Nasz Orlinek jak włoskie Stelvio

Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński
Giro wygrał Contador, Tour de France - Evans, a Tour de Pologne - Sagan... itd. To wiemy, bo wyniki te dotyczą mijającego sezonu.

Za rok znów… te same wyścigi, ale pewnie inni zwycięzcy. Tradycją października stają się, oprócz transferowych informacji, przecieki dotyczące tras przyszłorocznych wielkich tourów, bo jeśli chodzi o klasyki, to sprawa jest jasna - prowadzą zwykle tymi samymi drogami. Na pierwszy ogień poszło Giro d'Italia. "La Gazzetta dello Sport", choć jest przecież powiązana z organizatorami Giro, ujawnia niby pierwsze newsy "z dobrych źródeł".

Wyścig rozpocznie się w Danii, a końcówka, jak na Giro przystało, zapowiada się zabójczo. Po zmianie dyrektora włoskiego wyścigu Giro miało być łatwiejsze, ale nic z tego. Ma pojawić się Stelvio, najwyższy punkt w historii Giro, ponad 2700 metrów nad poziomem morza, gdzie śnieg leży nawet w lecie, co dopiero w maju. Kultowe Mortirolo ma być pokonane nową trasą, Alpe di Pampeago dwa razy, a po drodze jeszcze białe drogi, czyli szutry. Kibice to lubią, kolarze mniej, ale czego się nie robi dla… telewizji. Im trudniejsze etapy, tym oglądalność rośnie.

Francuzi planują więcej czasówek, co pewnie nie spodoba się braciom Schleck. Początek już pewny, w Belgii, w prowincji Liege, więc nie obejdzie się bez brukowanych pagórków. Tour de France nie musi jednak na siłę utrudniać wyścigu, bo i tak ma największy, niejako z definicji, prestiż ze wszystkich etapówek. Skrojenie trasy jest istotne, bo natychmiast pojawiają się rozważania, komu i dlaczego ona pasuje. Bywa też, że czołowi zawodnicy pod dany wyścig ustawiają plan startów. Na razie znamy deklarację Alberto Contadora - Tour de France i Vuelta, choć przed "Pistolecikiem" jeszcze decyzja Trybunału Arbitrażowego, ale o tym mało już kto pamięta.

CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW TOMASZA JAROŃSKIEGO W SERWISIE POLSKATIMES.PL

Czesław Lang też nie próżnuje. Ponieważ można powiedzieć, że jestem zbliżony do Lang Teamu, to ujawniam, że początek wyścigu wraca na Dolny Śląsk. Jelenia Góra? Może. Na pewno jednak sławny Orlinek, który powróci na trasę narodowego touru po kilku latach. Orlinek wszystkim się przed laty znudził, ale teraz może wrócić w pełnej chwale, bo to po prostu fajny podjazd. Następnie Opole, gdzie już Czesław był i negocjował, i dalej kierunek na Górny Śląsk, Cieszyn, Bukowinę i może Zakopane. Siłą rzeczy więcej gór i z podjazdami na początku i końcu wyścigu. Lang ma w głowie przygotowanie wyścigu, który spodobałby się potencjalnym olimpijczykom. Żeby wygrać w sierpniu, trzeba być w formie w połowie lipca. To pewne. Trasy poznamy więc wkrótce, ale zwycięzców za rok.

Tomasz Jaroński, Eurosport Polska

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie