Naród ma głos

Mariusz Staniszewski, redaktor działu opinie
Irlandczycy są nam w pewien sposób bliscy. Żyjąc w cieniu angielskiej korony, czyli ichniejszego wielkiego brata, stali się - podobnie jak my - wrażliwi na punkcie swojej niezależności.

Dlatego uznali, że każdą umowę międzynarodową trzeba ratyfikować w referendum. Dzięki temu obywatele mogą mieć pewność, że nic nie stanie się wbrew nim.

Jeśli politycy nie są w stanie jasno wytłumaczyć, że coś jest dla Irlandii korzystne, a zaczną rozmywać się w mętnych wyjaśnieniach i demagogicznych argumentach, to mogą być pewni, że społeczeństwo powie nie. Bo przecież nikt nie lubi być traktowany niepoważnie.

Wizja referendum zmusza irlandzkich polityków do traktowania serio zarówno negocjacji w sprawach umów międzynarodowych, jak i własnych obywateli, którym musi powiedzieć, o co w tym dokumencie chodzi.

I nawet jeżeli większość społeczeństwa nie interesuje się szczegółami traktatów, to jednak politycy czują ich presję i muszą bardziej się starać.

U nas spór wokół traktatu był wyjątkowo jałowy. Został wykorzystany do rozgrywki między PO i PiS. Na pierwszy plan wysunęły się tematy poboczne, np. czy Unia każe nam zalegalizować małżeństwa homoseksualne.

Prawie nikt nie powiedział, że traktat lizboński może spowodować podniesienie stawek podatkowych. Irlandczyków to denerwuje. Czy Polacy też nie pokazaliby wściekłości, gdyby mogli głosować w referendum?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie