Najwyżej opłacani są dziś absolwenci politechnik

Joanna Ćwiek
Joanna Irzykowska, studentka Politechniki Wrocławskiej na dwóch kierunkach: zarządzania oraz mechaniki i budowy maszyn
Joanna Irzykowska, studentka Politechniki Wrocławskiej na dwóch kierunkach: zarządzania oraz mechaniki i budowy maszyn Tomasz Hołod/POLSKA
Chociaż od początku roku bezrobocie rośnie i coraz trudniej o dobrze płatną pracę, osoby po uczelniach technicznych mogą liczyć na wysokie pensje.

Z raportu opublikowanego wczoraj przez agencję Sedlak & Sedlak dotyczącego zarobków absolwentów w 2008 r. wynika, że absolwenci studiów technicznych zarabiają o 50 proc. więcej niż absolwenci kierunków humanistycznych. Świeżo upieczony informatyk może liczyć na pensję w wysokości 4,5 tys. zł. To o tysiąc złotych więcej od gaży absolwenta uczelni ekonomicznej i o 1,3 tys. zł więcej niż młody lekarz. - Na rynku pracy już od dawna brakuje inżynierów. Dlatego firmy są w stanie zapłacić im naprawdę dużo - tłumaczy dr Kazimierz Sedlak, autor raportu.

Wysokie pensje inżynierów w stosunku do wynagrodzenia humanistów są w Polsce znacznie większe niż na Zachodzie. Tam różnica ta wynosi zaledwie 15 proc. - Dzieje się tak z dwóch powodów - tłumaczy Sedlak. - Głównie dlatego, że w Polsce jest bardzo dużo osób po uczelniach humanistycznych, a niewielu po technicznych. Za granicą te proporcje są bardziej wyrównane.

Ale to niejedyny powód. Zdaniem Sedlaka niższe pensje absolwentów politechnik wynikają także z tego, że wśród pracodawców ciągle panuje przekonanie, że humaniści są mniej wartościowymi pracownikami. - Na Zachodzie dla pracodawców liczy się sam fakt posiadania wyższego wykształcenia, a nie rodzaj ukończonej uczelni - dodaje Sedlak.

Absolwenci innych uczelni niestety nie mogą liczyć na tak wysokie pensje. Ale nie ma też dramatu. Z raportu wynika, że dziś przeciętna pensja absolwenta to ok. 3,5 tys. zł brutto. Czyli więcej, niż wynosi dziś w Polsce średnie wynagrodzenie.

Wysokie płace dla młodych pracowników to skutek ubiegłorocznych zmian na rynku pracy, kiedy firmom dramatycznie brakowało rąk do pracy. Pracownicy byli wtedy w stanie wynegocjować wyższe pensje, niż rzeczywiście warta była ich praca. - Trzeba być jednak przygotowanym na to, że w tym roku zarobki nieco spadną z powodu gorszej koniunktury. Obniżki te nie będą jednak drastyczne - uważa Sedlak.
Podobnego zdania jest także Izabela Kluzek-Duda, rekruterka z warszawskiej agencji doradztwa personalnego Selectone. - Nie zauważyłam, żeby pracodawcy odwrócili się plecami do młodych pracowników. Wynagrodzenia rzeczywiście spadły, ale głównie osobom na wysokich stanowiskach. Młodzi zarabiają tyle, co dotychczas.

Najłaskawszym dla absolwentów miastem jest Warszawa. W stolicy młodzi pracownicy zarabiają przeciętnie 4700 zł. Nieco mniej, bo 3600 zł, dostaje absolwent na Dolnym Śląsku i w Małopolsce. Najgorzej płaci się młodym na Podkarpaciu, gdzie przeciętna pensja wynosi 2200 zł.

Wysokość absolwenckiej pensji zależy także od branży, w której znalazł po studiach prace. Z raportu wynika, że na pensje z górnej półki mogą liczyć osoby pracujące nie tylko w branży IT i telekomunikacji, lecz także bankowości. Na wysokie pensje nie mogą natomiast liczyć nauczyciele - średnio młody pracownik szkoły zarabia 1883 zł.

Wysokie pensje absolwentów nie wynikają wyłącznie z faktu posiadania dyplomu. Z raportu wynika jasno, że najwyższe pensje mogą zdobyć ci, którzy znają języki obce i mają już doświadczenie zawodowe. I tak osoba, która nie zna języka, zarabia średnio ok. 2704 zł, podczas gdy pracownik, który może pochwalić się biegłą znajomością angielskiego, może liczyć na 4300 zł. Podobnie jest ze stażem pracy - absolwent z rocznym stażem dostaje 2800 zł, a z czteroletnim - już prawie 1,5 tys. zł więcej.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
papier wszystko przyjmie

Kłamczuchy za pieniądze, gryzipiórki wybierąją jakąś księżycową do dotycząca nieliczych jednostek i wmawiają ludziom, że dotyczy to szerokiego ogółu. Wszystko, żeby przedstawić jaki to polski biznes jest szczodry i jak dobrze jest za rządów Tuska. Przeciętny Polak z ulicy zabiłby ich śmiechem, gdy piszą o takich zarobkach jako czymś normalnym, a nie wyjątkowym.
OJ NIEŁADNIE KŁAMAĆ I WPROWADZAĆ W BŁĄD OPINIĘ PUBLICZNĄ DZIENNIRZARZE - MANIPULATORZY !

s
spokojny

Każdy kto wyjeżdża do pracy za granicę zmniejsza bezrobocie w Polsce, bo albo jest w Polsce bezrobotny a wyjeżdżając powoduje, że jest jednego bezrobotnego mniej albo mając miejsce pracy zwalnia je dla innego bezrobotnego i też zmniejsza bezrobocie. Przykład modelowy: 40 milionów ludzi Polsce z czego 10 milionów betrobotnych oznaczałoby 25% bezrobocia, gdyby te 10 milionów bezrobotnych wyjechało byłoby 30 milionów ludzi w Polsce z czego zero bezrobotnych czyli 0% bezrobocia.

Każdy kto wyjeżdża za granicę do pracy, zmniejsza bezrobocie w Polsce. Tak trzymać. I nie mówić o "uciekaniu" ale podnieść płace przez pracodawców to nie łaska? Skończy się wyzysk w Polsce i głodowe pensje. Dzięki ci Unio!
Co to jest 4 tysiące złotych na miecha za pełny etat? Skończyło się panoszenie kapitalistów. Lech Wałęsa obiecał podwyżki płac o 100% a nawet więcej i obniżki cen o 100% a nawet więcej i tak musi być. A za 170 zł na dzień przy cegłach nie robię. Dawać mi 270 zł albo walę na drugą stronę granicy do Niemiec na roboty i tam już spoko mam na budowie 15 euro za godzinkę czyli 100 euro dziennie a nie złociszy.

e
eryk

nie więcej niż 1500 zł miesięcznie. Po kilku latach praktyki pomyślimy o podwyżce

s
spokojny

Jest zapotrzebowanie, miejsca pracy i kasa to i ludzie studiują, co akurat w modzie. Był czas na marketing to walili na marketing, jest czas na inżynierów to się ich teraz naprodukuje a potem jak trafią na bezrobocie to znowu będzie inna moda. Tak było od zawsze, czym tu się podniecać.

Do łopaty też ludzi trzeba nie? Choćby i po studiach. Studiować każdemu wolno i każdemu wolno potem szukać dobrej pracy. Ale nie każdy znajduje, bo „nagle” się okazuje, że jakoś nie bardzo potrzebni są historycy, filozofowie czy specjalisści od literatury skandynawskiej. To jak i gdzie chcemy tym ludziom zapewnić „prestiżowe” stanowiska kiedy potrzeba np. programistów komputerów a nie ekspertów od organizacji starożytnej armii egipskiej.
Na rynku pracy czekają setki tysięcy wolnych miejsc pracy do obsadzenia – warto się zainteresować co to za miejsca i uczyć się w tych poszukiwanych kierunkach.

W każdej sytuacji godpodarczej jest w danej chwili określona ilość stanowisk pracy. Także dla inżynierów. Ilu potrzeba nam w Polsce specjalistów od budowy elektronwi atomowych, skoro ich nie budujemy? Zero. A ilu potrzeba od budowy autostrad teraz? Więcej niż mamy. A może ten od autostrady nadaje się równie dobrze do atomówek? Wątpię.

a
anti_dox

gość: bo tylko w dużych miastach robi się coś sensownego, w małych to tylko popierdółka jest ....

b
bartek

Dobrze, ale co ma do artykułu zdjęcie dziewczyny w kokpicie miga-15?

Dodaj ogłoszenie