Nic o Euro. Dziś o ludzkich losach

    Nic o Euro. Dziś o ludzkich losach

    Paweł Zarzeczny

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Bądź mądry i pisz wiersze - tak sobie mruczę pod nosem z bezradności, bo wypadałoby dziś, zwłaszcza dziś, coś o piłce skrobnąć. Ale co, gdy wszystko zostało już powiedziane i napisane, gdy mamy 40 milionów znawców...
    Paweł Zarzeczny

    Paweł Zarzeczny ©Fot. Polskapresse

    No, zawsze coś można rzucić świeżego na rynek. Na przykład mało kto wie, kiedy jest karny. Czy jak ktoś sfauluje w szesnastce? Albo zagra ręką, a nie jest bramkarzem?

    Nie.

    Karny jest wtedy, kiedy gwizdnie sędzia.

    Albo czy wiecie, dlaczego najlepsi są w piłce akurat Niemcy (to zagadka tylko dla ludzi na poziomie Lamparda, czyli 150 IQ)?
    Otóż Niemcy najlepsi są w piłce dlatego, bo to jest prosta gra.

    No dobra, uśmiechnąłem się, ale wyłącznie z powodu takiego, że dziś wieczorem możemy już zebrać pierwszy łomot (a potem jeszcze dwa razy łomot - i wakacje!). Jak wiadomo, gramy z Grekami. Trochę inaczej sobie wyobrażałem to otwarcie. Mianowicie, że Stadion Narodowy zyska patrona w osobie Kazimierza Górskiego, jak wiadomo futbolowego bohatera Polaków i Greków. Miał być też pomnik etc. I jak to u nas - nazwy nie ma, choć gesty nie kosztują nic, a korzyść dla przyszłych pokoleń niepoliczalna. Coś tam NCS tłumaczy, że obiekt nie tylko futbolowy będzie, takie tam bredzenie. Bo oto... stanął przecież pomnik Ryszarda Siwca. Człowieka, który tyle ze sportem miał wspólnego, że spalił się na trybunach podczas dożynek bodaj, w szlachetnym geście protestu przeciw okupowaniu Czechosłowacji (choć to była tylko kontynuacja tradycji i Jaruzelski zrobił tylko to samo, co wcześniej... spadkobiercy Piłsudskiego, co gorsza na spółkę z Hitlerem, ruszając na Zaolzie). Wracając do Siwca, ten miał chociaż sumienie. Bo jakoś nie słyszę, żeby się teraz ktoś podpalał w proteście przeciwko okupacji Afganistanu (nie przejęzyczyłem się: okupacji).

