Nie będzie palenia w miejscach publicznych

Krzysztof Kowalczyk
Palenie wśród innych palaczy będzie możliwe tylko w domu lub zamkniętych palarniach
Palenie wśród innych palaczy będzie możliwe tylko w domu lub zamkniętych palarniach Marcin Oliva Soto/POLSKA
Udostępnij:
Po wakacjach Sejm zajmie się projektem ustawy, która zakazuje palenia w miejscach publicznych.

Właściciele lokali będą musieli wyprosić palących za drzwi, a jeśli tego nie zrobią, zapłacą 20 tys. zł kary.

Dla palaczy powstaną specjalne kabiny z wydajnymi filtrami powietrza. Nie będzie można też palić w żadnych obiektach kulturalnych i wypoczynkowych ani w zakładach pracy.

Projekt jest ponadpartyjny, zatem najprawdopodobniej ustawa zostanie przyjęta i surowe przepisy zaczną obowiązywać od nowego roku.

- W Europie jesteśmy na szarym końcu państw, które walczą z paleniem. Najwyższy czas to zmienić- mówi Czesław Hoc, poseł PiS i członek sejmowej komisji zdrowia.

W komisji zdrowia bez trudu zawarto porozumienie co do treści ustawy, bo zniknęły najbardziej kontrowersyjne postulaty, jak np. zakaz palenia w prywatnych samochodach. Teraz w aucie nie zapalimy tylko wówczas, gdy będzie z nami podróżować dziecko przed 13. rokiem życia. Niewykluczone natomiast, że pojawią się dodatkowe przepisy zakazujące palenia na klatkach schodowych.

Posłowie, którzy przygotowali projekt ustawy antynikotynowej, są pewni: tym razem zyska on aprobatę całego parlamentu, a Polska będzie 13 krajem Unii Europejskiej z obowiązującym zakazem palenia we wszystkich obiektach publicznych.

Choć komisja zrezygnowała z najbardziej rygorystycznych pomysłów, jak zakaz palenia na ulicach czy w prywatnych samochodach, ustawa wprowadzi szereg restrykcji dotkliwych dla palaczy. Podobne już od dawna obowiązują w wielu państwach UE. W miejscach pracy i w lokalach gastronomiczno-rozrywkowych palić będzie można tylko w palarniach.

To zła wiadomość nie tylko dla palaczy, ale i dla restauratorów. Chcąc gościć palaczy, będą musieli wybudować specjalne kabiny. A z analiz komisji zdrowia wynika, że hermetyczna palarnia o powierzchni 10 mkw. - najmniejszej dopuszczalnej - będzie kosztować ok. 25 tys. zł. Do tego dojdą koszty badania filtrów, które będą obowiązkowe raz w miesiącu.

- Te rozwiązania nie należą do najsurowszych w Europie - ocenia Anna Kozieł, koordynator projektów antynikotynowych polskiego oddziału Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Jako przykład podaje Irlandię, gdzie palenie w miejscach publicznych jest całkowicie zakazane i nie ma kabin dla palących. - I słusznie - podkreśla Kozieł - bo wprowadzanie rozwiązań, które mają trochę ograniczyć palenie, a trochę nie, jest mniej skuteczne - tłumaczy.

Większość państw Europy Zachodniej przeszła już przez szok, jaki w początkowej fazie wywołują zakazy. Z badań WHO wynika, że już po pół roku ich obowiązywania znacznie wzrasta poparcie dla takich rozwiązań. Tak było w Norwegii, Włoszech, Szwecji i Irlandii. W tym ostatnim kraju, który wprowadził zakaz palenia w miejscach publicznych w 2003 r., poparcie dla zakazu wyraziło 67 proc. obywateli.

Dziś już 93 proc., w tym 80 proc. palących, uważa, że zakaz jest dobrym rozwiązaniem. Szacuje się, że we Włoszech dzięki restrykcjom w pierwszym roku palenie rzuciło 500 tys. ludzi. Włoscy restauratorzy wbrew obawom nie stracili na obrotach, bo do lokali wolnych od dymu częściej uczęszczają niepalący.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
czytelnik
bardzo dobrze
Dodaj ogłoszenie