Nastolatek uwięziony we własnym ciele. Na operacje potrzebne są ogromne pieniądze

Natalia Urzędowska
Natalia Urzędowska
Zaktualizowano 
- Przeżywam dramat, jakbym był uwięziony w pancerzu, w więzieniu swojego własnego ciała. Czuję, że na zewnątrz mojego ciała nie istnieję – tak opisuje swój stan 15-letni Dominik Breksa z Krakowa. Za kilka dni minie dokładnie 7 lat od dnia, który na zawsze zmienił jego życie.

Żywa pochodnia

Był czwartek, 30 sierpnia 2012 roku. Niespełna 9-letni Dominik postanowił zabrać z najwyższej szafki w kuchni zapałki, aby pobawić się na poddaszu. Wystarczyła chwila, mała iskra. Koszulka, którą dziecko miało założone zaczęła płonąć. Chłopiec stał się żywą pochodnią. W szoku nie mógł wydobyć z siebie żadnego dźwięku, nawet najmniejszego krzyku, który mówiłby o dziejącej się w tej chwili tragedii.

Gdy mama Dominika zorientowała się, co się dzieje, było za późno. Dominik zdążył poparzyć 35% powierzchni ciała (II/III stopień oparzeń).

Obrażenia objęły m.in. podbródek, szyję, klatkę piersiową, pachy, obręcz barkową, jak również cały prawy bok wraz z częścią pleców, ręką, bicepsem i łokciem.

Liczne, niekończące się operacje

Od tamtych dramatycznych chwil Dominik przeszedł już 20 operacji – 9 z nich odbyło się w Polsce, m.in. w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu, w Centermed Kraków oraz w Szpitalu Rydygiera. Jednak leczenie nie przynosiło oczekiwanych efektów.

Ciało chłopca powoli stawało się pancerzem, który nie pozwala na normalne funkcjonowanie. Może wręcz doprowadzić do uduszenia, gdyż skorupa zrostów i bliznowców powoduje ogromne przykurcze od podbródka aż po serce. Ściska cały układ oddechowy oraz narządy wewnętrzne.

Dodatkowo żaden z przeprowadzonych w 2012 roku w Krakowie przeszczepów skóry własnej się nie przyjął.

Pomoc amerykańskiej fundacji

Gdy metody leczenia w Polsce nie dawały zadowalających efektów, mama Dominika postanowiła poszukać pomocy za granicą. Pomogła jej w tym amerykańska fundacja Children’s Burn Foundation, która zasponsorowała chłopcu półroczne leczenie oraz 5 operacji w ośrodku Grossman Burn Center i Grossman Plastic Surgery w West Hills. Łącznie w Stanach Zjednoczonych odbyło się ich 11 – koszty sześciu z nich pokrył NFZ.

To właśnie wtedy udało się przy pomocy sztucznej skóry zlikwidować przykurcze w obu pachach oraz prawym łokciu, jak również naciągnąć zdrową skórę na częściowo usunięty bliznowiec. Dotąd procedura wykonana była trzy razy na brzuchu oraz po dwa razy na policzkach i na plecach. – Mogę poczuć twoją dłoń, gdy mnie głaszczesz – mówi Dominik do swojej mamy.

Jednak to tylko pozorne szczęście. Zrosty i bliznowce, które zostały na ciele Dominika wciąż pękają, tworząc przy tym nigdy niegojące się, bolesne rany. Nie pomogły nawet wielokrotne zabiegi laserem CO2 oraz zastrzyki sterydowe w miejscu ich występowania.

Milionowe koszty operacji

Aby Dominik mógł osiągnąć pełną sprawność fizyczną musi przejść jeszcze kilkanaście operacji oraz zabiegów za granicą. Jednak nowy amerykański program nie jest refundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Żeby doprowadzić do końca proces rekonstrukcji poparzonego ciała rodzina musi zebrać ponad 4 mln zł.

Cała szyja z podbródkiem, prawe ramię wraz z bicepsem i częścią łopatki, cała klatka piersiowa z obręczą barkową oraz część prawego boku - to plany na najbliższe operacje.

- Chciałabym, jako mama, prosić krakowian o pomoc, zaapelować, żeby osoby wrażliwe na innych pomogli mojemu synowi Dominikowi, aby mógł się swobodnie poruszać, pojeździć na rowerze, potańczyć czy pójść na basen... Teraz w okresie letnim jest to tak odczuwalne, a niedostępne dla Dominika – prosi Sylwia Piskorska-Breksa, mama Dominika.

Operacje będą polegały m.in. na zakładaniu ekspanderów tkankowych w zdrowych częściach ciała i wielokrotnym rozciąganiu skóry wraz z tkankami nerwowymi oraz krwionośnymi bez ich uszkodzenia, usuwaniu zrostów i bliznowców, a następnie naciąganiu na te miejsca nowej, zdrowej, rozciągniętej skóry.

Marzenia do spełnienia

Dominik marzy o zostaniu w przyszłości architektem. Jak mówi - ma już całkowicie odblokowany prawy łokieć i obie pachy, gdyż w tych miejscach zastosowano sztuczną skórę. Może więc rysować do woli, co daje mu ogromną satysfakcję i spełnienie.

Każda pomoc się liczy

Aby pomóc nastolatkowi uzbierać ogromną kwotę 4 mln zł, niezbędną do przeprowadzenia operacji mogących przywrócić mu pełną sprawność, można dokonać wpłat na konto Fundacji SiePomaga https://www.siepomaga.pl/ratujemydominika

Pomóc Dominikowi można również dokonując wpłaty na konto: Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym „Kawałek Nieba” na numer 31 1090 2835 0000 0001 2173 1374. W tytule należy wpisać „1621 pomoc dla Dominika Breksy”.

W pomoc Dominikowi zaangażował się już m.in. Piotr Ciszewski – zdobywca Mount Everet, maratończyk, ambasador Szlachetnej Paczki, Jakub Błaszczykowski, Caritas Archidiecezji Krakowskiej, Ewa Wachowicz, jak również Fundacja Marcina Gortata MG 13 oraz aktorka Katarzyna Bujakiewicz.

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Nastolatek uwięziony we własnym ciele. Na operacje potrzebne są ogromne pieniądze - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

M
M.

Nie bądźmy obojętni nawet najmniejszą wpłatą przybliżamy Dominika do celu jakim jest operacja w USA

G
Gość

DOŚĆ WPŁACANIA NA POMOC DLA AFRYKI NA JAKIEŚ SZKOŁY CZY INTERNATY TE PIENIADZE PRZEZNACZYĆ DLA TEGO CHŁOPCA I INNYCH DZIECI Z POLSKI

m
mały piroman
2019-08-23T10:59:03 02:00, Ja:

Zapałki plus.dziecko=nieszczęście.

Ludzie ludzie ludzie

J
Ja

Zapałki plus.dziecko=nieszczęście.

G
Gość

Anna Dymna ogłosiła zbiórkę na pomoc Kutzowi, który i tak był milionerem, to może teraz pomoże naprawdę potrzebującemu?

S
Sokular

Kochani takich nastolatków,którzy umrzeć muszą bo nie mają milionów jest tysiące.To nasze realia medyczne i epatowanie wszystkich o tym bo ktoś z kręgów celebryckich chce pomocy jest średnio fajne.........

Dodaj ogłoszenie