    Czasem jest tak, że dopiero ktoś martwy jest dla ludzi coś istotniejszego wart niż człowiek żywy. I ja też to już wiemAle do rzeczy, po Górskim śladu nie ma, tylko kolejny martwy symbol na cokole, Siwiec, jakbyśmy nie mogli z żywymi naprzód iść, ale naszym władcom w głowach hula wiatr, tak hula, że nawet słychać już gwizdy. Chlubne wyjątki to akurat dziwnym trafem ludzie lewicy - Miller, który przyznał Kaziowi emeryturę specjalną (bo miał 900 zł), i Kwaśniewski, dający twarz Kaziowej Fundacji (choć jak, drogi Aleksandrze, przeszedłeś na sałatę, trzeba w telewizorach regulować obraz, cieniutko to wygląda). W desperacji z tego lekceważenia Górskiego jego syn Darek, mój przyjaciel od młodości, powiedział, że może trzeba będzie się zwrócić do ambasady Ukrainy, żeby… uhonorować imieniem Ojca stadion w jego rodzinnym Lwowie, że większe na to szanse. I chyba są, w końcu udało się reaktywować Pogoń Lwów, kolebkę polskiego sportu na Kresach (zresztą jakich Kresach - Lwów, Paryż Wschodu, był niegdyś niemal w środku Rzeczypospolitej!). No, ale na razie mamy taką małą pociechę, dosłownie małą, mianowicie pan Kazio ma prawnuka. Urodził się… jak w kinie. Mianowicie, gdy umierał Górski, jego izolatki na Wołoskiej pilnował BOR, żeby nikt ciężko choremu człowiekowi nie przeszkadzał. Mogła wchodzić wyłącznie rodzina i pięć innych osób - Michał Listkiewicz (dbał o seniora jak o ojca), Leszek Ćmikiewicz (jego ukochany zawodnik), dwóch Baryłów, Józef i Krzysztof (współcześni aniołowie), no i ja, którego Kazio nadzwyczajną obdarzał cierpliwością (powtarzał tylko gdzie mógł: "Pan Bóg dał mu taki talent, a on to wszystko marnuje!"). Z Górskim było źle, błagał nawet o tabletki, o eutanazję w pewnym sensie, ból cierpiał straszliwy mimo morfiny. No i pod drzwiami dzień i noc siedziała wnuczka Berenika, siedział też borowik. Jak się okazało, tak sympatyczny, że... zaczęli się z Bereniką spotykać, potem wzięli ślub, no a jeszcze potem urodził się chłopczyk! O imieniu... Kazimierz. Tam, gdzie odszedł Kazimierz Wielki, tam urodził się mały Kazio - tam pięknie życie ma ciągłość, trwa, tak wspaniale uwiarygodniając łacińską sentencję często spotykaną na nagrobkach: non omnis moriar, czyli: nie umrę wszystek. Tak, w dzieciach i wnukach żyjemy! Aha, a mały Kaźmierz był powodem żarliwej naszej dyskusji. Ja mianowicie jako człek przemądrzały doradziłem, by zachował nazwisko po mamie - czyli Górski, bo będzie wspaniały następny Kazimierz Górski w narodzie, prawnuk! I że wielkie rody dbają o zachowanie nazwiska, choćby Radziwiłłowie, a już takiemu Piłsudskiemu się nie udało i jego setka potomków ma sto różnych nic niemówiących nazwisk i że szkoda… A na to tata, że nie, że mały będzie... Biały! No i jak się mały narodził, to z dumą mi obwieścił - no i jest Biały! Biały! Nie wiem, z czego się tak cieszył.

    CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW PAWŁA ZARZECZNEGO W SERWISIE POLSKATIMES.PL


    « 1 2 4

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Życie "pozapiłkowe"

    sokular (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 32 / 20

    No właśnie P.Red.Pawle nic nie można znaleść z życia pozapiłkowego....a tu sezon minie,jazgot ucichnie a bilans ekonomiczny tego bardzo "pospolitego ruszenia"będzie żałosny.Dla każdego chociaż...rozwiń całość

    No właśnie P.Red.Pawle nic nie można znaleść z życia pozapiłkowego....a tu sezon minie,jazgot ucichnie a bilans ekonomiczny tego bardzo "pospolitego ruszenia"będzie żałosny.Dla każdego chociaż trochę "kumatego" to oczywiste.........zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Deyna

    warszawskaferaja (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 42 / 37

    panie Pawle a czy to czasem nie kibice Legii wybijali szyby w mieszkaniu Deyny po niestrzelonym karnym w Argentynie? ---->...rozwiń całość

    panie Pawle a czy to czasem nie kibice Legii wybijali szyby w mieszkaniu Deyny po niestrzelonym karnym w Argentynie? ----> http://www.futbolnews.pl/historia/art,43,mecz-sprzed-lat-niezwykly-gol-deyny.html

    "Po tym, jak nie strzelił karnego w spotkaniu z Argentyną, nieznani sprawcy wybijali kamieniami szyby w mieszkaniu państwa Deynów przy ulicy Świętokrzyskiej. "

    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zakochał się w Lampardzie?

    lolo (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 34 / 27

    A ten znowu o Lampardzie. Zakochał się?
    Ten Lampard to wygląda jak przeciętny zawodnik Ruchu lub Jagiellonii i tak samo gra... Pasuje do Niedorzecznego...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Piękny tekst

    Ja (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 38 / 32

    Gdyby nasza reprezentacja grała na takim poziomie jak Pan pisze to rozniosłaby Greków.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo