reklama

Nie doceniano Kaczyńskiego za życia

Cornelius OchmannZaktualizowano 
Cornelius Ochmann Fundacja Bertelsmanna
Cornelius Ochmann Fundacja Bertelsmanna Fot. Polskapresse
Relacja prezydenta Kaczyńskiego z politykami europejskimi, a w szczególności niemieckimi była trudna, ale wynikało to z braku zrozumienia, które dopiero teraz, po jego tragicznej śmierci, zaczyna rodzić się na Zachodzie.

Celem polityki prezydenta Lecha Kaczyńskiego było jak najlepsze reprezentowanie polskich interesów w Europie i w Unii Europejskiej. Niestety, nie zawsze jego sposób komunikowania się za zagranicą był odpowiednio rozumiany w UE, szczególnie w Berlinie. Ale, jak powiedziała w niedzielę kanclerz Niemiec Angela Merkel: z Lechem Kaczyńskim w końcu zawsze można było się porozumieć.

Był wielkim politykiem, który wprowadził polską prawicę czy też polski nurt narodowy do Unii Europejskiej. Całkowicie zgadzam się z tym, że Lech Kaczyński był modelowym reprezentantem polskiego ruchu narodowego. W ciągu ostatnich lat doszło do europeizacji tego nurtu i wprowadzenia go do Unii. Uważam, że tu leży jego wielka zasługa.

To może paradoks historii, ale kontrowersyjny sposób prezentowania polskich interesów na forum Unii Europejskiej przyczynił się - szczególnie w Niemczech - do tego, że bardziej zaczęto u nas patrzeć na podstawy historyczne polskiej polityki europejskiej.

Również ta obecna tragedia polska doprowadzi na pewno do większego zrozumienia konfrontacji polsko-rosyjskiej i napięć polsko-rosyjskich, które dla większości społeczeństwa w Niemczech były do tej pory nieprzeniknione. Już zbliżenie polsko-rosyjskie, to znaczy wizyta polskiego premiera Donalda Tuska i rosyjskiego premiera Władimira Putina w Katyniu przed kilkoma dniami, doprowadziło do bardzo szerokiej dyskusji na łamach mediów niemieckich. Społeczeństwo zaczęło dopiero się dowiadywać, o co naprawdę chodzi w tym Katyniu.

Teraz katastrofa jeszcze bardziej przyczynia się do tego, że nawet przeciętny Niemiec po kilku dniach otrzymywania informacji od wszystkich mediów będzie wiedział, jaką traumą był Katyń dla Polski XX wieku. Mam nadzieję, że skutkiem tej katastrofy będzie także bardziej dogłębna dyskusja w Rosji na temat polskich obaw i polskich problemów w stosunkach z Rosją.

Pierwszym sygnałem, że ten czas może być przełomem dla stosunków polsko-niemieckich, była prezentacja filmu Andrzeja Wajdy "Katyń" w rosyjskiej państwowej telewizji. Teraz, po katastrofie, film ten ma zostać po raz kolejny wyemitowany w telewizji. Miejmy nadzieję, że ta ludzka tragedia, która wydarzyła się w Smoleńsku, przyniesie przemianę relacji polsko-rosyjskich. Liczę też, że zmieni ona spojrzenie - szczególnie w Niemczech - na postać prezydenta Kaczyńskiego, który był, zwłaszcza dla nowoczesnych Niemiec, postacią bardzo kontrowersyjną.

Media niemieckie przyczyniły się do tego, że prezydent Polski był utożsamiany w przeszłości z tym, że popierał karę śmierci i sprzeciwiał się paradzie homoseksualistów. Nie doceniano do tej pory wysiłków Lecha Kaczyńskiego, jak również jego brata, w rozwoju Polski w latach 90., czyli tego okresu tworzenia się demokracji polskiej i odradzania się państwowości po zakończeniu systemu komunistycznego. Jeśli dogłębniej spojrzy się na ten rozwój Polski w ostatnich 15-20 latach, to rola Kaczyńskiego będzie bezsprzeczna.

