reklama

Nie ma silnego na dolara USA. Historia amerykańskiej waluty

Michał KołodyńskiZaktualizowano 
Banknoty dolarowe zaczęto drukować w XIX w. Kolor zielony nadano im, by uchronić je przed fałszerstwami techniką fotograficzną
Banknoty dolarowe zaczęto drukować w XIX w. Kolor zielony nadano im, by uchronić je przed fałszerstwami techniką fotograficzną Fot. domena publiczna
Waluta USA od dawna stanowi przedmiot pożądania tych, którzy cenią sobie stabilność, i mimo wielu zapowiedzi o zmierzchu zielonego informacje o śmierci dolara są przesadzone.

Jest walutą najpotężniejszego państwa na świecie. Przez lata był uosobieniem stabilności. To właśnie za jego pomocą dokonuje się większość transakcji międzynarodowych. Mimo upływu lat wciąż nie traci na znaczeniu, choć niektórzy eksperci wróżyli spadek jego wpływu na światowy system finansowy. Dolar amerykański wciąż wiedzie prym pośród walut świata. Jest używany nie tylko w Stanach Zjednoczonych, lecz również na terytoriach zależnych od USA. Pośród nich można wymienić m.in. Portoryko, Wyspy Marshalla czy Palau. Dolarami amerykańskimi płaci się również w Ekwadorze, Salwadorze, Timorze Wschodnim oraz Zimbabwe.

Nowe państwo - nowa waluta

Aby poznać historię amerykańskiej waluty, należy cofnąć się jeszcze do czasów kolonialnych. W tym czasie w obydwu Amerykach, bez względu na to które z państw europejskich panowało na danych terenach, dominował pieniądz bity w mennicach znajdujących się na terytoriach kolonii hiszpańskich. Waluta zwana dollaro, ze względu na zawartość srebra, była warta osiem reali, którymi Hiszpanie płacili na Starym Kontynencie. Używano jej zarówno podczas wojny o niepodległość, jak i po ostatecznym uniezależnieniu się od panowania brytyjskiego. Przedstawiciele rodzącego się narodu amerykańskiego, z oczywistych względów, jak ognia unikali funta.

Dollaro dominował na terenie Stanów Zjednoczonych aż do początku lat 90. XVII w. Ówcześni kongresmeni, zainspirowani przez pierwszego sekretarza skarbu Alexandra Hamiltona, postanowili zająć się kwestią utworzenia narodowej waluty. Wykorzystano znaną wcześniej nazwę: dolar. Wartość nowego pieniądza była równa tej, jaką posiadał bity w amerykańskich koloniach Hiszpanii dollaro.

Na dźwięk słowa "dolar" wiele osób ma przed oczami charakterystyczną literę "S" przekreśloną dwiema pionowymi liniami. Skąd akurat takie oznaczenie? Ewolucję symbolu opisywał w swoich licznych publikacjach zajmujący się numizmatyką dr hab. Andrzej Mikołajczyk.

Odpowiedź na to pytanie również odnajdziemy w okresie narodzin nowego państwa amerykańskiego. Dolar w dokumentach był zapisywany pod symbolem liczby osiem otoczonej nawiasem. Nawiązywano w ten sposób do jego wartości - 8 reali. Z czasem jego końce zaczęto łączyć linią prostą.

Choć Stany Zjednoczone nie są już takim gigantem gospodarczym i militarnym jak dawniej, to jednak nie ma innej tak silnej waluty jak dolar

Z biegiem lat symbol ten ewoluował. Ósemka stawała się nieco pochylona, a nawiasy coraz bardziej zaczynały przypominać literę "S". Ostatecznie przyjęto, że będzie ona oznaczać amerykańską walutę. Zachowano również pionowe linie, które wcześniej łączyły skrajne punkty nawiasu. Tak powstał symbol, który dziś kojarzony jest z walutą Stanów Zjednoczonych.

W drugiej połowie XIX w. zaczęto drukować banknoty dolarowe. Aby uchronić je przed fałszerzami wykorzystującymi technikę fotograficzną, postanowiono, że ich rewers będzie kolorowy. Ostatecznie podjęto decyzję o wykorzystaniu zieleni.

Twarze najwybitniejszych

Obecnie emitowane banknoty ozdobione są twarzami najwybitniejszych Amerykanów, którzy w znaczący sposób wpłynęli na dzieje tego kraju.

Na awersie banknotu jednodolarowego znajduje się podobizna George'a Washingtona. Jest to postać wyjątkowo zasłużona dla Stanów Zjednoczonych. Dowodził oddziałami sił amerykańskich podczas wojny o niepodległość przeciwko Wielkiej Brytanii. Jako pierwszy został wybrany na stanowisko prezydenta. Jego polityka często stanowiła drogowskaz dla wielu spośród jego następców.

Na banknocie o wartości dwóch dolarów przedstawiony jest z kolei Abraham Lincoln. On również pełnił funkcję prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jego rządy przypadły na niezwykle trudny okres w historii kraju. Zbiegły się z wybuchem wojny secesyjnej. Lincoln jest często kojarzony z walką przeciw niewolnictwu. Wszystko za sprawą ogłoszonej w 1862 r. słynnej deklaracji proklamacyjnej, która dawała wolność ludności czarnoskórej pracującej na plantacjach w zbuntowanych stanach. Był to początek procesu delegalizacji tego procederu, któremu ostateczny kres położyła uchwalona trzy lata później poprawka do konstytucji.

Aby znaleźć się na banknotach dolarowych, wcale nie trzeba zostać prezydentem kraju. Dowiódł tego Alexander Hamilton. Nic jednak dziwnego, iż to właśnie jego podobizna znalazła się na pieniądzach o wartości dziesięciu dolarów. Pierwszy sekretarz stanu opracował projekt utworzenia nowej waluty. Jest on uważany za jednego z "ojców założycieli" Stanów Zjednoczonych i narodu amerykańskiego. Hamilton jest twórcą gospodarki Stanów Zjednoczonych. Angażował się w dyskusję nad kształtem państwa po zdobyciu niepodległości. Ostatecznie zwyciężyła popierana przez niego koncepcja, która zakładała stworzenie państwa federalnego.

Prezydentem nie był również Benjamin Franklin, którego podobizna widnieje na banknocie o wartości stu dolarów. Jest on jednym z autorów amerykańskiej deklaracji niepodległości, której ogłoszenie uznawane jest za początek istnienia Stanów Zjednoczonych. Był wybitnym politykiem i dyplomatą.

W dużej mierze to właśnie prowadzonym przez niego negocjacjom nowo powstałe państwo zawdzięcza korzystne warunki podpisanego w 1783 r. pokoju kończącego wojnę o niepodległość toczoną przeciwko Wielkiej Brytanii. Był również słynnym wynalazcą. Wymyślił między innymi piorunochron, fotel bujany czy okulary dwuogniskowe.

Pozostałe dwie podobizny widniejące na emitowanych współcześnie banknotach dolarowych należały do polityków, którzy zyskali zaufanie swoich rodaków i zostali wybrani na prezydentów.

Pełnił tę funkcję Andrew Jackson, którego podobizna znajduje się na banknocie dwudziestodolarowym. Jednak największą sławę zyskał we wcześniejszych latach, kiedy służył w armii w stopniu generała. Walczył w wojnie z Brytyjczykami w 1812 r. Zwycięstwo w niej było niezwykle ważne dla kształtowania amerykańskiej świadomości narodowej, stąd niekiedy nazywane jest drugą wojną o niepodległość. Dowodził również w potyczkach z Indianami.

Podobnie przebiegała kariera słynnego Ulyssesa Granta. Jako generał dowodził siłami Północy podczas wojny secesyjnej. Sława zdobyta na polu bitwy przesądziła o jego późniejszym sukcesie wyborczym, kiedy obywatele wskazywali nowego prezydenta. To właśnie dzięki zasługom podczas służby w armii Amerykanie oglądają jego podobiznę, płacąc banknotem o wartości pięćdziesięciu dolarów.

Dolary nawiązują do symboli narodowych nie tylko poprzez przypominanie najwybitniejszych Amerykanów. Na każdym banknocie widnieje napis "In God we trust" ("W Bogu zaufaliśmy"). Zdanie to znajduje się w ostatnim wersie amerykańskiego hymnu. Pojawienie się tego motta na pieniądzach wywoływało w przeszłości kontrowersje, zwłaszcza w środowiskach ateistycznych. Ostatecznie problem rozwiązał Sąd Najwyższy, który orzekł, iż napis ten, będący elementem tradycji narodowej, może być drukowany na dolarach bez naruszenia pierwszej poprawki do konstytucji, która gwarantuje wolność wyznania.

Na dolarach możemy znaleźć więcej symboli związanych ze Stanami Zjednoczonymi. Na rewersie banknotu jednodolarowego znajduje się Wielka Pieczęć Skarbu USA, a na odwrocie dwudziestodolarówki widnieje budynek Białego Domu.

Nie tylko "małe" nominały

Amerykański bank rezerw federalnych oprócz banknotów o wartości od jednego do stu dolarów w przeszłości emitował również te o znacznie większych nominałach. W drugiej połowie XIX w. w powszechnym obiegu znalazły się pieniądze warte pięćset, tysiąc, pięć oraz dziesięć tysięcy dolarów. Po raz ostatni zostały one wydrukowane w 1945 r. Ich emisję zakończono pod koniec lat 60. ubiegłego wieku.

Mimo to nadal znajdują się w obiegu i teoretycznie mogą być wykorzystywane w transakcjach. Jednak dziś nie opłaca się robić zwykłych zakupów za pomocą banknotów o wielkim nominale. Jest ich obecnie bardzo niewiele. Stanowią one obiekt prawdziwego pożądania kolekcjonerów, którzy są w stanie zapłacić za nie znacznie większą sumę niż ta, która jest na nich wydrukowana.

Banknotami dolarowymi o największym nominale były te o wartości stu tysięcy, jednak nigdy nie trafiły one do oficjalnego obiegu. Za ich pomocą transakcji dokonywały między sobą banki rezerw federalnych.

Dolar, zwłaszcza po drugiej wojnie światowej, stał się bez wątpienia najważniejszą walutą świata. Wraz z powstaniem organizacji z grupy Banku Światowego stworzono również międzynarodowy system walutowy. Jego kluczowym elementem stał się właśnie amerykański pieniądz. Według jego wartości ustalono kursy walut narodowych pozostałych państw będących stronami porozumienia. Trwało to aż do 1971 r., kiedy administracja prezydenta Richarda Nixona zdecydowała o wstrzymaniu wymienialności dolara na złoto.

Dziś Stany Zjednoczone nie posiadają tak wielkiej przewagi gospodarczej nad innymi państwami jak kilkadziesiąt czy nawet kilkanaście lat temu. Z tego powodu zaczęto podważać znaczenie amerykańskiej waluty w świecie. Nie widać jednak, mimo mniej lub bardziej zażartych dyskusji na ten temat, pieniądza, który mógłby odebrać jej palmę pierwszeństwa.

Pojawiały się pomysły, aby miejsce dolara na światowych rynkach przejęło euro. Przez jakiś czas po wprowadzeniu do obiegu tej waluty wydawało się, iż przyćmi ona blask dolara. Koncepcja ta jednak upadła po wybuchu kryzysu w państwach Unii Europejskiej.

Żadna z rodzących się potęg ekonomicznych nie posiada waluty cieszącej się takim zaufaniem jak ta emitowana przez FED. Ekonomiści prognozują, że rosnąca w oszałamiającym tempie chińska gospodarka wkrótce wyprzedzi amerykańską. Jednak wartość tamtejszego juana jest sztucznie zaniżana przez władze w Pekinie, dzięki czemu Państwo Środka staje się bardziej atrakcyjne dla inwestorów, a pochodzące stamtąd towary mogą skuteczniej konkurować na zagranicznych rynkach.

Wygląda zatem na to, że blasku dolara długo jeszcze nie przyćmi żadna inna waluta.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie