"Nie przetrwamy nawet miesiąca ograniczeń" - przyznaje coraz więcej firm. Większość pozostałych ostrzega, że wytrzyma góra pół roku

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Pandemia oznacza powrót restrykcji i ograniczeń - oraz strachu klientów. A to zawsze uderza w biznes oraz docelowo - w zarobki pracowników. Grozi nam spirala recesji. Fot. Andrzej Banaś
Przytłaczająca większość polskich firm branży budowlanej, a także z sektora usługa oraz handlu detalicznego stwierdziło, że nie przetrwa dłużej niż pół roku, w tym 40 proc. więcej niż kwartał w wypadku długotrwałego utrzymywania pandemicznych restrykcji przez władze państwowe – w Polsce i za granicą. Wygląda to nieciekawie, zwłaszcza że GUS zadał pytanie o możliwość przetrzymania koronakryzysu jeszcze przed obecną falą pandemii, gdy jej potencjalne skutki mogły się przedsiębiorcom wydawać mniej dotkliwe od tych, na jakie dziś się zanosi…

FLESZ - Czym jest długi COVID-19?

W ramach badania „Wpływ pandemii COVID-19 na koniunkturę – oceny i oczekiwania” GUS zapytał reprezentatywne grupy przedsiębiorców z pięciu sektorów (przetwórstwo przemysłowe, budownictwo, handel hurtowy, handel detaliczny i usługi) o wpływ pandemii na sytuację ich firm i pracowników oraz całej branży, a także o skalę wykorzystania środków z tarcz antykryzysowych. Badanie odnosiło się do sytuacji w lipcu, ale zawiera także prognozy na przyszłość.

Czytaj także

Co dziesiąta firma budowlana odpowiedziała, że w przypadku długotrwałego utrzymywania restrykcji i ograniczeń przez rząd przetrwa mniej niż miesiąc, 11 proc. – że około miesiąca, a 39 proc. – dwa, góra trzy miesiące. 14 proc. firm budowlanych wskazało odpowiedź „od 4 do 6 miesięcy”, a jedna czwarta – powyżej 6 miesięcy. Dla porównania – możliwość przetrwania powyżej 6 miesięcy zadeklarowało aż trzy czwarte przedsiębiorców zajmujących się handlem hurtowym oraz połowa z branży przetwórstwa przemysłowego.

To pokazuje, że część branż już teraz traci zdolność przeżycia, a część jest zdecydowanie bardziej odporna na obecny kryzys. Ewentualna dalsza pomoc publiczna winna brać pod uwagę te uwarunkowania – musi być kierowana do tych, którzy jej faktycznie potrzebują.

Kto przez pandemię ucierpiał najbardziej

Z odpowiedzi udzielonych przez przedsiębiorców i menedżerów wynika jasno, że kryzys spowodowany pandemią dotknął ich w bardzo różny sposób – i nigdy w dziejach III RP te różnice nie były tak ogromne. W handlu detalicznym tylko 37 proc. firm określiło negatywne skutki koronawirusa dla swego biznesu jako „nieznaczne”. W usługach było to około połowy firm, w przetwórstwie przemysłowym – większość, zaś w handlu hurtowym i budownictwie – aż dwie trzecie. W dodatku aż 14 proc. hurtowni zadeklarowało, że pandemia nie przyniosła im żadnych negatywnych skutków. W usługach i handlu detalicznym takich firm było zaledwie 2-4 proc.

Większość sklepów detalicznych uznało negatywny wpływ na ich funkcjonowanie za poważny. W usługach i przetwórstwie przemysłowym była to jedna trzecia, zaś w przypadku hurtowni – jedna czwarta. W budownictwie o „poważnych negatywnych skutkach pandemii” mówi ok. 10 proc. firm. Jednocześnie ponad 20 proc. przedsiębiorców z tej branży przyznaje, że pandemia zagraża stabilności ich firmy. To pokazuje, jak wielkie jest zróżnicowanie sytuacji firm w samej tylko budowlance. Trzeba przy tym zauważyć, że z każdym miesiącem rośnie tu odsetek pesymistów śle oceniających zarówno aktualną koniunkturę, jak i perspektywy na przyszłość.

Kto w pandemii korzystał z tarcz i jak

Z badania GUS wynika, że aż 40 proc. firm z branży przetwórstwa przemysłowego w ogóle nie korzystało ze wsparcia w ramach tarcz antykryzysowych. W handlu hurtowym takich firm jest prawie 35 proc., w usługach ponad 26 proc., w budownictwie 20 proc., a wśród sklepów detalicznych – 12,7 proc. Najpopularniejszą formą pomocy w ramach tarcz okazały się zwolnienia lub odroczenia ZUS oraz pożyczki lub subwencje. Z pierwszych skorzystało m.in. 73 proc. badanych sklepów detalicznych oraz blisko 60 proc. hurtowni i firm usługowych. Pożyczki lub subwencje wzięło z kolei dwie trzecie sklepów i 58 proc. firm budowlanych.

Czytaj także

Postojowe dla osób prowadzących działalność gospodarczą było dość popularną formą w budownictwie – skorzystało z niej aż 22,2 proc. przedsiębiorców, podczas gdy w hurtowniach i przetwórstwie przemysłowym – nikt. Dopłaty do wynagrodzeń były z kolei popularne w przetwórstwie (sięgnęło po nie 36,6 proc. firm) oraz usługach (38,4 proc.), a stosunkowo rzadkie w handlu hurtowym (12,4 proc.)

GUS pytał także o pracę zdalną. Wychodzi na to, że jest ona powszechnie stosowana przede wszystkim w formach usługowych (prawie jedna trzecia pracowników pracuje w ten sposób) oraz w handlu hurtowym (22 proc.), a najrzadsza – co zrozumiałe – w budownictwie i przetwórstwie (3 proc.).

Tuż przed powtórnym wezbraniem pandemii większość przedsiębiorców spodziewało się w kolejnych miesiącach spadku zamówień na towary i usługi, przy czym największy pesymizm panował w branży budowlanej: szefowie firm i menedżerowie szacowali, że spadek ów wyniesie ponad 25 proc. W usługach było to 17 proc., w handlu detalicznym 11 proc., w przetwórstwie przemysłowym – 8,4 proc, zaś handlu hurtowym nieco ponad 5 proc.

Czytaj także

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

"Nie przetrwamy nawet miesiąca ograniczeń".

"Bąxmy realistami, co ma wisieć, będzie wisieć !"(parafraza powiedzenia Bolesława Drobnera, ideologa tzw. "polskiego stalinizmu").

E
Ehh

Pobranie próbek DNA i zadluzenie przedsiębiorstw(inaczej przejęcie ), które do tej pory sobie świetnie radziły,to skutek (a może CEL)pandemi.

P
Pan Premier
21 października, 18:27, Zbigniew Rusek:

praca zdalna w usługach? Chyba w pseudousługach. Przecież zdalnie się nie naprawy telewizora, odkurzacza, radioodbiornika, obuwia, nie uszyje garnitury czy płaszcza, nie naprawi samochodu, lodówki. Papierologia (praca biurowa) to nie są usługi, gdyż nie służą nikomu. Służba zdrowia (to oczywiście są usługi) nie zawsze może działać zdalnie, gdyż zdalnie nie wykona się np. operacji chirurgicznej, nie wyleczy się zębów, nie zrobi rentgena ani USG, nie wykona się badania laryngologicznego (a wzmożone wietrzenie to przeciągi, które nierzadko skutkują zapaleniem ucha), nie wykona się zastrzyku, nie pobierze się krwi do analiz itd. Zdalnie można zebrać jedynie wywiad lekarski, który jest ważny, ale często niewystarczający.

Polacy są zdolni i "zdalnie" potrafią nawet budować całe osiedla mieszkaniowe! Udowodnimy to! Polak potrafi!

Z
Zbigniew Rusek

praca zdalna w usługach? Chyba w pseudousługach. Przecież zdalnie się nie naprawy telewizora, odkurzacza, radioodbiornika, obuwia, nie uszyje garnitury czy płaszcza, nie naprawi samochodu, lodówki. Papierologia (praca biurowa) to nie są usługi, gdyż nie służą nikomu. Służba zdrowia (to oczywiście są usługi) nie zawsze może działać zdalnie, gdyż zdalnie nie wykona się np. operacji chirurgicznej, nie wyleczy się zębów, nie zrobi rentgena ani USG, nie wykona się badania laryngologicznego (a wzmożone wietrzenie to przeciągi, które nierzadko skutkują zapaleniem ucha), nie wykona się zastrzyku, nie pobierze się krwi do analiz itd. Zdalnie można zebrać jedynie wywiad lekarski, który jest ważny, ale często niewystarczający.