„Najważniejszą areną wojny hybrydowej jest propagandowa wojna medialna”. Rozmowa z wiceszefem MSWiA

Lidia Lemaniak
Lidia Lemaniak
Wiceminister MSWiA Błażej Poboży
Wiceminister MSWiA Błażej Poboży Fot. Sylwia Dąbrowa
Udostępnij:
– W Polsce białoruska propaganda trafia na podatny grunt. Mówię o tym z przykrością, ale w naszym kraju nie wszystkie siły polityczne mają poczucie zagrożenia, z jakim zmaga się w tej chwili polskie państwo. Część ugrupowań opozycyjnych – Koalicja Obywatelska i Nowa Lewica – zachowuje się tak, jakby zapraszali tych nielegalnych migrantów do Polski. Tymczasem rząd mówi jasno, że nie będziemy przyjmować osób, które nielegalnie przekraczają granicę, a cała ta sytuacja jest ewidentną taktyką hybrydową Łukaszenki – mówi wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, Błażej Poboży.

Ofiarami ataku hybrydowego są też Litwa i Łotwa. Tymczasem kilka dni temu premier Litwy powiedziała, że „największy ciężar ataku hybrydowego, który prowadzony jest na wschodniej granicy Unii Europejskiej, spoczywa na Polsce”. Dlaczego tak się stało?

Niestety mogło się tak stać dlatego, że w Polsce białoruska propaganda trafia na podatny grunt. Mówię o tym z przykrością, ale w naszym kraju nie wszystkie siły polityczne mają poczucie zagrożenia, z jakim zmaga się w tej chwili polskie państwo. Część ugrupowań opozycyjnych – Koalicja Obywatelska i Nowa Lewica – zachowuje się tak, jakby zapraszali tych nielegalnych migrantów do Polski. Tymczasem rząd mówi jasno, że nie będziemy przyjmować osób, które nielegalnie przekraczają granicę, a cała ta sytuacja jest ewidentną taktyką hybrydową Łukaszenki. To on steruje tym atakiem, a za sobą ma silnego protektora. Bagatelizowanie tej sprawy albo próba jej rozgrywania przez część polskiej opozycji sprawia, że choć nasza granica jest najlepiej strzeżona, jest też pod największą presją. Warto zauważyć, że sytuacja, która miała miejsce w Kuźnicy, jest kapitalnym przykładem tego, że najważniejszą areną wojny hybrydowej jest propagandowa wojna medialna. Szturm nastąpił przecież przy pełnym słońcu, w dobrej aurze, a nie w nocy. Dlaczego? Ponieważ reżim białoruski chciał publikować nagrania kobiet i płaczących dzieci, konfrontując je ze szpalerem różnych polskich służb, w pełnym rynsztunku broniących granicy. Plan Łukaszenki jednak się nie powiódł, a świat zobaczył zupełnie inny obraz – młodych, agresywnych mężczyzn, szturmujących naszą granicę przy użyciu niebezpiecznych narzędzi.

Skoro powiedział Pan, że „najważniejszą areną wojny hybrydowej jest propagandowa wojna medialna”, to do stref przy granicy będą mieć dostęp media. W jakim celu? Niektóre zachowywały się niezbyt odpowiedzialnie, zwłaszcza na początku kryzysu migracyjnego i takie opinie słychać również od przedstawicieli MSWiA.

Być może po wpuszczeniu mediów do stref przygranicznych ten przekaz będzie pełniejszy, chociaż zupełnie nie zgadzam się z narracją opozycyjną mówiącą o tym, że „dziś świat jest skazany na relacje, które dostarcza reżim białoruski lub dziennikarze, którzy są po tamtej stronie”. Przez cały czas, każdego dnia służby podległe MSWiA dokumentują sytuację na granicy. Nie ma znaczenia, czy zdjęcia migrantów rzucających kamieniami w polskich funkcjonariuszy Policji i Straży Granicznej są wykonane przez służby czy dziennikarzy. W oczach niektórych publicystów i komentatorów istnieje fałszywe przekonanie, że obecność dziennikarzy na granicy pokaże jakąś ukrywaną prawdę o sytuacji na granicy. Tak się jednak nie stanie. Nasze służby działają zgodnie z prawem, transparentnie i humanitarnie, bo są służbami demokratycznego państwa – inaczej niż służby, które stoją po drugiej stronie. Jeśli warunkiem przyjęcia w parlamencie nowych przepisów, zwiększających bezpieczeństwo granicy po zakończeniu obowiązywania stanu wyjątkowego, jest obecność mediów przy granicy, trzeba tak zrobić. Będzie to oznaczało większe wyzwania dla naszych służb, niemniej mam nadzieję, że uda się wypracować z mediami dobrą formułę współpracy, bezpieczną dla tych, którzy będą tam pracować.

Jaki jest Pana stosunek do rozmów kanclerz Niemiec, Angeli Merkel z Łukaszenką?

Podejmowanie jakichkolwiek oficjalnych rozmów o charakterze politycznym z osobą, która jest odpowiedzialna za wywołanie tego kryzysu, obarczone jest ogromnym ryzykiem. Nie powinno być też udziałem przywódców poszczególnych państw, zwłaszcza z pominięciem głównych zainteresowanych, w tym przede wszystkim Polski. Uważam, że podmiotem, który powinien prowadzić ewentualne rozmowy z Łukaszenką, jest wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, ewentualnie szef Rady Europejskiej. Mam wrażenie, że pani kanclerz, kierując się dobrymi intencjami, wpadła w pułapkę zastawioną przez Łukaszenkę. Propaganda białoruska mogła przedstawić go jako uznawanego przez społeczność międzynarodową przywódcę, a sama kanclerz ustami swoich współpracowników musiała dementować „obietnice”, jakie według reżimowych mediów miała mu podobno złożyć.

Zapytałam Pana o to, ponieważ część opozycji twierdzi, iż to, że sytuacja w Kuźnicy się uspokoiła, opustoszało obozowisko migrantów, jest zasługą rozmów Merkel z Łukaszenką.

Ustabilizowanie się sytuacji w pobliżu przejścia granicznego w Kuźnicy jest konsekwencją skutecznych działań naszych służb tam na miejscu, a także zdecydowanego stanowiska naszego resortu. Na polecenie ministra Mariusza Kamińskiego, komendant główny Straży Granicznej wystosował ultimatum do swojego białoruskiego odpowiednika, z żądaniem przywrócenia bezpieczeństwa w obszarze tego przejścia. Zagroziliśmy jasno wstrzymaniem ruchu towarowego pociągów przez graniczne przejście kolejowe, które znajduje się w pobliżu. Obecnie sytuacja na tym obszarze faktycznie wygląda zupełnie inaczej, a nawet strona białoruska prosi o rozważenie możliwości przywrócenia ruchu osobowego i samochodowego. Chcę wyraźnie podkreślić, że wynika to z konsekwencji działań Straży Granicznej i MSWiA.

Cały wywiad z wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji, Błażejem Pobożym, ukaże się w piątek w magazynie "Polska Times" oraz na polskatimes.pl.__

Premier Morawiecki o sytuacji na granicy

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
25 listopada, 21:55, Gość:

PISoBOLSZEWICKIE sługusy Putina zaskoczone z zapowiedzi wizyty na wiosnę.

Prawacko-faszystowska propaganda wcale nie trafia do skuwerena.

I co lewacki pierdzie "skuweren" ci się wymknął, czyli skrzyżowanie

s-k-urwiela z suwerenem, czyli taki lewacki śmieć jak ty.

G
Gość
PISoBOLSZEWICKIE sługusy Putina zaskoczone z zapowiedzi wizyty na wiosnę.

Prawacko-faszystowska propaganda wcale nie trafia do skuwerena.
G
Gość
25 listopada, 18:34, Gość:

To fakt, pożytecznych idiotów i sprzedawczyków z PO, KO i KOD ci u nas dostatek. Ciekawe z czego to wynika?

25 listopada, 20:29, Gość:

To wynika z pisowskiej propagandy. Kierujących się chrześcijańską miłością nazywa się pożytecznymi idiotami. Będzie nas coraz więcej. Idiotów twojego pokroju ci u nas dostatek.

Czerwonej gęby sobie lewacki tłumoku chrześcijaństwem nie wycieraj. Jeśli wprowadzicie wszystkie swoje POpaprane lewacko-tęczowe idee to będzie was coraz mniej, za to wciąż będziecie idiotami pożytecznymi dla wrogów Polski.

G
Gość
25 listopada, 18:34, Gość:

To fakt, pożytecznych idiotów i sprzedawczyków z PO, KO i KOD ci u nas dostatek. Ciekawe z czego to wynika?

To wynika z pisowskiej propagandy. Kierujących się chrześcijańską miłością nazywa się pożytecznymi idiotami. Będzie nas coraz więcej. Idiotów twojego pokroju ci u nas dostatek.

G
Gość
To fakt, pożytecznych idiotów i sprzedawczyków z PO, KO i KOD ci u nas dostatek. Ciekawe z czego to wynika?
Dodaj ogłoszenie