Nie będzie już kredytów zaciąganych na całe życie: Maksimum to 25 lat

Joanna Ćwiek-Świdecka
FOT. JANUSZ WOJTOWICZ
Już nie na 40 lat, ale na najwyżej 25 lat będziesz mógł zaciągnąć kredyt hipoteczny, kiedy pod koniec roku wejdzie w życie rekomendacja S. To oznacza, że zdolność kredytowa przeciętnej polskiej rodziny spadnie o 7 proc. - wynika z najnowszego raportu Open Finance. Jest jednak i druga strona medalu: dzięki krótszemu okresowi kredytowania zapłacimy niższe odsetki.

Jak wynika z danych Open Finance, przy 30-letnim okresie spłaty średnio na rynku maksymalna zdolność kredytowa trzyosobowej rodziny z wpływami netto 6 tys. zł miesięcznie wynosi teraz ok. 535 tys. zł (przy założeniu, że klienci mają pieniądze na 10 proc. wartości nieruchomości). Przy skróceniu czasu spłaty kredytu do 25 lat kwota ta spadnie do niecałych 498 tys. zł.

Takie cięcie może zaboleć wielu zainteresowanych kredytami mieszkaniowymi. Jak wynika z danych Związku Banków Polskich, w drugim kwartale tego roku na kredyty trwające dłużej niż 25 lat decydowało się już 69 proc. osób. - Oczywiście nie wszystkie osoby zadłużające się na ponad 25 lat robią to dlatego, że brakuje im zdolności kredytowej przy krótszych okresach kredytowania - mówi Halina Kochalska, analityk Open Finance.

Czytaj też:Kredyt hipoteczny we frankach rzadki i tylko dla wybranych

Z kolei z danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że od początku przyznawania kredytów mieszkaniowych do końca zeszłego roku na okres 30 lat i więcej (nie ma podziału na okres do 25 lat) kredyt wzięło 9 proc. klientów.

Autorzy rekomendacji S zwracają również uwagę bankom, aby w obliczeniach zdolności kredytowej uwzględniały spadek dochodów klienta, jeśli okres spłaty kredytu nałoży się na wiek emerytalny.
Nie ma wątpliwości, że osobom na pograniczu zdolności kredytowej coraz trudniej będzie przemknąć się przez gęste sito wymagań. I w wielu przypadkach warunkiem otrzymania kredytu będzie po prostu obniżenie wnioskowanej kwoty lub odłożenie planów w czasie.

Czytaj też:Co dalej z tą inflacją, czyli jak uniknąć pułapki kredytowej

Jeśli wydłużymy czas spłaty kredytu na 27 lat o kolejne 20 lat, to miesięczna rata spadnie o 15 proc.

Zdaniem KNF z kredytami mieszkaniowymi trzeba postępować ostrożnie, bo polski rynek ma bardzo krótką historię pożyczania na nieruchomości na masową skalę. Jak czas działa na kredyty mieszkaniowe, pokazał jeden ostatnich raportów KNF - do kategorii kredytów zagrożonych trafiło już ponad 7 proc. kredytów złotowych udzielonych w 2004 r. i wcześniej oraz 3,5 proc. wartości kredytów w walutach obcych z 2004 r. i lat wcześniejszych.

Tymczasem bardzo wysoka dynamika akcji kredytowej zmniejsza udział kredytów zagrożonych, usypiając czujność banków. Jak zauważają również przedstawiciele nadzoru - nadmierna akcja kredytowa wpływa na wzrost cen mieszkań, zmuszając klientów do zadłużania się na coraz wyższe kwoty, to powoduje wzrost cen nieruchomości i powstaje efekt błędnego koła. KNF oczekuje, że działania ograniczające swobodę udzielania kredytów powinny się przełożyć na zwiększenie podaży i konkurencji na rynku nieruchomości. A co za tym idzie, na zwiększenie dostępności mieszkań dla przeciętnych gospodarstw domowych.

Czytaj też:Koniec ery kredytów hipotecznych w CHF

- Warto przy okazji zwrócić uwagę, że nadmierne wydłużanie okresu spłaty kredytu słono kosztuje - mówi Kochalska. Gdy przy zwrocie kredytu z 6-procentowymi odsetkami przez 27 lat wielkość odsetek dorównuje pożyczonej kwocie, to przy okresie 47 lat spłaty odsetki stanowią już dwukrotność wartości otrzymanego kredytu. Czyli w pierwszym przypadku klient oddaje dwa razy więcej niż pożyczył, a w drugim trzy razy więcej. Gdy spłacający kredyt 27 lat w systemie rat równych co miesiąc płaci 1872 zł, to po wydłużeniu okresu spłaty o kolejne 20 lat, czyli o 74 proc. dotychczasowego okresu, rata wcale nie spadnie o trzy czwarte, lecz jedynie o 15 proc., do 1596 zł.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
lucek

najlepiej niech obniżą podatki to nie będzie trzeba brac kredytów.

o
obudzony

Nie powinni regulować banków powinni im dac wolną rękę jeżeli banki będą głupie i będą pozyczać ludzią pieniądze na puls to ich sprawa jak kredytobiorcy nie będą spłacać to niech banki upadają Najmądrzejsi przezyją lecz w naszym pięknym socjaliżmie cały czas się chce mieć na wszystkim rękę

l
lenny77

Od dłuższego czasu pasjonuje mnie nakręcanie zdolności kredytowej klientom. Większość "doradców" skupia się tylko na tym. W końcu im wyższy kredyt weźmie klient, tym wyższą prowizję dostanie "doradca". A że później klient nie da rady obsługiwać zadłużenia, to już jego problem. No może jeszcze przyjść kolejny raz do "doradcy", który "skonsoliduje" mu zobowiązania. Sprowadza się to do tego, że urobią klienta w kolejną prowizję od udzielonego kredytu (wynagrodzenie "doradcy"), a konsolidacja będzie się sprowadzała do wydłużenia okresu spłat.
W mojej ocenie w Polsce "doradztwo finansowe" właściwie nie istnieje. To co funkcjonuje, to akwizycja w różnej odmianie. Smutne, ale prawdziwe.
Żałosne są też "rekomendacje" życzliwych internautów banku i pośrednika z jednej grupy kapitałowej. Niedawno w trakcie oferty publicznej okazało się, że pośrednik sprzedaje przeszło 60% produktów banku z własnej grupy kapitałowej. Oczywiście, gdyby bank miał taką super ofertę na tle konkurencji byłoby super, ale tajemnicą Poliszynela na rynku jest, że oferta banku z tej grupy kapitałowej jest chyba najdroższa na rynku. W przypadku kredytów walutowych ma największy spread, w przypadku kredytów złotowych "dorzuca" obowiązkowe ubezpieczenie, którego wartość może sięgać 5% wartości udzielonego kredytu i odnawiana jest co ROK!!! Klient oczywiście ma wybór, bo może za rok przedstawić inne, alternatywne ubezpieczenie, ale okazuje się, że tego typu produkty oferuje TYLKO firma ubezpieczeniowa z tej samej grupy kapitałowej :D. Dodatkowo klient idąc do tego pośrednika dowiaduje się najczęściej, że to jest jedyna oferta i żaden inny bank nie zgodził się na udzielenie finansowania, albo że na odpowiedzi z innych banków trzeba jeszcze poczekać...
Jakże prymitywny i prosty sposób ubierania klienta w produkty jednej grupy bankowej ;)
A jak dochodowy jest to system, widać po wpisach dokonywanych pod każdym tekstem zachwalających bank i pośrednika pod niebiosa. Jakież to autentyczne ;)

M
Maciek

Też nie ma sensu żeby brać kredyt aż do śmierci. Trzeba brać kredyt na możliwości żeby później nie mieć problemów ze spłatą.

K
Kamil

Już teraz samemu trudno znaleźć coś pod siebie szczególnie po ostatnich wydarzeniach z frankiem. Za dużego wyboru nie ma, warto szukać przez doradcę bo szybciej można cokolwiek załatwić.

M
Michał

W przypadku kredytu to w kazdym banku maja inne warunki i inne wymagania mi udało się dostać korzystna oferte dopiero w getinie a niestety troche się nalatałem!

a
ala

to prawie na cale zycie, ale ja swoj razem z open finance bralem i dzieki temu mam bardzo dobre warunki z bankiem wynegocjowane

Dodaj ogłoszenie