Napieralski w kampanii: Rola rozpisana, tylko aktor nie ten

Redakcja
Notowania Sojuszu Lewicy Demokratycznej nie są optymistyczne, z przewodniczącego Napieralskiego też jakby zeszło powietrze, a eksperci coraz częściej mówią, że te wybory będą dla SLD porażką. O powyborczych scenariuszach dla polskiej lewicy pisze Dorota Kowalska.

Politycy Sojuszu nie mają tęgich min, zwłaszcza ci, którzy stali murem za przewodniczącym Napieralskim, ale też gwiazda przewodniczącego prysła niczym bańka mydlana. Jeszcze kilka tygodni temu przedwyborcze sondaże dawały Sojuszowi nawet 13-procentowe poparcie, ostatnie wskazują, że może ono sięgnąć zaledwie 8, może 9 proc. Ale nie o sondaże już tylko chodzi. Grzegorz Napieralski jest w tej kampanii nieprzekonywający, jakby wystraszony i - co chyba najważniejsze - najmniej widoczny.

Lider RP do Kalisza: Lepszy Palikot z wibratorem niż Napieralski bez jaj

- Napieralskiego już nie ma - mówi nam jeden z polityków lewicy, anonimowo, bo zwłaszcza ci, którzy znaleźli się na listach Sojuszu, nie chcą na kilka dni przed wyborami kalać własnego gniazda. - Żarło, żarło, ale się zesrało - dodaje w mocno kolokwialnych słowach nasz rozmówca. Cytuję to niezbyt eleganckie zdanie celowo, bo wydaje się ulubionym w odniesieniu do sytuacji Sojuszu, w każdym razie politycy używają go nader często.

Sytuację Grzegorza Napieralskiego komplikuje także jego osobisty pojedynek wyborczy w Szczecinie, w którym przyjdzie mu się zmierzyć z Bartoszem Arłukowiczem, byłym posłem lewicy, obecnie ministrem w rządzie Donalda Tuska. Arłukowicz odchodził do obozu wroga w atmosferze politycznego skandalu i choć sam nigdy tego głośno nie powiedział, tajemnicą poliszynela było, że do tej decyzji przyczynił się właśnie Grzegorz Napieralski.

Kalisz krytykuje styl Napieralskiego: Musi być koń, a za nim dopiero wóz (VIDEO)

Od miesięcy mówiło się, że szef Sojuszu nie toleruje w partii sprzeciwu, indywidualności i osób o większym niż on potencjale intelektualnym, więc Arłukowicz postanowił pójść swoją własną drogą. Pojedynek w Szczecinie między dwoma panami będzie też niejako pojedynkiem dwóch różnych spojrzeń na przyszłość lewicy. Wizji lewicy otwartej na inne środowiska lewicowe posła Arłukowicza i lewicy zamkniętej, opierającej się wyłącznie na Sojuszu Lewicy Demokratycznej, czego chciałby, a przynajmniej tak wynika z jego działań, przewodniczący Napieralski. I jak mówią niektórzy, wielu partyjnych kolegów Grzegorza Napieralskiego trzyma kciuki… za ministra Arłukowicza, bo jego wygrana utrze nosa szefowi SLD i osłabi jego dyktatorskie zapędy.

Olejniczak: mój brat powinien być jedynką

Trudno zresztą, aby sam Grzegorz Napieralski nie zdawał sobie sprawy, w jak trudnym momencie politycznej kariery się znalazł, tym bardziej że nawet osoby z jego najbliższego otoczenia pozwalają sobie na niedopuszczalne jeszcze kiedyś sugestie. Marek Wikiński na przykład, wiceszef klubu parlamentarnego SLD, rok temu szef sztabu wyborczego Napieralskiego w kampanii prezydenckiej, stwierdził w "Super Expressie", że gdy po wyborach koalicji PO-PSL zabraknie głosów, Sojusz chętnie pomoże w zamian za fotel premiera dla... Aleksandra Kwaśniewskiego.

Gwiazdami ostatniej konwencji Sojuszu byli właśnie Kwaśniewski i Miller, to oni zebrali największe brawa, skupiając na sobie uwagę mediów. - Sojusz jest dziś podzielony, jest mocna opozycja wobec rządów Napieralskiego, ale jeśli wynik wyborczy będzie poniżej 13 proc., a wszystko na to wskazuje, pierwsi w plecy przewodniczącego nóż wbiją jego przydupasy, którzy już dzisiaj nerwowo rozglądają się na boki - mówi nam były polityk lewicy. I dodaje, że nieliczni jeszcze się łudzą, ale starzy wyjadacze, ci bardziej doświadczeni politycy Sojuszu, wiedzą już, że w październiku będzie więcej powodów do smutku niż radości.
Na pytanie: "Dlaczego?", wszyscy nasi rozmówcy udzielają podobnych odpowiedzi, a przyczyn takiego stanu rzeczy upatrują nie tylko w samej kampanii Sojuszu, ale też w polityce wewnątrzpartyjnej Napieralskiego. - Błędem było przyjęcie strategii, która zakładała powielenie wyborów prezydenckich. Grzegorz Napieralski nie zrozumiał, że wybory parlamentarne rządzą się zupełnie innymi prawami. Gra na jednego człowieka nie przynosi efektów, trzeba mieć wielu koni pociągowych, a szef Sojuszu albo te konie przygasił, albo wykosił - tłumaczy prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny. Mowa tu o wspomnianej już wcześniej polityce Napieralskiego, zepchnięciu na margines partyjny Ryszarda Kalisza, Bartosza Arłukowicza, odwróceniu się od środowisk lewicowych, których główne twarze - takie jak Dariusz Rosati, Marek Borowski, Wanda Nowicka czy Robert Biedroń - znalazły się na listach wyborczych konkurencyjnych partii.

Lider RP do Kalisza: Lepszy Palikot z wibratorem niż Napieralski bez jaj

- Grzegorz Napieralski nie przerobił pojęcia tzw. idei wędrujących, które wprowadził znany polski socjolog Ludwik Krzywicki. Otóż idee wędrujące to idee, które nie sprawdzają się dzisiaj, ale mogą świetnie funkcjonować za pięć, dziesięć czy sto lat. I taką ideą był LiD. Powstał w złym czasie, na polityczne zamówienie, ale dzisiaj sprawdziłby się doskonale. Napieralski powinien poszerzyć Sojusz, otworzyć się na środowiska lewicowe, ale tego nie zrobił i to był jego błąd - uważa Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości. A Krzysztof Janik, były szef MSWiA i polityk lewicy, mówi krótko: - Nie da się zrobić dużej kampanii w oparciu o jednego człowieka, prawda znana od dziesięcioleci.

Oni w 1995 r. godzinami ćwiczyli "kampanie bez kandydata", bo wiadomo było, że Aleksander Kwaśniewski nie może być wszędzie.

Kalisz krytykuje styl Napieralskiego: Musi być koń, a za nim dopiero wóz (VIDEO)

Kolejny błąd, za który pewnie przyjdzie Napieralskiemu zapłacić, to listy wyborcze, wokół których było dużo - jeśli nie za dużo - szumu. Nie znaleźli się na nich m.in. Józef Oleksy czy Włodzimierz Czarzasty, ale znalazł się Leszek Miller, co też może świadczyć o niekonsekwencji przewodniczącego w stosunku do starych działaczy: bo jednych upokarza, innych zaprasza do współpracy.

- Nie startuję w wyborach, taka była decyzja Grzegorza Napieralskiego i uważam ją za błędną. Ale żeby było jasne, temat jest dla mnie zamknięty - mówi Józef Oleksy, były premier i polityk Sojuszu. - Słyszałem sporo uwag a propos list i od ludzi w partii i spoza niej. Ponieważ jednak Grzegorz Napieralski bardzo pilnował każdego nazwiska na listach, bierze za nie pełną odpowiedzialność. Dzisiaj jednak trudno powiedzieć, na ile listy będą wzmocnieniem kampanii, a na ile ich osłabieniem - dodaje Oleksy. Krzysztof Janik zauważa jednak, że wcześniej listy wyborcze były w Sojuszu układane kolektywnie, nie jednoosobowo. - Donald Tusk też się do list nie wtrącał, bo robił je zarząd - mówi były szef MSWiA.

Olejniczak: mój brat powinien być jedynką

No i sprawa kolejna: sama kampania. Grzegorz Napieralski zrezygnował z doradców, którzy robili dwie kampanie Aleksandrowi Kwaśniewskiemu i przyjął nowych ludzi, którzy - jak sugerują niektórzy - czego się dotkną, spaprają. - Jeżeli wszystkie badania pokazują, że do wyborów nie pójdzie młode pokolenie, to po co młodych w kampanii eksponować i po co do nich mówić - pyta retorycznie jeden z byłych doradców kampanijnych. - Jaki jest twardy elektorat lewicy? Służby, wojsko, budżetówka, emeryci. Proszę mi wskazać jedną ofertę, jaką podczas kampanii skierował do tych środowisk Sojusz. Podać jedno przesłanie, które zapamiętała pani z kampanii Napieralskiego - dodaje nasz rozmówca.

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Napieralski w kampanii: Rola rozpisana, tylko aktor nie ten

G
Gabriel

Młody człowiek ale nie posiada poprawności politycznej i wytrawności. Od dawna
to mówią internauci ale to nie dociera do tego Pana. Wybory muszą to udowodnić i tak na pewno będzie.

Dodaj ogłoszenie