Nasi nauczyciele zaczęli tęsknić za rózgą i linijką. A bicie dzieci jest przestępstwem

Katarzyna Domagała
Agresja nie jest argumentem, który skłoniłby uczniów do zmiany zachowania - mówi Mirosława Jurek. Przez lata wyrobiła własne metody pracy i uczniowie lgną do niej jak pszczoły do miodu
Agresja nie jest argumentem, który skłoniłby uczniów do zmiany zachowania - mówi Mirosława Jurek. Przez lata wyrobiła własne metody pracy i uczniowie lgną do niej jak pszczoły do miodu Lucyna Nenow
Straszenie, wyśmiewanie na forum klasy, wyzywanie, obrażanie, wulgaryzmy, wyrzucanie za drzwi klasy, krzyczenie, popychanie, a nawet bicie. To przykłady "metod wychowawczych" stosowanych przez nauczycieli lub dyrektorów szkół, na które w zeszłym roku rzecznikowi praw dziecka, Markowi Michalakowi, poskarżyli się rodzice uczniów.

Ten zaniepokojony agresją w stosunku do podopiecznych szkół, w specjalnym wystąpieniu, w ostatnich dniach ubiegłego roku poprosił Ministerstwo Edukacji o reakcję. A problem jest poważny. Bowiem jeśli przyjrzymy się badaniom, jakie na potwierdzenie swoich obaw, przytoczył RPD, okazuje się, że wielu nauczycieli uważa, że część ze wspomnianych wcześniej metod, powinno się w szkole stosować.

Zdaniem 30 proc. z ponad 1200 pedagogów - przepytanych przez Jacka Pyżalskiego, jednego z autorów książki "Psychospołeczne warunki pracy polskich nauczycieli", którą przytacza RPD - są uczniowie w stosunku do których kary cielesne wydają się być jedyną metodą. 15 proc. badanych chciałoby, aby taka kara była dozwolona, by można było postraszyć nią uczniów. Zaś 66 proc. uznało, że są uczniowie w stosunku, do których działają jedynie ostre słowa lub krzyk.

- Agresja nie jest żadnym argumentem, który skłoniłby uczniów do zmiany swojego zachowania - podkreśla Mirosława Jurek, nauczycielka ze Szkoły Podstawowej nr 37 w Chorzowie, która z dziećmi pracuje od 1985 roku. I jak dodaje: wiele dzieci, które uczyła, pochodziło z dysfunkcyjnych rodzin. - Krzyk, zastraszanie, bicie, w ich przypadku jest powielaniem wzorców, które na co dzień stosują ich opiekunowie w domach - podkreśla.

- Pamiętajmy, że każdy kij ma dwa końce. Bestialstwo niektórych uczniów nie zna granic. Nie możemy zapomnieć sprawy z Torunia, gdzie uczniowie założyli kosz ze śmieciami pedagogowi na głowę. W takich chwilach ręce opadają, a nic nie możemy zrobić - mówi nauczycielka jednej z katowickich szkół, która w zawodzie pracuje od ponad 15 lat.

Ewę Mann, nauczycielkę z Zespołu Szkół Techniczno-Ekonomicznych w Radzionkowie, zwyciężczynię ostatniej edycji organizowanego przez naszą gazetę konkursu na "Wychowawcę Roku 2012", liczba pedagogów, którzy uważają, że dla niektórych uczniów stosowanie kar cielesnych wydaje się być jedyną skuteczną metodą, zaskoczyła.

- Nigdy bym nie pomyślała, że aż trzydzieści procent moich kolegów po fachu uważa bicie za dobrą metodę wychowawczą - przyznaje pani Ewa. - Nie tędy droga. Mam wrażenie, że osoby, które przyznały się do tego, źle wybrały swój zawód - dodaje.
Problem, który opisujemy, poruszył w swoim wystąpieniu Marek Michalak, rzecznik praw dziecka. Zwrócił się on do Ministerstwa Edukacji Narodowej z prośbą o reakcję na ogromną liczbę "niewłaściwych zachowań" nauczycieli i dyrektorów szkół w stosunku do uczniów. Chodzi m.in. o bicie, popychanie, wyśmiewanie, wyrzuca- nie za drzwi klasy.

W zeszłym roku wpłynęło do niego 160 skarg z całej Polski w związku z agresją w szkołach, z czego aż 100 przypadków dotyczyło agresywnych zachowań ze strony pedagogów w stosunku do uczniów.

Kuratorium Oświaty w Katowicach w 2012 roku otrzymało 19 skarg na agresywne zachowanie nauczycieli. 7 z nich okazało się zasadnych. - Nie było wśród nich przypadków fizycznego znęcania się nad uczniami, ale szykanowanie, wyśmiewanie oraz pozostawianie dziecka bez opieki za drzwiami klasy - mówi Anna Wietrzyk, rzeczniczka śląskiego kuratorium. - Jednak takie zdarzenia nie powinny mieć miejsca.
Poza tym, że blisko co trzeci nauczyciel uważa, że w niektórych przypadkach bicie wydaje się być jedyną metodą wychowawczą, to 66 proc. z przebadanych przez Jacka Pyżalskiego, współautora książki, na którą powołuje się RPD, jest zdania, iż do niektórych uczniów można dotrzeć wyłącznie poprzez krzyk i ostre słowa. - W każdej szkole są agresywni uczniowie, którzy sprawiają problemy, także u nas, mimo to nie wyobrażam sobie, by bić ich czy rozmawiać podniesionym tonem - mówi Barbara Janas, dyrektorka SP 37 w Chorzowie, której placówka w minionym roku została wyróżniona przez MEN. I jak dodaje, wtedy skutek może przynieść spokojna rozmowa, która pozwoli uczniom otworzyć się i pokazać, gdzie znajduje się źródło problemu.

Nauczycielka, którą poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie, anonimowo przyznała, że rozumie osoby, które są zwolennikami "twardszych" metod wychowawczych. - Dziś uczniowie nie mają za grosz szacunku do nas, uważają, że wolno im wszystko. A jeszcze niedawno złe zachowanie karano biciem linijką po dłoni i nikt się nie oburzał.

- Ja też obrywałem - przyznaje Florian Brom, dyrektor ZSO nr 11 w Gliwicach. - Świat się zmienił, dziś bicie nie jest sposobem na wychowywanie. O wiele ważniejsze jest, by konsekwentnie egzekwować od uczniów ich obowiązki.

Przestępstwo

Ustawowy zakaz bicia dzieci w Polsce obowiązuje od 1 sierpnia 2010 roku. Głównym inicjatorem traktowania przemocy wobec dzieci jako przestępstwa był Marek Michalak, rzecznik praw dziecka. Nie ukrywa, że jest to jeden z największych sukcesów, jakie udało mu się dotychczas osiągnąć. Tym bardziej że parlament podejmował tę ustawę przy ponad 70-proc. przyzwoleniu społecznym na bicie dzieci. Po roku jej obowiązywania odsetek osób, które nie widzą w tym nic złego spadł o 9 proc.


*Zachwycający pokaz fajerwerków na Nowy Rok w Katowicach ZOBACZ ZDJĘCIA
*Horoskop na 2013 rok ZOBACZ, CO MÓWIĄ KARTY
*Morderstwo w Grodźcu: Syn zabił swoich rodziców i uciekł. Trwa pościg ZOBACZ TWARZ ZABÓJCY
*Akt oskarżenia wobec matki Madzi z Sosnowca TRZY ZARZUTY

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Materiał oryginalny: Nasi nauczyciele zaczęli tęsknić za rózgą i linijką. A bicie dzieci jest przestępstwem - Dziennik Zachodni

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zszokowany

Dobrze ta pani oceniła swoje środowisko. A skargi do rzecznika i kuratoriów mówią same za siebie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

...............

Gdybym był młodszy , gdyby jeszcze można było to bym wstąpił gdzie powyżej. Nauczyciele to śmieci , policja ..wiadomo chwdp, ksiądz ? stary pierdoła na czarno ubrany. Dałbym naszym dzieciakom lekcje szacunku .............oj dałbym. gdzie te czasy że wstyd się było przyznać do kary w szkole ........... bo ojciec i tak powiedział że nauczyciel ma rację ?

w
w łeb

Nigdy nie dostałes w skórę od starszych ? Stoczyłeś się dlatego ? Pozostał ci uraz do końca życia ? więc po co p.................lisz takie głodne kawałki ?? A życzę ci lub twoim bliskim by doświadczyli tego przekleństwa : ,, obyś cudze dzieci uczył "
PS: sytuacja w szatni szkło ypodstawowej ( byłem świadkiem ) Wpada chmara dzieciaków, każdy z plecakiem na grzbiecie. I jak jeden się wywinął , zachaczył kolelażkę która o mało zębów nie potraciła ale drodzy rodzice wzięli pociechy pod skrzydła i prawie sami sie nie pobili bo................... moje dziecko ?????????? no wie pani co ............. nigdy w życiu ...............co ? mój syn ? co pani sugeruje ?? mam iść do sądu ?? itp itd Zamknąłem na to oczy , poprosiłem córę by się pospieszyła i wyszliśmy z tej jaskini lwa. Doprawdy żygać się chce. Za chwilę będą chodzić w kapturach ( czy lato czy zima ) i kopać starych za dwa złote. Naturalnie nie pani/pana dzieci bo to cud nad cudy .............i jak wychowany ehh pozazdrościć...........

G
Gość

Jeżeli wychowanie ma polegać na rozdawaniu klapsów to może zacznijmy stosować prawo pięści ?

g
gość

Może jestem za stary by się tu wypowiadać ale moje zdanie jest takie : dobrze i celnie wymierzony tzw klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził. Bezstresowe wychowanie dzieci to bzdurny wymysł ostatnich lat. Każdy z mojego pokolenia poczuł rękę ojca lub matki i nikt się przez to nie stoczył ani nie został przestępcą . Zwyrodnialstwo dzisiejszej młodzieży przechodzi wszelkie znane granice. Co ciekawe w oczach rodziców są to anioły niezdolne to sprawiania bólu czy zadawania krzywdy . Jednym słowem prać i patrzeć czy równo puchnie. Może to jest sposób ? bo tłumaczenie że ,,nie wolno, nie należy" można równie dobrze spisać na kartce i dać ślepemu do czytania.

B
Belfer

Nauczycielka usiłuje dotrzeć do emocji dziecka: - Jest mi przykro, że znów uniemożliwiłeś mi prowadzenie lekcji, kosztuje mnie to wiele nerwów, bardzo bym chciała, byś zrozumiał moje uczucia i pomógł mi w doprowadzeniu do tego, by nasze lekcje były ciekawe, dawały satysfakcję Tobie, mnie i innym dzieciom.
Uczeń żując gumę: - Life is brutal, no nie?

N
Nauczyciel

A bicie dzieci jest skuteczne. Nie bite dzieci jakoś jako dorośli nie mają skrupułów aby bić innych. Ciekawe

P
Polak

Absurd Patologii jaką reprezentuje Rodzic przerasta nawet Sociologów i Psychologów.

Rodzice to dzisiejszy gatunek(nie wszyscy)który chciałby aby jego rozwydrzone przezeń dziecko całkowicie nieprzygotowane do rozpoczęcia edukacji przejeła szkoła co do 6 roku życia dziecka spoczywa na barkach rodziców,

Nauczyciel to taki gatunek na ktorego Oświata nakłada obowiązkową realizację założonego programu,

Dla wszystkich dorosłych zapraszam na kurs np.Angielskiego z założeniem że 10% kursantów będzie zainteresowana własnymi zagadnieniami wyrażając je głośno z pełną ignorancją większości która na owy kurs przyszła z innego powodu,jak więc postawić się w roli wykładowcy czy nauczyciela który dorosłemu na kursie może jedynie zwrócić uwagę a nauczyciel dziecku no cóż też może zwrócić uweagę jedynie,rodzice powinni rozumieć że jeśli jedno dziecko rozrabia to cierpi cała grupa a wiec cierpią inne dzieci gdyż nauczycielowi cieżko realizować program przeznaczony dla całej grupy kiedy pojawia się jeden intruz.

Skłońcie się też do samooceny Rodzice jakie metody stosujecie kiedy dziecko wchodzi wam na głowę(jedno) i jakie metody stosować jak z grupy 30 osobowej dziesięciu wchodzi wam na głowę!!!

Dodaj ogłoszenie