Nie cały Zachód poparł Wałęsę: Przegląd prasy sprzed 30 lat

Jacek Stawiski
Polsapresse/Archiwum
To, że wydarzenia grudnia 1981 r. zdominowały, dosłownie, doniesienia w prasie zachodniej, wie wielu Polaków. Wszystkie liczące się dzienniki czy tygodniki wydawane w wolnym świecie obszernie analizowały wprowadzenie i przebieg pierwszych tygodni stanu wojennego w Polsce oraz międzynarodowe konsekwencje zdławienia ruchu Solidarność. Jednak kiedy czyta się po 30 latach te same artykuły, uderza w nich przede wszystkim wielka kłótnia o ocenę działań Jaruzelskiego i jego ekipy, o ocenę działań Solidarności i jej przywódców, zwłaszcza Wałęsy.

Różne opinie na temat stanu wojennego miała prasa amerykańska, ale szczególnie ostro różniły się między sobą media francuskie i niemieckie.

Francuskie władze i społeczeństwo zareagowały bardzo negatywnie na pucz wojskowy w Polsce. Rządzący socjaliści natychmiast zaangażowali się w poparcie dla Solidarności, chociaż Polacy w pamięci mają przykrą wypowiedź ministra spraw zagranicznych Francji Claude'a Cheyssona stwierdzającego, że Francja nic nie zrobi dla poprawy losu Polaków. Jednak bardzo szybko minister został zdezawuowany przez swoich kolegów partyjnych i kolegów rządowych.

Czytaj również: Chris Niedenthal, autor słynnych zdjęć ze stanu wojennego: PRL był ciekawszy niż Londyn (GALERIA)

Stan wojenny w Polsce wzbudził różne emocje - pisze publicysta TVN 24

Prezydent Francji Mitterrand i premier Mauroy, podkreślając zasadę nieingerencji w wewnętrzne sprawy krajów europejskich, zadeklarowali, że zasada ta nie oznacza pozostawania głuchym na naruszanie prawa i wolności obywatelskich. Na dziesiątkach spotkaniach solidarnościowych z Polską pojawiali się pisarze i artyści francuscy, liczni politycy, premier, małżonka prezydenta. Przed ambasadą PRL w Paryżu odbył się zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego gigantyczny wiec protestu przeciwko juncie Jaruzelskiego.
**
Czytaj również:

Wałęsa: Stan wojenny zniszczył nasze emocje, chęć działania. Naród został przetrącony

**

Poparcie dla Solidarności i wolnościowych dążeń Polaków widać było w mediach - na przykład w telewizji prezenterzy występowali ze znaczkami telewizji, pokazywano filmy Andrzeja Wajdy. Tytuły w gazetach nie przebierały w słowach: na okładce lewicowego tygodnika "Le Nouvel Observateur" pokazano zdjęcie liderów państw komunistycznych z podpisem "Mordercy Polski". W tygodniku przeczytać można mnóstwo nawiązań do wspólnej historii polsko-francuskiej. Gdy czyta się ten artykuł, uderza, z jak wielką nadzieją demokratyczna lewica francuska patrzyła na polskich robotników, licząc na odnowę idei socjalistycznych. W komentarzach pisano o Solidarności jako realnej odnowie międzynarodowego, demokratycznego i antytotalitarnego ruchu robotniczego.

Czytaj również: Inne oblicze stanu wojennego: Bimber i marihuana, czyli wesoła cela więzienia na Białołęce
Lewicowy dziennik "Libération" codziennie drukował apele i informacje specjalnego Komitetu Solidarności, a pismo rządzących socjalistów "L'Unite" porównywało opór polskich robotników wobec rządów generalskich do walki podziemia antyhitlerowskiego we Francji. Inny tygodnik informacyjny "Le Point" na okładce pokazywał biało-czerwone druty kolczaste i tytuł "Polski Gułag".
Media francuskie ostro zaatakowały prasę niemiecką i niemiecką klasę polityczną za bierność wobec Polski. Krytykowano polityków, którym zarzucano, że zamiast poparcia dla wolności w Polsce wolą stabilne stosunki z komunistycznymi reżimami, zwłaszcza ZSRR. Widać w Niemczech strach przed destabilizacją w Europie, pisały media francuskie, wytykając Niemcom, że setki tysięcy z nich przychodzą na antywojenne, pokojowe, często antynatowskie i antyamerykańskie demonstracje, ale niewielu odważyło się protestować przed placówkami dyplomatycznymi ZSRR i PRL przeciwko siłowej pacyfikacji Solidarności.

Czytaj również: "Potrzebowałem siedmiu godzin". Kiszczak nie tylko o stanie wojennym

Tygodnik "L'Express" otwarcie zarzucił politykom i czołowym publicystom niemieckim, że przedkładają spokój w Polsce nad poparcie dla Solidarności. Szczególnie dostało się redaktorowi naczelnemu i wydawcy "Der Spiegel" Rudolfowi Augsteinowi, który w komentarzu "Polska tragedia" zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego pisał o Polakach, że nie umieli rządzić dawnym państwem, doprowadzając do rozbiorów, że Polska przedwojenna była zacofana i że z kolei Solidarność i Lech Wałęsa nie umieli zachować umiaru w żądaniach wobec partii komunistycznej oraz ignorowali realia geopolityczne, czyli dominację ZSRR w Europie Wschodniej.

Czytaj również: Historia opozycji jak film akcji, czyli niesamowite epizody stanu wojennego

"Między wierszami można u Augsteina przeczytać - niech żyje Jaruzelski" - komentował "L'Express", a wtórował mu centrolewicowy "Le Monde", który widział w komentarzu Augsteina przejaw strachu, że Polska niezdominowana przez Moskwę, jak to ujął niemiecki publicysta, "niespokojna", będzie zagrożeniem dla pokoju w Europie. Te nastroje krytyczne wobec RFN dodatkowo brały się z faktu, że 13 grudnia w NRD u Honeckera przebywał kanclerz Helmut Schmidt, który na wieść o wyprowadzeniu czołgów na ulice w Polsce nawet nie zdobył się na słowa protestu.

Wspomniany "Der Spiegel" w swoich wydaniach bardzo dużo miejsca poświęcał Polsce już od momentu wyboru Karola Wojtyły na papieża. Wprowadzenie stanu wojennego, jego przebieg i reakcje Moskwy i Zachodu przez kilka kolejnych edycji po grudniu 1981 r. były naczelnym tematem pisma. Bardzo kontrowersyjna była już sama okładka "Spiegla", który po wprowadzeniu stanu wojennego przedstawiał dosyć sympatycznego Jaruzelskiego w mundurze wojskowym z tytułem: "Koniec PZPR - Polskę uratuje wojsko".

Ponieważ z PRL na Zachód wypływało bardzo niewiele informacji w pierwszych dniach po 13 grudnia, "Spiegel" próbował analizować, co pchnęło Jaruzelskiego do decyzji o siłowym zniszczeniu Solidarności. Przypominano, że ideologia komunistyczna ma znikome poparcie wśród Polaków, dlatego władze PRL wolały pod sztandarami wojskowymi rozprawić się z ruchem solidarnościowym, ponieważ mimo przynależności do Układu Warszawskiego, mimo faktu, że większość kadry oficerskiej należy do PZPR, to jednak Polacy są przywiązani do armii, widzą w niej spuściznę pięknych tradycji historycznych, także antykomunistycznych. "Spiegel" opisuje, że widok czołgów na ulicach w środku Europy sprawia, że Polska postrzegana jest jak republika bananowa, ale też zauważa, że na Zachodzie przyjęto stan wojenny z ulgą, że to nie radzieckie dywizje wkraczały do Polski i niszczyły Solidarność.

Narastające zainteresowanie Polską wśród Niemców w RFN sprawiło, że "Spiegel" poświęcał coraz więcej uwagi wydarzeniom nad Wisłą, już w styczniu 1982 r. głównym tematem jednego z numerów było historia sprzedaży Polski Stalinowi podczas konferencji w Jałcie. Tytuł okładki brzmiał: "Jałta 1945 - jak sprzedano Polskę". Choć politycy i publicyści niemieccy rzeczywiście nierzadko wyrażali ciche zadowolenie z faktu, iż stan wojenny nie oznaczał naruszenia równowagi sił w Europie, to z kolei społeczeństwo niemieckie w latach 80. zareagowało bardzo spontanicznie na wydarzenia w Polsce, wysyłając aż 30 mln paczek z pomocą dla Polaków.

W Stanach Zjednoczonych i administracja amerykańska, i prasa wrogo odniosły się do rządów wojskowych wprowadzonych przez Jaruzelskiego. Jaruzelskiego porównywano do Quislinga, który jest marionetką Kremla. Wytykano Europejczykom, że dosyć pasywnie reagują na zdeptanie polskiego ruchu wolnościowego. Szczególnie krytycznie patrzono na opinie polityków RFN i prasy niemieckiej. "Wall Street Journal" pisał, że rozkaz rozbicia Solidarności wydał Leonid Breżniew, "kumpel Schmidta", a "New York Times" zauważał sarkastycznie, że na urodziny Breżniewa tylko kanclerz Schmidt wysłał telegram z życzeniami.

"Washington Post" z kolei pisał, że NATO jest w bardzo złym stanie, skoro Niemcy i Francuzi kłócą się o ocenę stanu wojennego w Polsce. Większość gazet amerykańskich bez wahania poparła Solidarność w walce z komunistycznymi władzami i represjami stanu wojennego. Na przełomie grudnia 1981 r. i stycznia 1982 r. tygodnik "Time" ogłosił Lecha Wałęsę człowiekiem roku. Tytuł przyznawany przez tygodnik i wtedy, i dzisiaj ma bardzo duże znaczenie prestiżowe. Twarz przywódcy Solidarności wyróżnionego przez pismo zobaczyć można było we wszystkim krajach wolnego świata.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bizi

Młody polaku -nowe pokolenia,pamiętajcie że od carskiej rosji a zwłaszcza gdy rządziła caryca KATARZYNA z pod Szczecina niemcom bliższ była i jest rosja. A wy teraz wchodzicie niemcom w tyłek bez wazeliny za markę czy teraz euro. Powiem że godność wasza nie warta jest splunięcia i niczego was nie nauczyli w szkole,uniwersytetach.A fetyszem dla was jest mamona i upodlenie.

Dodaj ogłoszenie