New York Times: W Szymanach torturowano jeńców Al-Kaidy

Łukasz Słapek
Szymany, mała miejscowość na Mazurach, była jedną z najważniejszych tajnych baz Centralnej Agencji Wywiadowczej. Tu w 2002 r. mieli być przetrzymywani i torturowani przywódcy terrorystycznej organizacji Al-Kaida, wśród nich Chalid Szejk Mohammed, jeden z "mózgów" zamachów w Nowym Jorku z 2001 r.

Tak wynika z artykułu opublikowanego w niedzielnym wydaniu "New York Timesa". Gazeta powołuje się na zeznania anonimowych przedstawicieli wywiadu USA.

Twierdzili oni, że w 2002 roku do ośrodka polskiego wywiadu w Szymanach na Mazurach przywieziono Chalida Szejka Mohammeda. Przez następne tygodnie amerykańscy agenci próbowali wyciągnąć z niego zeznania na temat zamachów terrorystycznych Al-Kaidy. Mohammed opierał się, więc zastosowano "twarde metody". Oznacza to tortury.

Ze zwierzeń agentów wynika, że Polska została wybrana na tajną bazę CIA nieprzypadkowo. Mało tego, była jedną z najważniejszych baz amerykańskiego wywiadu. To dlatego, że nasz kraj nie ma żadnych powiązań ani religijnych, ani też kulturowych z islamem. Polskę wybrano także, a może przede wszystkim, ze względu na daleko idąca gotowość do współpracy ze strony naszego wywiadu. Gazeta pisze, że polscy agenci bardzo chcieli pomóc.

- Polska była wówczas naszym 51 stanem - powiedział gazecie jeden z oficerów CIA. Nie kryją oni, że jedną ze stosowanych technik wyciągania informacji, było przytapianie podejrzanych, ale w taki sposób, by nie nastąpił ich zgon.

Amerykańskie prawo zabrania torturowania więźniów na terenie USA. Według ekspertów to agenci CIA przewozili więźniów do baz poza granicami swego kraju. Oprócz Polski wożono podejrzanych do więzień w krajach, w których nikt nie przejmuje się prawami człowieka - głównie w Azji i na Bliskim Wschodzie.

Do ośrodka w Szymanach miał trafić też m.in. szef logistyki organizacji bin Ladena Abu Zubajda. Ekspertami w stosowaniu tak zwanych twardych metod przesłuchania, jak bicie po piętach, czy przytapianie byli agenci CIA specjalnie do tego wyznaczeni. W żargonie nazywano ich łamaczami kostek. Byli to zazwyczaj barczyści, krótko ostrzyżeni mężczyźni, mający za sobą służbę wojskową. Swoją pracę zaś wykonywali bardzo sumiennie i często z nieskrywaną przyjemnością.

O tajnych więzieniach CIA w Europie głośno zrobiło się w listopadzie 2005 r., po artykule w "Washington Post". Nie padły tam nazwy państw. Autorka, Dana Priest ograniczyła sie jedynie do określenia "kraje Europy Wschodniej". Dzień po publikacji jeden z członków organizacji Human Rigts Watch powiedział, że chodzi o Polskę i Rumunię.

4 listopada 2005 r. Rada Europy rozpoczęła w tej sprawie śledztwo. Stwierdziła, że więzienia istniały, a władze wymienionych państw nie mogły o nich nie wiedzieć.

Przedstawiciele polskich władz, m.in. ówczesny szef rządu Kazimierz Marcinkiewicz oraz były prezydent Aleksander Kwaśniewski i były premier Leszek Miller kategorycznie temu zaprzeczali.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie