Nie ma zniczy, kwiatów... W Lewinie Kłodzkim nie chcą rozmawiać o Villas

Redakcja
Dom w którym zmarła Violetta Villas
Dom w którym zmarła Violetta Villas DARIUSZ GDESZ / POLSKAPRESSE GAZETA WROCLAWSKA
Lewin Kłodzki, miasteczko na ziemi kłodzkiej. To tutaj Violetta Villas spędziła ostatnie lata swojego życia. I choć informacja o jej śmierci obiegła całą Polskę, a o jej życiu artystycznym wypowiadały się muzyczne autorytety, przed jej rodzinnym domem nie płonie wiele zniczy, nie ma też dywanu z kwiatów. Widok jest smutny, przygnębiający.

- Przykro - kwituje Władysław Czerniachowicz z Lewina Kłodzkiego. Jest jednym z nielicznych, który chce rozmawiać z nami o artystce. - Mieszkała tu, a jakby wcale jej nie było. Nie utrzymywała kontaktów z ludźmi. Prawie wcale nie wychodziła z domu - opowiada. Chodzili do tej samej szkoły. O jej sukcesach i karierze dowiadywał się z gazet i telewizji. Ponownie spotkał ją dopiero po jej powrocie do miasteczka z podwarszawskiej Magdalenki. Był 1998 rok.

- Powróciła w blasku fleszy, jak prawdziwa wielka gwiazda. Wszyscy się cieszyli, a gmina wiązała z jej przyjazdem wielkie nadzieje - wspomina.

Villas miała być wizytówką Lewina, promować miasteczko na zewnątrz. Szybko jednak doszło do konfliktu między artystką a władzami gminy. Poszło o schronisko dla zwierząt, które prowadziła. Z czasem artystka przestała sobie z nim radzić. Zwierząt błyskawicznie przybywało. - Biegały po całym domu. Wszędzie było ich pełno, a ona sama żyła w okropnych warunkach.

Czytaj także: Violetta Villas nie żyje. Życie i kariera artystki na zdjęciach [GALERIA]

Decyzją urzędników ze starostwa schronisko zlikwidowano. Wydawało się, że kłopoty Villas się skończyły. Artystka dawała koncerty. Pod koniec 2006 roku trafiła do szpitala psychiatrycznego w Stroniu Śląskim. Powód? Głęboka depresja. Zaczęły się jej kłopoty ze zdrowiem.

Ostatni występ miała w lutym w Kielcach z okazji 50-lecia działalności artystycznej. Wtedy już nikt nie miał wątpliwości, że diwa polskiej estrady jest w bardzo kiepskiej formie. Publiczność patrzyła na zmęczoną, zaniedbaną kobietę. Znów jednak sala wypełniła się po brzegi. Bo choć kontrowersyjna i przez wielu krytykowana za swój trudny charakter, zawsze była podziwiana za niezwykły głos.
Zmarła w poniedziałek wieczorem w swoim domu w Lewinie Kłodzkim. O jej śmierci policję zawiadomiło pogotowie ratunkowe wezwane przez Elżbietę Budzyńską, opiekunkę artystki. Sprawą zajęła się prokuratura.

- Wszczęliśmy postępowanie, bo choć na ciele artystki nie było żadnych obrażeń zewnętrznych, to nieznana jest przyczyna śmierci - mówi Anna Gałkowska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Kłodzku. - Musimy sprawdzić, czy do śmierci nie przyczyniło się przestępcze zachowanie osób trzecich w postaci nieumyślnego działania lub zaniechania.

Czytaj także: Violetta Villas nie żyje. Życie i kariera artystki na zdjęciach [GALERIA]

Gdzie spocznie ciało, jeszcze nie wiadomo. Rozważane są dwa miejsca: Warszawa, gdzie mieszka jej syn Krzysztof Gospodarek, oraz Lewin Kłodzki, gdzie pochowana jest cała rodzina Violetty Villas.

Natalia Wellmann

Wideo

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Michal Palij
Zaproponowalem wojtowi Lewina zorganizowac w Lewinie muzeum V.V.Mam odpowiedź od Ministra Kultury,że takie muzeum moze zorganizowac jej syn Krzysztof Gospodarek.Natomiast domek znajduje sie w rękach jej opiekunki.Dopiero sąd może rostrzygnać do kogo ma ten domek należec.Ja jestem obca osobą i nic do tego nie mam.Byla by to atrakcja dla Lewina.
M
Michal Palij
Zaproponowalem wojtowi Lewina zorganizowac w Lewinie muzeum V.V.Mam odpowiedź od Ministra Kultury,że takie muzeum moze zorganizowac jej syn Krzysztof Gospodarek.Natomiast domek znajduje sie w rękach jej opiekunki.Dopiero sąd może rostrzygnać do kogo ma ten domek należec.Ja jestem obca osobą i nic do tego nie mam.Byla by to atrakcja dla Lewina.
M
Michal Palij
Zaproponowalem wojtowi Lewina zorganizowac w Lewinie muzeum V.V.Mam odpowiedź od Ministra Kultury,że takie muzeum moze zorganizowac jej syn Krzysztof Gospodarek.Natomiast domek znajduje sie w rękach jej opiekunki.Dopiero sąd może rostrzygnać do kogo ma ten domek należec.Ja jestem obca osobą i nic do tego nie mam.Byla by to atrakcja dla Lewina.
m
marks
Nasze prawdziwe polskie chamstwo . Zaścianek . Po chrześcijańsku . Zaścianek . Ale przykład idzie z góry . A nie wszyscy tacy są . Idyllo . Co ty zrobiłaś , aby ratować Wiolettę?
s
sylwek
Pewnie pajac zrobił też karierę ,szuka w internecie najzwyklejszej roboty ....
w
wawa
Villas dawała siebie kościołowi a umarła opuszczona przez kościół i wiernych?Pani Villas stała się symbolem ludzi,którzy umierają opuszczeni przez ludzi,których niewielkie dobre gesty uratowałyby jej życie.Wstyd dla Lewina.Zawsze można znaleźć dobry sposób ,by pomóc człowiekowi.Czy nie było nikogo ,kto kochałby tę kobietę taką jaka była? A była człowiekiem przecież.
To symbol naszych dzisiejszych czasów.
Ubliżające komentarze na temat P.Villas po jej śmierci-to świadectwo totalnego zepsucia rodzaju ludzkiego.
Ludzie.Co ona wam złego zrobiła?
I
Idylla
Patologiczne całe miasto.Siedzicie wszyscy cicho,bo odejście p.Villas to tak,jakbyscie znikneli z mapy.Trzeba było szanować mimo wszystko i pomagac z całych sił.Niestety,dzisiaj wiekszość nastawiona na konsumcjęTo do mieszkańców Lewina nalezało w pierwszej kolejności zgłoszenie zaniedbań.Nikogo nie dziwiło,że p.Villas nigdzie nie widać?Nie przechadza sie po miasteczku rozdając usmiechy?Nie zdziwiło,ze nie było słychać w ogrodzie jej pieknego głosu o poranku?Jesteście tak beznadziejni,że szkoda słów.Na czele z władzami miasteczka.Kocha sie ludzi mimo wszystko,a nic za cos.Wszyscy Ci,którzy zabierają głos w tej sprawie z miasteczka bądżcie cicho i zastanówcie sie nad sobą.Mieszkam w nieduzym mieście,ale jestem pewna,że gdyby p.Villas tutaj mieszkała,na rekach byłąby noszona czy tego chce czy nie,bo mieszkaja ludzie odpowiedzialni,dobrzy i empatyczni.
B
Bynajmniej nie z Lewina
Czarna owca: nie chciało jej się promować Lewina, tak jak się tamtejszym mądralom chciało, to ma.
M
Marina
Wladze Gminne i mieszkancy Lewina,nie wstyd Wam???Tak,tak odmawiala pomocy,bo miala swoja dume i nie chciala jalmuzny.
M
Michał, Szczecin
Sic transit gloria mundi ...
a
amen
Pan Bóg dał talent, ale rozumu nie dał, a nawet po trochu odbierał.
m
mikołaj(gość)
Napewno masz wspaniałą mamę.Zamiast pisać wypociny i wymądrzac się,przekażmy sobie nawzajem więcej szacunku i kontrolujmy co piszemy!

Życzę Wam Wszystkm!- którzy dodli lub dodadzą jeszcze komentarze,spokojnych i Rodzinnych świąt.

Bożego Narodzenia.
C
Cyceron(gość)
Wy wszystcy którzy nie macie szacunku dla Osoby która odeszła,macie wpisane na pewno, jestem praktykujący
polski chrześcijanin!!!

A może będziesz siedział z(mamrotem)na ławce, rozmyślając jak opuścisz ten padół?czy godnie???
W
Wiki(gość)
szurnięty to jestes ty,a co to za matki które rodzą mając 15-16 lat,wyrzucają nowo narodzone swoje dzieci do smietników.Skomentuj!!!
A
Adamo...
Syn Violetty Villas Krzysztof Gospodarek matkę poznał, gdy miał 4 latka. – Przykucnęła przede mną i spytała: „Wiesz, kto ja jestem? Jestem twoją mamą” – tak opowiadał w wywiadzie z 2009 roku o momencie, który wrył mu się w pamięć. Chłopca przez pierwsze lata wychowywali dziadkowie. Potem Villas próbowała nadrobić stracony czas. Zabierała go nawet do Las Vegas. Później zamieszkali też razem w Warszawie.
Kiedy matka kupiła dom w Magdalence, on został w tym mieszkaniu sam. Był nastolatkiem. Matka zostawiła go w pustych ścianach – wspominała w rozmowie Małgorzata Gospodarek, żona Krzysztofa. – Co jakiś czas byłem wyrzucany z domu, po strasznych awanturach, nieważne, czy w noc, czy w dzień – zwierzał się dwa lata temu Krzysztof. Po latach starał się jednak zrozumieć swoją mamę. – Ona już wtedy była chora. Myślę, że nienawidziła samej siebie, ponieważ okazała się słaba wobec uzależnienia – mówił.
Wszystko się zepsuło, gdy w jej życiu nastała pani Budzyńska – mówiła z goryczą żona Gospodarka. Według niej to opiekunka divy odcięła syna od matki. On sam też z bólem wspomina te chwile: – W Wielką Sobotę 1998 roku pojechałem z Maćkiem (wnuk Villas – przypomina red.) do Magdalenki ze święconką. Długo czekaliśmy przed furtką, by ktoś nam otworzył. W końcu wyszła do nas Ela. Powiedziała, że matka nie chce mnie znać, że wyrzeka się mnie. Od tamtej pory nie widziałem mamy. Przyznaję, chciałem zapomnieć o niej i o wszystkim, co jest z nią związane. O jej przeprowadzce do Lewina Kłodzkiego dowiedziałem się z gazet. Violetta była już wtedy, przez Elkę, w drodze na sam dół – mówił Faktowi w 2004 roku Krzysztof.
Dom w Lewinie tonął kiedyś w różach pnących się po drewnianych drabinkach. To był dom mojego dzieciństwa. Gdy zobaczyłem w gazetach zdjęcia, żal ścisnął mi gardło. Wiele bym zrobił, żeby ten dom wrócił do poprzedniego stanu, ale jak to zrobić? Są ludzie, którzy ją uwielbiają i kochają, chcą jej pomóc. Niech tylko o tę pomoc poprosi! Violetta Villas to dobry człowiek, który się zagubił i żyje we własnym świecie. Nie ma już celu, do którego dążyła całe życie. Nie śpiewa – tłumaczył problemy swej matki.
Ostatni raz Krzysztof widział matkę w 2006 roku, kiedy artystka trafiła do szpitala psychiatrycznego. – Mama wyraziła zgodę na leczenie. Jednak zmieniła zdanie, lekarze zaś wypisali ją ze szpitala – mówił. Violetta po tym zajściu oskarżyła syna, o to, że ten chce ją zamknąć w szpitalu. Spisała nowy testament, wydziedziczyła go, a wszystko zapisała pani Eli.
Dodaj ogłoszenie