NASA ciągle szuka śladów życia poza Ziemią

Jacek Stawiski
Jacek Stawiski
Jacek Stawiski
"Wojna! Japończycy bombardują amerykańskie bazy" - "Los Angeles Times"; "Wojna! Amerykańskie wyspy na Pacyfiku zbombardowane przez Japończyków ! Kongres wypowiada wojnę Japonii" - "Baltimore Newspost"; "Na Hawajach wylądowali sabotażyści. Wielka Brytania i Australia wypowiedziały wojnę Japonii" - "Honolulu Advertiser". To tylko niektóre tytuły gazet amerykańskich z grudnia 1941 r. 70 lat temu Japonia zaatakowała Pearl Harbor, wciągając oficjalnie Stany Zjednoczone w II wojnę światową.

Data 7 grudnia ma nadal wielkie znaczenie historyczne i polityczne dla Ameryki. Historyczne, ponieważ nadal toczą się spory ekspertów, dlaczego Stany dały się zaskoczyć Japonii na Pacyfiku. "Washington Post" przypomina dziś kilka mitów o tamtych zdarzeniach - nieprawdą jest, że rząd amerykański nie miał żadnych sygnałów o planach ataku, miał kilka, ale nie potrafiono tych sygnałów prawidłowo odczytać, nieprawdą jest, że tylko Pearl Harbor zostało zbombardowane, Japonia przeprowadziła ataki na cele amerykańskie w kilku ważnych punktach Dalekiego Wschodu i Pacyfiku i wreszcie nieprawdą jest, że Stany Zjednoczone szybko po Pearl Harbor przeprowadziły odwet za atak. Przez długi czas to Japonia posiadała inicjatywę, a przełamanie przewagi japońskiej było bardzo trudne i okupione setkami tysięcy ofiar.

Znaczenie rocznicy wybuchu wojny na Pacyfiku wzrosło także w związku z pamięcią o 11 września 2011 r. Porównywany z Pearl Harbor atak na Nowy Jork i Waszyngton jest nadal wielką traumą dla Amerykanów. Dodatkowo, jak przypominają media amerykańskie, konfliktogenny obszar Dalekiego Wschodu i Pacyfiku zyskuje na znaczeniu w polityce amerykańskiej, co ostatnio pokazał Barack Obama, zapowiadając rozbudowę obecności wojskowej w Australii. To ten region będzie decydował o przyszłości globu. W mediach amerykańskich mnóstwo wspomnień weteranów wojny o Pacyfik, mnie najbardziej poruszył komentarz publicysty "Los Angeles Times" George'a Skeltona - przypomina, że jako dziecko w Kalifornii podczas wojny panicznie bał się inwazji Japończyków. Pamięta, jak pewnego dnia poinformowano o zbliżaniu się wroga - okoliczni mieszkańcy brali w ręce widły, biegli w stronę wybrzeża, by móc się jakoś bronić.

"New York Times" zauważa, że Departament Stanu USA nadal oficjalnie traktuje sporą część depesz dyplomatycznych, ujawnionych przez WikiLeaks, jako ściśle tajne dokumenty i nie zamierza ich udostępniać. Gazeta podkreśla, że szczególnie trudno uzyskać jest dostęp do depesz opisujących program tak zwanych "wzmocnionych przesłuchań" podejrzanych o terroryzm.

Ameryka wiele uwagi poświęca kryzysowi europejskiemu. Także "New York Times" przedstawia obszerną sylwetkę Angeli Merkel i zauważa, że pani kanclerz może wykorzystać kryzys do przebudowy Unii Europejskiej według własnych przekonań i upodobań. Merkel ma bardzo trudne zadanie - uważa "Times" - ponieważ musi balansować pomiędzy żądaniami wyborców niemieckich, którzy nie chcą płacić za zbankrutowane, zadłużone kraje, a żądaniami partnerów Niemiec, którzy wzywają Berlin do działania na rzecz ocalenia integracji europejskiej i ratowania unii walutowej. Na pewno dzisiaj Angela Merkel jest współczesnym niemieckim Bismarckiem - pisze "New York Times", ale stwierdza też, że Merkel może przejść do historii jako albo architekt nowego porządku finansowego i politycznego w Europie, albo jako grabarz Unii Europejskiej.
Sporo kontrowersji wywołuje decyzja władz federalnych, które tymczasowo zakazały sprzedaży nastolatkom pigułek wczesnoporonnych bez uzyskania recepty od lekarza. Telewizja CBS podaje, że specjalna komisja ekspertów zaleciła, aby pigułkę można było kupić swobodnie dopiero od 17. roku życia. Komisja uznała, że dziewczęta w wieku 11-12 lat mogą zachodzić w ciążę i jeśli będą swobodnie utrzymywać stosunki seksualne z mężczyznami, licząc na zabezpieczenie przed ciążą przy użyciu pigułki, to mogą się przeliczyć i wynikną z tego liczne osobiste dramaty. Dlatego lepiej będzie, twierdzi federalna komisja ekspertów, ograniczyć sprzedaż pigułek tylko dla dziewcząt i kobiet świadomie podchodzących do kwestii seksualności i ewentualnego macierzyństwa.

Także telewizja CBS w reportażu śledczym przypomina skandaliczną historię sprzedaży - całkowicie legalnej - amerykańskiej broni do Meksyku. Broń palna, amunicja, ładunki wybuchowe, sprzedawane legalnie w południowych stanach USA, graniczących z Meksykiem, trafiają w ręce gangów narkotykowych, które od kilku lat toczą z władzami meksykańskimi oraz między sobą krwawą, wyniszczającą wojnę, w której zginęły już dziesiątki tysięcy ludzi.

Amerykańscy naukowcy nie przestają wierzyć, że uda im się odkryć ślady pozaziemskiego życia w kosmosie. Już od lat poszukiwaniem inteligentnych kosmitów zajmuje się program SETI, który jednak ostatnio miał kłopoty ze znalezieniem funduszy na swoją działalność. SETI to system radarów i anten wyłapujących sygnały radiowe z kosmosu. Jak pisze "New York Times", przyśpieszenie w odnajdywaniu nowych planet, w tym takich, które przypominają naszą Ziemię, skłoniło astronomów i entuzjastów SETI do zawarcia porozumienia z armią USA, aby udostępniła część swoich radarów i skierowała je na miejsca na niebie, gdzie odkryto nowe planety. Informacje o wznowieniu działalności SETI zbiegły się z odkryciem przez NASA planety, która została nazwana Ziemia 2.0 - jest niemal identyczna jak nasza planeta i może być miejscem, gdzie także rozwinęło się życie.

Jacek Stawiski

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie