Nie potrafię? Takie słowa nie istnieją!

Tomasz Piwowarczyk
Fitness. Na treningową salę trafiła, żeby pozbyć się depresji. Siłownia szybko stała się jej pasją. Angelika Szczęśniak w trakcie zajęć biega, krzyczy i motywuje swoje klientki do lepszego życia.

Pamiętasz swój pierwszy trening jako instruktorka fitness?
Tak. To była tragedia. Myliłam kroki, źle odliczałam muzykę. Na szczęście trening czyni mistrza. Jeżeli podnoszę swoim klientkom poprzeczkę, to ja nie mogę schodzić na dół, dlatego cały czas dążę do doskonałości.

A jak zaczęła się twoja droga do trenerskiej doskonałości?
Pięć lat temu miałam depresję. Czułam się nikomu niepotrzebna. Siostra zabrała mnie na trening do klubu Atlantic na Stradomiu. Prowadzący ujął mnie swoją charyzmą. Bez tej osoby na środku ćwiczący nie potrafią się obejść. Na drugi dzień zapisałam się na kurs instruktorski. Zajęcia musiałam pogodzić z pracą menadżerki promotorów w klubie Coco. Przez rok w weekendy kończyłam pracę o 3.00 w nocy, spałam trzy godziny i biegłam na dziesięciogodzinne szkolenie.

Szkolenie przeszłaś bez problemów?
Miałam momenty, kiedy myślałam, że się do tego nie nadaję. Jestem bardzo samokrytyczna wobec siebie. Na szczęście taki mam charakter, że lubię sobie i komuś coś udowodnić. Zdałam egzamin i wkrótce po nim zaczęłam pracę w klubie Prestige.

Jak idą postępy twoim podopiecznym?
Metamorfoza wizualna nie zawsze jest od razu widoczna. Natomiast bardzo często i szybko obserwuję przemianę mentalną. Są dużo pewniejsze siebie, wiedzą, że im też coś się należy od życia. Mają więcej przyjaciół, wychodzą do ludzi...

Jak to się dzieje, że wysiłek fizyczny tak bardzo przekłada się na psychikę?
Jeżeli kobieta mówi "nie dam rady", a mi uda się ją przekonać o tym, że da, że zrobi jeszcze jedną serię, to później w życiu automatycznie reaguje podobnie. Na treningu nigdy nie usiedzę. Cały czas biegam, krzyczę, motywuję. Jest to moja praca, ale traktuję to bardziej jak pasję. Nie mogę bez tego żyć. Gdy byłam w Albanii na wakacjach to na dzień dobry znajomi poszli na plażę, a ja na hotelową siłownię.

Dajesz wycisk nie tylko na siłowni, ale też na Facebooku...
Tak, prowadzę fanpejdż "My trening, my life - Angelika S". Wrzucam dużo postów, zdjęć, zachęcam do ćwiczeń. Motywując innych motywuję też siebie. Nie mogę być hipokrytką.

Jesteś także podprowadzającą na meczach nowohuckiej Wandy.
Kiedyś nie rozumiałam żużla. Jednak teraz jestem pod ogromnym wrażeniem tego sportu. Widzę z bliska, jak trudny i emocjonujący to sport i jak dużo poświęcenia wkładają w niego żużlowcy.

Prezes Sadzikowski nie proponował, żebyś prowadziła treningi z zawodnikami?
(śmiech) Nie podjęłabym się tego zadania. Odchudzanie albo nabieranie masy to całkiem co innego niż potrzebują "Wandziarze".

Tygodnik Nowa Huta

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie