscyplina, w której nasi zawodnicy w ostatnich latach odnotowali wielkie sukcesy. Ale nawet w chwilach, gdy biało-czerwonym słabiej się wiodło, popularność tej dziedziny sportu wcale nie malała. Według różnych badań, piłka siatkowa jest wśród Polaków tak popularna, jak futbol. Przyciąga miliony przed telewizory, a tysiące na trybuny. A jeszcze przed kilkunastu laty liczba kibiców tej dyscypliny, choć niemała, nie mogła się równać z rzeszami fanów piłki nożnej.

To efekt nie tylko zwycięstw naszych zawodników, ale pracowitego budowania popularności tej pięknej dyscypliny. Polski Związek Piłki Siatkowej umiał dobrać sobie partnerów, których wsparcie pozwoliło na rozwój polskiej siatkówki. Stworzono grunt dla rozszerzenia grona miłośników piłki siatkowej. Ilość w tym przypadku nie zagroziła jakości - w siatkarskich halach próżno szukać awantur, jakie możemy oglądać na niektórych futbolowych stadionach. Udało się wykreować dyscyplinę bardzo popularną, będącą przykładem dobrego, przyjaznego i rodzinnego kibicowania. Brawo dla PZPS, brawo dla Plusa, brawo dla siatkarzy!

Już za dwa lata, w 2014 r., Polska będzie gościem siatkarskich mistrzostw świata. Będzie to jedno z najważniejszych sportowych wydarzeń, które nasz kraj miał okazję gościć w ostatnim półwieczu. Trzeba głośno apelować do rządzących, by impreza ta mogła liczyć na wsparcie nie mniejsze, niż EURO 2012. Chodzi tu nie tylko o satysfakcję milionów kibiców, ale i o trudne do przeszacowania korzyści dla Polski. Warto przypomnieć sobie to wszystko, co mówiono i pisano przed finałami EURO. O niepowtarzalnej szansie na promocję Polski, o gościach z całej Europy (tu nawet - z całego świata), o pokazaniu nowoczesnego oblicza polskiego sportu… Oby decydenci nie wykazali się w tym przypadku krótką pamięcią.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Nie ma Małysza i jakoś nic sie nie stało. Polacy dalej są silni i odnosza sukcesy w skokach. Co ważne powstała cała mocna drużyna, a nie tylko pojedynczy zawodnik. Chwala Malyszowi, ze rozpropagowal te dyscyplinę ale juz nie przesadzajmy z ta Malyszomania.
R
Realista
Duzo bardziej cieszylbym sie z sukcesów gospodarczych, niż sportowych.
O
Oli
Takiego drugiego sportowca jak Małysz, to już nie bedzie nigdy!
Dodaj ogłoszenie