Nasz prezydent został czarną owcą

Marek Cichocki
Przez wypowiedzi o traktacie Lech Kaczyński stracił zaufanie w Europie. Z Markiem Cichockim, dyrektorem programowym Centrum Europejskiego Natolin, rozmawia Mariusz Staniszewski.

Czy to nie wygląda głupio, kiedy prezydent Lech Kaczyński, który negocjował traktat lizboński, teraz nie chce go podpisać?
Jeżeli uważnie przeczytamy to, co powiedział prezydent [że wstrzymuje się z podpisaniem traktatu, dopóki nie ratyfikuje go Irlandia - przyp. red.], to nie sądzę, by wyglądało to głupio lub wewnętrznie sprzecznie. Traktat lizboński muszą przyjąć wszystkie państwa Unii. Po odrzuceniu go przez Irlandię powstają pytania, jaki jest status dokumentu i co należy zrobić, by w jakiejś części mógł wejść w życie.

Prezydent Francji Nicolas Sarkozy chciał, by, nie zważając na Irlandię, inne kraje ratyfikowały traktat. Gdy przyjmie go 26 państw, zamierzał zmusić Irlandczyków do przyjęcia dokumentu. Prezydent Kaczyński pokrzyżował te plany.
Z punktu widzenia demokracji, czy deficytu demokracji, o którym tak wiele mówi się w Unii Europejskiej, strategia Sarkozy'ego była dość ryzykowna. W tym kontekście opinia wypowiedziana przez prezydenta nie jest pozbawiona racji. Ale prezydent Kaczyński popełnił wcześniej kilka błędów, które teraz stawiają go w kłopotliwej sytuacji.

Jakich błędów?
Na przykład niepotrzebnie w debacie ratyfikacyjnej w Sejmie wyraził daleko idące podziękowania politykom europejskim za pomoc w negocjowaniu traktatu lizbońskiego. Dziś jego pozycja wobec tych polityków jest dość trudna. A dziękował między innymi Nicolasowi Sarkozy?emu, który teraz będzie przypominał słowa wypowiedziane w Sejmie. Nawet w niegrzeczny sposób, jak to miało miejsce w ciągu ostatnich dwóch dni.

Czyli prezydent Kaczyński raz pokazuje, że jest euroentuzjastą, a raz, że eurosceptykiem?
Odrzucam tego typu definicje. Ludzie, którzy mają wątpliwości wobec traktatu, czy też uważają, że po odrzuceniu go przez Irlandię należy zastanowić się, co jest nie tak z integracją europejską, nie są eurosceptykami. Ci, którzy chcą wiedzieć lepiej, na czym polega problem Unii Europejskiej, są znacznie bardziej wartościowi i przydatni integracji na przyszłość, niż ci, którzy bezrefleksyjnie chcą przyjąć traktat lizboński. Uważając, że jest dobry, bo jest dobry.

Prof. Jadwiga Staniszkis pisała w "Polsce", że wystarczy, by traktat ratyfikowało 25 krajów. Jeśli potem na zgromadzeniu wszystkich premierów państw UE potwierdzi przyjęcie traktatu, wejdzie on w życie. Wtedy Lech Kaczyński zostanie hamulcowym.
Tak jak w innych opiniach na temat traktatu lizbońskiego, tak i w tym przypadku pani prof. Staniszkis się głęboko myli. Nie ma takiej procedury. Podstawą do przyjęcia traktatu lizbońskiego jest traktat nicejski. Tam jest jasno powiedziane, że dokument wejdzie w życie, jeśli ratyfikują go wszystkie kraje Unii. Nie ma żadnych procedur pomostowych.

Czy możemy się teraz spodziewać ofensywy Sarkozy'ego, który złoży prezydentowi RP jakieś propozycje za podpisanie traktatu?
Prezydent Sarkozy doskonale wie, że postawa prezydenta RP wobec traktatu wynika z sytuacji politycznej w Polsce. Nie możemy więc liczyć na żadne oferty ze strony Francji. Poza tym Lech Kaczyński trochę się zaplątał w swoich relacjach z Nicolasem Sarkozym, ogłaszając strategiczne partnerstwo z Francją. Ten czysto deklaratywny dokument niczego za sobą w rzeczywistości nie niesie. Francja będzie więc dalej realizowała swoją politykę zagraniczną opartą na arogancji i francuskim szarmie.

Nie możemy więc oczekiwać szczególnego wsparcia polityki wschodniej?
Francja poparła już Wschodnie Partnerstwo. To zresztą leży w jej interesie, bo łatwiej może w Unii negocjować politykę Partnerstwa Śródziemnomorskiego.

Podczas prezydencji Francji w Unii nie możemy jednak liczyć na dodatkowe pieniądze na politykę wschodnią?
Nic na to nie wskazuje. Duże państwa - Francja i Niemcy - dbają o to, by strumień pieniędzy szedł bardziej na południe. Zresztą Paryż i Berlin poparły polsko-szwedzki projekt Wschodniego Partnerstwa pod warunkiem, że nie będzie się on wiązał z dodatkowymi kosztami.

Jeśli niczego nie uzyskamy od Francji, to może w zamian za podpisanie traktatu coś zaoferują nam przedstawiciele UE?
Myślę, że nie, ponieważ pozycja prezydenta Kaczyńskiego jest bardzo słaba. Wypomina się mu, że to on negocjował i podpisał ten traktat. Ponadto politycznie dokument ten został już ratyfikowany przez polski parlament. A więc deklaracja Lecha Kaczyńskiego o wstrzymaniu się z podpisem nie daje możliwości uzyskania dodatkowych koncesji dla Polski. Po raz kolejny daje natomiast zachodnim politykom okazję do nazwania go czarną owcą Europy. Obok Vaclava Klausa oczywiście.

Za chwilę się okaże, że to nie Irlandia, a Polska zablokowała traktat.
Jeśli czyta się komentarze zachodnich gazet z ostatnich dwóch dni, to można powiedzieć, że już się tak stało. Politycy europejscy nie mogą potępiać Irlandczków, bo zaprzeczaliby zasadom demokracji. Nikt już więc nie pamięta, że było referendum, które odrzuciło dokument. Wszyscy wiedzą, że jest prezydent Kaczyński, z którym zawsze są jakieś problemy.

Czyli Lech Kaczyński strzelił sobie gola. Nic by nie stracił, podpisując traktat, bo po irlandzkim "nie" i tak byłby martwy, a wstrzymując się z ratyfikacją, pogorszył swój wizerunek w Europie.
Nie wiem, czy tak jest. Działania Lecha Kaczyńskiego podyktowane są polityką wewnętrzną. Relacjami z premierem, czy relacjami między PiS i PO. Te dwa ośrodki władzy toczą spór między innymi o kształt i priorytety polityki zagranicznej. Nie jest to zresztą pierwszy przypadek, gdy polscy politycy wykorzystują politykę zagraniczną do wewnętrznych rozgrywek.

* Dr Marek Cichocki - dyrektor w Centrum Europejskiego Natolin. Od 2007 r. jest doradcą Lecha Kaczyńskiego. Podczas szczytu UE w czerwcu 2007 był członkiem polskiego zespołu negocjacyjnego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie