Nauczyciele walczą, by szkoła uczyła seksu

Magdalena Kula
Mateusz Wróblewski/POLSKA
Seksuolodzy, naukowcy, nauczyciele i organizacje pozarządowe będą razem walczyć o edukację seksualną w szkołach.

Obiecują rzetelny program lekcji o seksie i nacisk na polityków podczas osobistych spotkań. Posłowie usłyszą o rosnącej liczbie nastolatek w ciąży (dwa lata temu prawie 300 dziewczynek w wieku 15 lat i młodszych zaszło w ciążę) i coraz niższym wieku inicjacji seksualnej (16 proc. dziewcząt i 27 proc. chłopców rozpoczyna współżycie seksualne, mając mniej niż 15 lat).

Pod zawartym wczoraj porozumieniem podpisali się m.in. znani seksuolodzy - Zbigniew Lew-Starowicz, Andrzej Depko i Zbigniew Izdebski, prof. Magdalena Środa, etyk z Uniwersytetu Warszawskiego, liczący 300 tys. członków Związek Nauczycielstwa Polskiego i kilkanaście organizacji m.in. Fundacja Dzieci Niczyje, Fundacja Promocji Zdrowia Seksualnego, Towarzystwo Rozwoju Rodziny.

Jeszcze w tym tygodniu działacze nowego porozumienia wystąpią o spotkanie z minister edukacji Katarzyną Hall. - Edukacja seksualna nie może być traktowana jako zbiór informacji o technikach seksualnych. To wiedza o zapobieganiu chorobom przenoszonym drogą płciową, o postawach asertywnych, czyli mówieniu "nie" w relacjach seksualnych, o budowaniu więzi emocjonalnej między partnerami - mówi prof. Środa.
Seksuolodzy i ginekolodzy alarmują, że spotykają się na co dzień z porażającą niewiedzą na temat seksualności. - To skutkuje niepożądanymi ciążami nieletnich i rosnącą liczbą zarażeń chorobami. Nie możemy się z tym pogodzić - mówi Tomasz Leonowicz, seksuolog z Fundacji Promocji Zdrowia Seksualnego. Przypomina, że w 2002 r. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła Deklarację Praw Seksualnych, która w punkcie 10. gwarantuje obywatelom "prawo do wyczerpującej edukacji seksualnej". - Tymczasem rodzice oczekują edukacji seksualnej swoich dzieci od szkoły, szkoła ją zaniedbuje, uważając, że to kompetencje rodziny - mówi Leonowicz.

Maria Keller-Hamela z Fundacji Dzieci Niczyje apeluje do polityków: - Edukacja seksualna w szkole pomoże chronić dzieci przed molestowaniem seksualnym, to będzie kolejna przestrzeń w szkole, która da możliwość otworzenia się krzywdzonemu dziecku - mówi.

Działacze nieformalnej Grupy Edukatorów Seksualnych "Ponton" w swoich publikacjach przytaczają przykłady uczniowskiej niewiedzy. W telefonie zaufania i mejlach od młodzieży padały pytania: "Czy przez korzystanie z toalety publicznej mogłam zajść w ciążę?", "Słyszałam, że podczas stosunku, gdy facet jest pod wpływem alkoholu, kobieta nie zajdzie w ciążę".
Obecnie w polskich szkołach namiastką edukacji seksualnej jest wprowadzone w 2002 r. "wychowanie do życia w rodzinie". Choć pojawia się już w programie piątej klasy szkoły podstawowej, w praktyce w wielu szkołach lekcji o rodzinie nie ma wcale. Nie są obowiązkowe i to rodzice decydują, czy dziecko bierze w nich udział.

W dodatku zaplanowano ich bardzo mało - tylko 14 godz. rocznie, w tym zaledwie 5 godz. z podziałem na grupy, osobno dziewcząt i chłopców. W części szkół lekcje o rodzinie prowadzą nauczyciele biologii albo wiedzy o społeczeństwie.

Opublikowany w tym miesiącu raport Feminoteki wskazuje na błędy w podręcznikach do "wychowania do życia w rodzinie". Książka"Wędrując ku dorosłości" uznała homoseksualizm za jednostkę chorobową.

Pod koniec minionego roku klub Lewica złożył w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o planowaniu rodziny, w którym zapisała obowiązkowy nowy przedmiot : "wiedzę o życiu seksualnym człowieka". Program ma być dostosowany do wieku, mówić o zdrowiu reprodukcyjnym, zapobieganiu chorobom wenerycznym, przemocy seksualnej, o partnerskich relacjach obu płci.
MEN o nowym przedmiocie w szkole na razie nie chce słyszeć. Edukacji seksualnej nie przewidziano w nowych programach nauczania. Minister Katarzyna Hall oficjalnie mówi tylko, że rozporządzenie o "wychowaniu do życia w rodzinie" obowiązuje i od rodziców zależy, czy dziecko w tych lekcjach uczestniczy.

Pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Elżbieta Radziszewska zapytana o los edukacji seksualnej odpowiada: - To nie moje kompetencje. Zgodnie z prawem powinna promować m.in. równe traktowanie płci i walkę z dyskryminacją ze względu na orientację seksualną. W unijnych szkolnych programach takie zagadnienia obejmuje właśnie edukacja seksualna.

***

Jak tego uczą na świecie

W Unii Europejskiej powszechną edukację seksualną wprowadzono w latach 70. W Szwecji już od 1955 r. takie lekcje obowiązują dzieci w wieku od 5 lat, programy są dostosowane do wieku, uczy się nie tylko o płciowości, ale też o równych prawach kobiet i mężczyzn, antykoncepcji, profilaktyce chorób przenoszonych drogą płciową.

W Europie Środkowej i Wschodniej za najlepiej edukujący seksualnie kraj uważa się Czechy, przedmiot wychowanie do życia w rodzinie jest obowiązkowy od VI klasy szkoły podstawowej, lekcje prowadzą nauczyciele wspomagani przez ginekologów i położne. Węgrzy nie mają osobnego przedmiotu o seksualności, o rozmnażaniu uczą się na biologii, a antykoncepcję omawiają na przedmiocie higiena.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie