Natalię spod Tucholi zaatakowało kilkanaście psów. 10 dni spędziła w szpitalu

Katarzyna Piojda
Tego samego dnia, gdy nastolatka trafiła do szpitala, przeszła operację. Jej ciało było poważnie poranione przez kły psów
Tego samego dnia, gdy nastolatka trafiła do szpitala, przeszła operację. Jej ciało było poważnie poranione przez kły psów nadesłane
Natalia dopiero co wyszła z domu. Tego dnia miała zaplanowany trening. Nie dotarła, bo zaatakowało ją kilkanaście psów. Rany były takie głębokie i duże, że 10 dni spędziła w szpitalu.

Szczęście w nieszczęściu - tak ludzie opisują to, co wydarzyło się 17-latce z Klonowa (gmina Lubiewo) w powiecie tucholskim. Szok, że sfora psów zaatakowała. Plus taki, że dziewczyna miała na sobie zimowe jeszcze ubranie, więc jakaś ochrona była.

Do zdarzenia doszło 23 lutego, około godz. 11. - Córka wyszła z domu - zaczyna pani Anna, mama Natalki. - Miała jechać na trening do Lubiewa.

Umówiła się, że pojedzie z koleżanką. Tata tej drugiej miał zawieźć obie dziewczyny. Natalia miała dotrzeć piechotą w umówione miejsce. Tam już czekał samochód.

Nie doszła. - Psy sąsiada, kundelki, ją zaatakowały, jakieś 200-300 metrów od naszego domu. Kilkanaście ich było. Córka uniknęła najgorszego tylko dzięki temu, że odblokowała telefon i zadzwoniła do swojego taty. Ten odebrał i słysząc krzyki oraz szczekanie, wybiegł z domu na pomoc.

Chirurgia dziecięca

Dziewczyna została przewieziona do szpitala dziecięcego w Bydgoszczy. Trafiła na oddział chirurgii dziecięcej. Spędziła na nim 10 dni, tak poważnych obrażeń dostała.

- Miała m.in. poszarpaną całą lewą stronę ciała. Najgorzej na udzie - wygryzione miejsce. Jeszcze tego samego dnia, w którym trafiła do lecznicy, przeszła operację.

W dokumentacji szpitalnej czytam: „Liczne rany kąsane, szarpane, otarcia naskórka (...), 4 rany długości 2-3 centymetrów”. Inne też były - na rękach, nogach, plecach, pośladkach. - Ważne, że nie na buzi - pociesza się mama.

Sporo czasu minie, aż ślady się zagoją (te na psychice też). O ile w ogóle.

Rodzina twierdzi, że to wygłodniałe psy sąsiada pogryzły Natalię. - Nie utrzymujemy z nim kontaktu. Tyle tylko, że obok siebie mieszkamy, więc chcąc - nie chcąc, czasem mijamy się nawzajem. Namnożyło mu się tych psów. Ma ich chyba kilkanaście. Niektórzy mówią, że 17, ale raczej nie aż tyle.

Kobieta kontynuuje: - Sąsiad ma ogrodzony dom i bramę też zamyka. Psy wtedy nie przeskoczą. Ale tym razem możliwe, że ktoś wychodził i nie zamknął bramy. Od lat próbujemy rozmawiać z nim i prosimy, żeby pilnował swoich zwierząt. Zgłaszaliśmy sprawę na policję. Chodzi o bezpieczeństwo nas wszystkich.

Ludzie ze wsi opowiadają, że do podobnych akcji już dochodziło. - Kobieta szła i psy tego pana na nią się rzuciły. Miała rany, ale nie na tyle poważne, jak Natalii. Kobieta postanowiła, że nie zgłosi funkcjonariuszom.

Teraz jednak krew się mocno lała. Świadków incydentu z lutego nie ma. Gdy zwierzęta zaatakowały, w pobliżu 17-latki nie było innego człowieka. Jedynie te psy.

Ponoć są łagodne

Sąsiad (nie chce podać nawet imienia) to samotny mężczyzna. Sam też mieszka, wcześniej z rodzicami, ale zmarli. Z nikim z okolicy się nie trzyma. Pracuje dorywczo, a jak wraca z pracy - siedzi w domu.

Odpiera zarzuty, jakoby to jego kundelki były winne. - One są kochane. Nikt mi nie zarzuci, że je zaniedbuję. Mnie w domu nie było, jak to się stało. Oskarżyć kogoś jest łatwo, ale już udowodnić mu winę, trudno - uważa. - Głupie gadanie, że mam kilkanaście psów. Pięć. Znaczy: siedem, bo pięć jest dorosłych, a dwa następne to szczeniaki.

Mężczyzna podkreśla, że zwierzęta są łagodne. - Jak listonosz albo ktoś inny przychodzi, to się nie rzucają.

- A ci ludzie wchodzą wtedy na teren pana posesji? - dopytuję.

- Nie. Listonosz przeważnie górą mi listy podaje - pada odpowiedź.

Mieszkańcy wsi wspominają jeszcze incydent z kozami. - Sąsiad trzymał dwie kozy. Krótko, bo coś się z nimi stało. My wiemy: te psy je zagryzły.

Właściciel psów (do niedawna też kóz) tłumaczy: - Jednej przydarzył się wypadek. Skoczyła i nadziała się na potłuczoną szybę. Zginęła na miejscu. Druga była chorowita. Już jej nie ma.

Powyżej 7 dni

Rodzina poszkodowanej dziewczyny zawiadomiła policję. Prokuratura także bada sprawę. Komenda Powiatowa Policji w Tucholi wszczęła dochodzenie w sprawie „naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia na czas powyżej 7 dni poprzez niezapewnienie ochrony przed zagrożeniem ze strony psów dla innych osób oraz brak sprawowania nadzoru nad psami, w wyniku czego doszło do pogryzienia małoletniej (...)”.

Pani Anna się dziwi. - Nie wiem, jak to możliwe, że sąsiad dostał od prokuratury zakaz trzymania psów, a one przecież nadal biegają po jego podwórku. Zresztą dzień po zdarzeniu znowu widzieliśmy, że same latają po okolicy.

Matka 17-latki zaznacza: - Fakt, sąsiad nie ma już tylu psów, ile miał do dnia wypadku. Nie wiemy, co z nimi zrobił.

Nieumyślne narażenie

Na razie wiadomo, że podejrzany to właśnie sąsiad rodziny Natalii. Są pierwsze ustalenia. W kolejnym dokumencie napisano bowiem, co mu się zarzuca: „nie zabezpieczył należycie posesji przed wydostaniem się psów (...), psy wydostały się na drogę publiczną i zaatakowały małoletnią (...), jednocześnie nieumyślnie naraził Natalię na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”.

Właściciel psów upiera się, że to wszystko nieprawda. - Tylko jeden jest duży, pozostałe są małe. Wszystkie trafiły na obserwację. Ona niczego konkretnego nie wykazała. Szkoda, że jakoś nikt nie zbadał wielkości śladów zostawionych przez szczęki. Prawie wszystkie moje zwierzęta mają małe szczęki, tylko jeden pies ma dużą, a przecież na ciele dziewczyny znajdowały się same duże ślady po szczękach. To znaczy, że moje psy tego nie zrobiły. Po naszym terenie wałęsają się inne psy i to one pogryzły młodą sąsiadkę.

Rodzina Natalki mówi dalej: - Dopiero dwa dni po pogryzieniu pięć psów zostało zabranych na obserwację. Suka ze szczeniakami została w domu, a też powinna trafić na badania, bo tak samo atakowała.

Stanisław Swinarski, komendant Fundacji Ochrony Zwierząt Pia Causa, po akcji w Klonowie widział psy samotnego mężczyzny, trochę przebywał z nimi. Wypowiada się na ich temat. - Większość jest krzykliwa, ale płochliwa. Jeden z nich, ten największy, jest jak herszt bandy. Pełni dominującą rolę. Prawdopodobnie to on dopadł do Natalii, natomiast pozostałe rzuciły się na nią tak, jak ich przywódca.

Swinarski przekonuje, że schronisko zajmuje się bezpańskimi zwierzętami, a te psy mają swojego pana, więc schronisko tutaj nie zainterweniuje.

Byle nie uciekać

Komendant radzi, co powinno się zrobić w takich sytuacjach. - Przede wszystkim nie uciekać, bo wówczas psy zaczną gonić i jeszcze większą krzywdę zrobią. Trzeba przykucnąć, głowę schylić.

I przeczekać.

Rodzina ma żal do sąsiada. - Nie żądamy wiele, ale po wypadku nawet się z nami nie skontaktował, nie przeprosił.

17-latka korzysta ze wsparcia psychologa. Sama nie wychodzi. Brat podwozi siostrę na przystanek, gdy ona jedzie do szkoły.

Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały. Klimat się zmienił.

Wideo

Materiał oryginalny: Natalię spod Tucholi zaatakowało kilkanaście psów. 10 dni spędziła w szpitalu - Gazeta Pomorska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 23

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

d
dfgh

Zapraszamy do polubienia strony na FB - ODSZCZEKAĆ POLSKĘ, gdzie prowadzimy kampanię mającą na celu zastopowanie samowolki właścicieli psów oraz wprowadzenie cywilizowanych przepisów zachodnich.

https://www.facebook.com/odszczekacpolske/

T
Taka prawda

Ta dziewczyna pewno od razu zaczęła drzeć się, co tylko bardziej sprowokowało psy. Jak ktoś widzi psa agresywnie nastawionego to niech zrobi pozycję:
Trzeba stanąć wyprostowanym
Nie patrzeć się na psy
Złapać się za koniec koszulki lub kurtki
A jak pies nawet zaatakuje to nie można się ruszać (to go zniechęci)

W
Wróg psów

Wytępić całkowicie psy. Gdzie się pojawią same kłopoty!

G
Gość

apetyczne to udko, nie dziwie się pieskom :)

e
ech

Tylko pogratulować rozumu ...
"Kobieta szła i psy tego pana na nią się rzuciły. Miała rany, ale nie na tyle poważne, jak Natalii. Kobieta postanowiła, że nie zgłosi funkcjonariuszom."

B
Babcia

Do rodzocow Natalki! Nie darujcie sasiadowi tak ogromnej krzywdy dziecka!Nie wolno bagatelizowac! Takiemu gosciowi nalezy placic odszkodowanie w grubych tysiacach aby juz nigdy nie nadrabial swoich zachcianek sforą hasajacych psow!to niedorzeczne aby ludzie bali sie chodzic z powodu psow.zabrac je wszystkie do schoroniska lub..... Dziewczyna bedzie miec traume do konca zycia i to przez kundle sasiada! Karac,karac i jeszcze raz karac bez pardonu wlascicieli psow bez opieki i tych srajacych gdzie popadnie!

d
ddddd

Autorce radzę znaleźć sobie inne zajęcie, bo napisanie tekstu, który będzie zrozumiały, poprawny stylistycznie i językowo, przekracza jej umiejętności. Trzy razy powtórzone to samo, a później zdania wyrwane z kontekstu. Brak chronologii czy szyku w wątkach

G
Gość

Wszystkie zlapac i wybic a do obroncow zwierzat ciekawe jakby wasze dziecki lub matka zostalo pogryzione albo zagryzione co byscie powiedzieli.

A
Aro

Kiedyś byłem pogryziony przez suczke....Ale sąsiad przyszedł przeprosił pokrył koszty leczenia woził mnie po lekarzach i jakoś wyszedłem z tego. Okazalo się że miała szczeniaki i wyczuła z mojej strony zagrozenie....temu mnie zaatakowala....Prawdziwa mama!!!

F
Flp

Mam nadzieję że groźne psy zostaly ubite.

R
Rr

Teren lezacy naprzeciwko mojej ulicy nalezy do PKP. Kolej wynajmuje tam garaze na samochody osobom mieszkajacym w blokach. Straszny tam syf, smieci i ziele, ale nie o tym chcialam pisac, niektorzy za owymi garazami postawili klatki dla psow, ktorych raczej ze wzgledu na wielkosc nie da sie trzymac w bloku. Kiedy wielcy panowie przyjezdzali do garazu te psy biegaly luzem po ulicy. Bylam wtedy nastolatka gdy wilczur podbiegl do mnie i rzucil sie mi do gardla. Oczywiscie na oczach wlasciciela ktory nawet nie zareagowal. Stal i cieszyl sie ze nastolatka stoi i boi sie a pies rzuca sie do jiej z zebami. To chyba byl pewien rodzaju podryw. Ten stary dziad pracowal byl wtedy policjantem wiec pomimo obdukcji i zgloszenia skargi, sprawe zamieciono pod dywan.

n
no name

jak uśpić te psy? co ty gadasz? one potrzebują socjalizacji, powinni odebrać właścicielowi wszystkie psy jakie ma. To nie wina psów tylko ich właściciela, koniec kropka

G
Gość

Wszystko co bez kagańca i nie godzi na smyczy połączone z właścicielem to łapać i utylizować .

Z
Z

Chyba sa w stanie zbadac dna z pogryzien np z slina psow. Wlasciciel nie poczynia sie do winy. Sam powinien sie przyznac. Zaplacic odszkodpwanie. Za rekonwalescencje, rehabilitacje i inne poniesione koszty. Dziewczyna nie zostala skrzywdzona tylko fizycznie. Na 100% bedzie bala sie zwierzat do konca zycia. :/

G
Gość

Wygląda na to, że rodzina Natalii w końcu pozbędzie się tego niezbyt mądrego sąsiada - jak dobrze pójdzie, to będzie musiał domek sprzedać aby ich spłacić. Prawnika wynająć i jazda z gościem.

Dodaj ogłoszenie