"Nasze matki, nasi ojcowie" nominowany do Niemieckich Nagród Telewizyjnych

Andrzej Dworak, Jakub Szczepański
Miniserial, który wywołał ogromne kontrowersje w naszym kraju został własnie nominowany do Niemieckich Nagród Telewizyjnych. Produkcję telewizji ZDF wyróżniono w kategorii "najlepszy miniserial". A to wcale nie koniec gratyfikacji serialu. Niemiecka prasa stwierdziła, że film "wskazuje kierunek dla twórczości telewizyjnej."

Niemiecki hit eksportowy "Nasze matki, nasi ojcowie" został nominowany w kategorii "najlepszy miniserial". - Nominacje do niemieckich Television Awards to wielkie uznanie dla jakości i różnorodności naszych produkcji - powiedział podczas dzisiejszej konferencji prasowej, Nico Hofmann, dyrektor i producent UFA Fiction, firmy, która razem z ZDF wyprodukowała serial. - To daje nam odwagę - dodał.

Trudno się dziwić producentowi, bo nominacja w kategorii "najlepszy miniserial" to nie wszystko. Film w reżyserii Philippa Kadelbacha ma szanse na kolejną nagrodę. Tym razem chodzi o gwiazdy produkcji. W kategorii "najlepszy aktor" wspólną nominację za rolę otrzymali Tom Schilling i Volker Bruch.

To nie pierwsze wyrazy uznania od filmowego jury, bo "Nasze matki, nasi ojcowie" był uhonorowany już wcześniej, chociażby podczas tegorocznej edycji Bawarskiej Nagrody Telewizyjnej. Nagrodę specjalną zainkasował wówczas zespół aktorów. Zarówno sam serial, jak i jego reżyser byli także gratyfikowani podczas Seoul International Drama Award 2013. Niemców wyróżnili również Francuzi. Na festiwalu Festival de la Fiction TV w La Rochelle dramat zdobył "Prix de la meilleure fiction européenne".

Jak orzekła niemiecka prasa, serial produkcji ZDF "wskazuje kierunek dla twórczości telewizyjnej". A przypomnijmy, że w kontrowersyjnym filmie, żołnierze Armii Krajowej są ukazani jako prześladujący Żydów antysemici. Rozmowę z producentem serialu publikowaliśmy na łamach "Polska The Times". Nico Hofmann przyznał, że sekwencje w Polsce powinien był przemontować i zmienić. Wyznał również, że to właśnie w naszym kraju popełnił błąd.

Film ,,Nasze matki, nasi ojcowie” opowiada o losach pięciu młodych berlińczyków przeżywających drugą wojnę światową. Bohaterami są oficer Wehrmachtu Wilhelm, jego młodszy brat Friedhelm (również powołany do wojska - przyp. red), pielęgniarka Charlotte, Greta marząca o karierze piosenkarki oraz jej chłopak Viktor, który jest Żydem.

To właśnie postać żydowska łączy się z wątkami o Polakach. Viktor ucieka z transportu do Auschwitz i trafia do oddziału AK. Bohater niejednokrotnie wykazuje się męstwem i odwagą, ale kiedy na jaw wychodzi jego pochodzenie, zostaje usunięty z szeregów AK-owców. Warto dodać, że w filmie można oglądać scenę, kiedy po walkach, polscy żołnierze zatrzymują niemiecki pociąg przewożący Żydów z obozu koncentracyjnego. Ze względu na narodowość więźniów partyzanci nie interesują się zamkniętymi wagonami i pozostawiają uwięzionych na pastwe nazistów.

"Nasze matki, nasi ojcowie" został wyprodukowany tego roku, przez telewizję publiczną ZDF za 14 mln euro. Producentem wykonawczym była firma UFA Fiction. W Polsce serial wyemitowano w dniach 17-19 czerwca na antenie TVP1. Emisja od razu wywołała kontrowersje wśród widzów.

Nagroda niemieckich Television Awards odbędzie się w środę, 2 Października 2013 r., w Coloneum.

Lubisz oglądać telewizję? Dowiedz się, jest emitowane! Sprawdź program tv!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sandman

Jak chcą to niech kłamią nadal. Zawsze im to dobrze wychodziło. Nie trzeba nawet przypominać tzw. "prowokacji gliwickiej"...

G
Gość

że prasa ożeka, że serial "wskazuje kierunek dla twórczości telewizyjnej" (!?) Opinie niemieckich historyków nie mają TERAZ jakiegokolwiek znaczenia. Film poszedł w świat i tylko to się liczy. Jeśli Polską rządziliby patrioci, to po emisji filmu w Niemczech złożyliby w tych krajach, gdzie miała być dystrybucja filmu pozew o tzw. zabezpieczenie powództwa.

G
Gość

Ten film to manipulacja historią. Nazi matki i nazi ojcowie -taki winien być tytuł filmu. Film wpisuje się nie tylko w stereotypy niemieckie rozpowszechniane od Bismarcka i Hitlera, ale jest szukaniem innych winnych poza niemcami za holokaust. To obraza dla Polski i polskich patriotów. Fałszowanie historii. Wpisuje się w "kłamstwo oświęcimskie" tak częste w lewackich mediach. Nie służy pojednaniu. Czyim interesom służy?. Z pewnością nie służy interesom Polaków i Niemców.

Dodaj ogłoszenie