Do tej pory w Niemczech tematy historyczne nie były na porządku dziennym. Elity polityczne w Niemczech koncentrowały się, szczególnie po zjednoczeniu kraju, na przykład na dalszym rozwoju Unii Europejskiej albo postępie procesu globalizacji. Nie doceniano tematów historycznych i nie rozumiano, dlaczego w Polsce myślenie historyczne ma całkiem inne znaczenie niż na przykład w Niemczech czy innych krajach Unii Europejskiej.

Dopiero teraz zaczyna docierać do niemieckiej opinii publicznej rola wstrząsu masakry katyńskiej dla rozwoju niepodległej Polski. Mam nadzieję, że po tej tragedii inaczej będzie się patrzyć na stanowisko polskiego prezydenta, ale także na sposób argumentowania elity politycznej w Polsce, gdzie argumentacja historyczna jest dużo ważniejsza niż w Niemczech.

Można powiedzieć, że to relacja polskiego prezydenta z Europą była symbiotyczna. Prezydent Kaczyński wpłynął na politykę europejską i wprowadził do dyskusji na forum Unii Europejskiej nowe wątki charakterystyczne dla polskiego ruchu narodowego. Ale sądzę, że również i Europa wpłynęła na niego. Najlepszym przykładem jest fakt, że prezydent Lech Kaczyński zaakceptował i podpisał traktat lizboński, mimo że wcześniej nie tylko on, ale i część polskiej prawicy miała zupełnie inne spojrzenie na ten dokument.

Teraz tragedia w Smoleńsku stała się głównym tematem w mediach niemieckich. Dla mnie jest to zupełnym zaskoczeniem, bo w niedzielę - o czym w Polsce zapewne nikt nie wie - Niemcy też przeżyły swoją tragedię. Na Kamczatce, w Rosji, w katastrofie helikoptera zginęli niemieccy turyści. Ta wiadomość w mediach niemieckich jest na drugim miejscu. Tragedia polska staje się częścią mediów w Niemczech, a więc możemy powiedzieć, że rozumienie - czy też spojrzenie - na problemy kraju sąsiedzkiego stało się dużo ważniejsze niż jeszcze kilka lat temu.

Trzeba podkreślić, że gesty wsparcia dla Polski nie pochodzą tylko od polityków. Przypomnijmy spontaniczne spotkanie pod Bramą Brandenburską, gdzie grupa obywateli przyszła z własnej woli, by złożyć tu kwiaty dla ofiar polskiej tragedii. Dla mnie to bardzo ważne, pozytywne wydarzenie. W programach telewizyjnych są specjalne wydania, tragedia jest na czołówkach gazet.

Wszędzie tam przewija się temat Katynia i roli, jaką spełnił prezydent Kaczyński w Unii Europejskiej. To wszystko z pewnością powiększy zrozumienie, szczególnie wśród elit, polskich wewnętrznych problemów, a także widzenia Unii Europejskiej i historii. Wszyscy komentatorzy widzą w tej tragedii szansę na zbliżenie narodów, jak i pojednanie polsko-rosyjskie.

Tragedia samolotu w Smoleńsku jest dziś we wszystkich dziennikach i wiadomościach telewizyjnych świata. To zainteresowanie nie wynika tylko ze skali katastrofy, jej miejsca ani osoby polskiego prezydenta, ale z kombinacji wszystkich wymiarów tragedii.

Nie przypominam sobie drugiego takiego wydarzenia w najnowszej europejskiej historii. Zginął nie tylko prezydent państwa, ale również wielka delegacja. Prezydent leciał do Katynia na miejsce wielkiej traumy polskiej i zginęła wraz z nim elita państwa, kandydat na prezydenta oraz były prezydent rządu polskiego na uchodźstwie.

Przecież to nie jest wydarzenie, które zniknie z ludzkiej pamięci. A na dodatek historyczne porównanie z Katyniem. To wszystko powoduje, że spływają wyrazy współczucia z całego świata i to nie tylko od prezydentów i szefów państw, ale też od prostych ludzi, którzy widzą, że coś tak strasznego nigdy się nie wydarzyło.

Cornelius Ochmann, Fundacja Bertelsmanna

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

P
Polak

Ty hipokryto, pseudodziennikarzu! A kto zaszczuwał Prezydenta na swych łamach? Także wasza, niemiecka Polska gazeta! Hieno dziennikarska! Pozdrów pozostałe hieny z Dziennika!

l
laemmchen

Bardzo bym chciala moc zgodzic sie z Ochmannem, ale niestety, mieszkajac w Niemczech, osobiscie spotkalam sie do tej pory wylacznie z kpinami i komentarzami typu "no to teraz Polska bedzie mogla sie porzadnie integrowac z Europa". Mimo, ze tragedia pokazywana jest w najwazniejszych dziennikach i telewizjinych i prasowych, niestety nie trafia do serc wiekszosci tutejszych mieszkancow i to tak potwornie boli, musiec przezywac to wlasnie posrod morza nieludzkiej ignorancji.

Znamienne byly slowa pewnego znajomego niemieckiego dziennikarza, ktory w 2 godziny po ogloszeniu tragedii zadzwonil do mnie, przecietnej mieszkanki malego miasteczka, z prosba o wywiad, mowiac: sluchaj, szefowa chce miec o-ton w wieczornej audycji, moglabys cos powiedziec? Nie wpadl na pomysl zlozenia kondolencji lub wyrazow wspolczucia. Zrozumial to dopiero, gdy spedzil jeden dzien w Swinoujsciu i zobaczyl zycie polskiego miasta, cierpienie ludzi, wypisane doslownie na ich twarzach - jak opowiadal po powrocie. Z przeprosinami, ze nie zdawal sobie sprawy, co to znacza dla Polakow.

Oczywiscie to tylko moje osobiste doswiadczenia, mam nadzieje, ze macie Panstwo inne i ze spotykacie sie w tym swoim bolu z innymi odruchami, dlatego tez prosba do Polakow z kraju: dzwonicie do swoich bliskich zagranica, rozmawiajcie z nimi o tym, co dzieje sie w kraju i pocieszajcie ich, bo ich otoczenie tak czesto nie ma pojecia, co sie w nas teraz dzieje.

A
Andrzej Mirski

Wbrew temu co mówili o nim wczorajsi jego nieprzejednani krytycy znaczenie Lecha Kaczyńskiego będzie rosło. Będzie punktem odniesienia do oceny jego nastepcy

n
never06

To wyście Go wcześniej zabili

W kontakcie ze szklanym ekranem,

Pamiętam oszczerstwa i drwiny:

Nie płaczcie nad grobem, gdy

Ja płaczę…

Ja wasze nazwiska pamiętam,

I widzę zaciekłe te twarze.

To wyście Go wcześniej opluli:

Nie płaczcie oszczercy, gdy

Ja płaczę…

Tak, macie już drogę otwartą,

By w ręku mieć całą władzę,

Bo wyście Go wcześniej zabili:

Nie płaczcie oszczercy…

Ja płaczę..

r
rowienski
Trafny komentarz. Porównuje go z najnowszym artykułem Konrada Schullera z FAZ - Schuller nie zna polskich realiów, powtarza bzdury za Wyborczą o "homofobii" i "antysemityzmie"polskiej prawicy. Ochmann duzo lepiej rozumie polskie sprawy. Ale dlaczego dopiero teraz ton niemieckich komentatorów się zmienia? Dlaczego Schuller i inni tyle kłamstw napisali o L. Kaczynskim?
Dodaj ogłoszenie