Najszybszy człowiek świata Usain Bolt chce być piłkarzem. Na razie chcą go... na Malcie

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Usain Bolt zamienił bieżnię na piłkarską murawę. Zaczął już nawet strzelać gole. Przejście do nowej dyscypliny sportu rzadko kończy się sukcesami, choć są od tej reguły wyjątki.

„Wszystko jest możliwe. Nie myśl o swoich ograniczeniach” - napisał na Facebooku po strzeleniu dwóch goli w piątkowym sparingu australijskiego Central Coast Mariners FC z Macarthur South West United (4:0). Rosły, szybki, choć surowy technicznie i mający już na karku 32 lata zawodnik. Dlaczego mówi się o nim w niemal każdym zakątku świata? Bo tym piłkarzem jest ośmiokrotny mistrz olimpijski i 11-krotny mistrz świata, rekordzista świata na 100 (9,58 s.) i 200 (19,19 s.) metrów, najlepszy sprinter w historii, Usain Bolt.

Jamajczyk zakończył lekkoatletyczną karierę w ubiegłym roku po mistrzostwach świata w Londynie. Indywidualnie zdobył brąz - była to jego pierwsza porażka na wielkich zawodach od dekady - a sztafety nie ukończył. Postanowił zająć się nową dyscypliną.

- Kiedy skończę z biegami, chciałbym zostać piłkarzem. Jestem wielkim fanem Manchesteru United. Gdyby udało mi się zagrać w tym klubie, spełniłbym marzenie. To by było epickie - zapowiadał już kilka miesięcy wcześniej w wywiadzie dla „Guardiana”, a kibice mogli uśmiechać się pod nosami.

Bolt spełnił jednak swoje marzenie. Zagrał na Old Trafford, w meczu charytatywnym pod hasłem Soccer Aid 2018, z którego zysk trafił do UNICEF-u. Był kapitanem drużyny reszty świata, w której zagrali m.in. Eric Cantona, Patrick Kluivert, Robert Pires, Jaap Stam, Edwin Van Der Sar, Clarence Seedorf, Robbie Keane, Juan Sebastian Veron czy Robbie Keane. Wśród rywali, Anglików, grali m.in. Michael Owen, Robbie Fowler, Dawid Seaman i Phil Neville.

Piłkarskie zapędy Jamajczyka nie skończyły się jednak na meczach z byłymi gwiazdami i celebrytami. Trenował z Borussią Dortmund i Strømsgodset, w którego barwach wystąpił przeciwko norweskiej reprezentacji U-19. W sierpniu trafił na sześciotygodniowe testy do Central Coast Mariners, mistrza Australii z 2013 roku. Mecz z amatorskim South West United był dla niego drugim dla klubu, w pierwszym wszedł z ławki.

- Ciężko pracowałem, by mieć kondycję choćby na 45 minut gry. Chyba wyszło mi całkiem nieźle. Cieszą mnie postępy, jakie robię. Po zakończeniu testów spotkam się z władzami klubu i zobaczymy, czy uda się podpisać kontrakt . Idę do przodu małymi kroczkami. Chcę udowodnić, że mogę zostać zawodowym piłkarzem - zapowiadał na konferencji prasowej po piątkowym meczu.

Szybko okazało się, że wieści o bramkach Bolta dotarły do Europy. Jego agent poinformował, że dostał propozycję dwuletniego kontraktu z klubu, którego nowi właściciele „aspirują do gry w Lidze Mistrzów”. Media rychło obwieściły, że może chodzić o... AC Milan. Do zainteresowania Jamajczykiem przyznał się jednak prezes mistrza Malty, Valetty FC, którą niedawno przejęła grupa z kapitałem z Abu Zabi. Pan Ghasston Slimen zadeklarował nawet, że chciałby mieć Bolta w składzie na mecz Superpucharu Malty, który odbędzie się 13 grudnia.

„Błyskawica” pewnie nie spodziewał się, że na podbój piłkarskiego świata może udać się akurat z Malty. Zawsze to jednak jakiś start. Gdyby udało mu się wejść na przyzwoity poziom piłkarski, byłby ewenementem na skalę światową. Do tak wymagającego sportu trudno wejść niemal z marszu w wieku 32 lat. Nawet będąc najszybszym człowiekiem świata.

Wielu sportowców udowodniło jednak, że można osiągać sukcesy w więcej niż jednej dyscyplinie. Na igrzyskach w Pjongczangu złoto w narciarstwie alpejskim i snowboardzie zdobyła Czeszka Ester Ledecka. Przed nią były przypadki medalistów w biegach narciarskich i kombinacji norweskiej (czy biathlonie), pływaniu i piłce wodnej, bobslejach i skeletonie czy saneczkarstwie.

Prawdziwym wyczynem są jednak sukcesy w sportach, które nie mają ze sobą wiele wspólnego. Angielka Rebbeca Romero była znakomitą wioślarką, w 2004 r. w Atenach zdobyła olimpijskie srebro z koleżankami z czwórki podwójnej, rok później była mistrzynią świata. Kontuzje pleców zmusiły ją jednak do rezygnacji z wioseł. Przesiadła się na rower i... na następnych igrzyskach zdobyła złoto w kolarstwie torowym (wyścig pościgowy na 3 km). Wcześniej została w tej konkurencji podwójną mistrzynią świata, indywidualnie i w drużynie.

Szlak przetarła jej Roswitha Krause. W wieku 19 lat zdobyła ona srebro w pływackiej sztafecie 4x100 m na igrzyskach w Meksyku (1968). Później skupiła się na piłce ręcznej. Z reprezentacją NRD wygrała dwa mundiale, do tego na igrzyskach w Montrealu wywalczyła srebro, a w Moskwie brąz.

Aż sześć olimpijskich startów zaliczyła z kolei Clara Hughes. Jako kolarka - w Atlancie (1996, dwa medale), Sydney (2000) i Londynie (2012). Jeździła też na szosie, cztery razy brała udział w kobiecym Tour de France. W międzyczasie z sukcesami uprawiała łyżwiarstwo szybkie. Z Salt Lake City (2002) przywiozła brąz, cztery lata później z Turynu złoto i srebro, a z Vancouver (2010) kolejny brąz.

Bolt mógłby pójść śladem sprinterów, którzy swoją motorykę wykorzystują też w bobslejach (a konkretnie rozpędzaniu boba na starcie). Największe sukcesy w łączeniu obu dyscyplin odnosiła Lauryn Williams, medalistka letnich igrzysk z Aten i Londynu, a zimowych z Soczi. Podobną drogę, choć z medalami tylko w mniej prestiżowych zawodach, przebyła Lolo Jones. Problem w tym, że z jamajskimi bobsleistami na wielkie zaszczyty Bolt nie miałby co liczyć.

>> MAMED CHALIDOW: NIE ZALEŻY MI NA PASIE, TYLKO NA REWANŻU Z NARKUNEM [WYWIAD] <<

Wszechstronnością imponowali też niektórzy przedstawiciele gier zespołowych. Lew Jaszyn przez kilka lat bronił nie tylko piłkarskiej, ale też hokejowej bramki Dynama Moskwa. Zdobył nawet Puchar ZSRR. Mógł nawet pojechać na mistrzostwa świata w 1954 r., ale postanowił skupić się na futbolu, czego raczej nie żałował.

Ikona szwedzkiej piłki i były napastnik m.in. Barcelony czy Celtiku Henrik Larsson na początku kariery występował w rodzimej ekstraklasie... unihokeja. Can Bartu, w latach 50. i 60. pomocnik Fenerbahce, Lazio i Fiorentiny, zaliczył 26 meczów w piłkarskiej reprezentacji Turcji i sześć w koszykarskiej. Ciekawym przypadkiem był też Simen Agdestein. W wieku 18 lat został arcymistrzem szachowym, reprezentował Norwegię na wielu międzynarodowych zawodach, i to z sukcesami. Jednocześnie grał w ataku ekstraklasowego Lyn FC, zaliczył też dziewięć występów w piłkarskiej drużynie narodowej.

Jednym z najsłynniejszych sportowców, którzy grali w dwóch dyscyplinach jest Michael Jordan. W 1993 r. „Air” postanowił spełnić marzenie zmarłego ojca i zostać gwiazdą baseballu. Zakończył karierę koszykarską, dołączając do klubu właściciela Chicago Bulls, Chicago White Sox. Na MLB był jednak za słaby i cały sezon spędził dwie klasy rozgrywkowe niżej, w Birmingham Barons. Bez spektakularnych wyników. W końcówce sezonu 1994/95 wrócił do „Byków”, gdzie znów czarował kibiców grą.

Jordan może tylko pozazdrościć Deionowi Sandersowi, któremu umiejętności wystarczyło, by zagrać - jako jedyny w historii - w finałach MLB i NFL (futbol amerykański). Potrafił nawet w sobotę zagrać mecz baseballowy w Atlancie, wsiąść do samolotu i następnego dnia wystąpić w meczu futbolowym.

Oddzielny akapit należy się przedstawicielom sportów walki. Przejścia zawodników ze sportów uderzanych, jak muay thai (Joanna Jędrzejczyk) czy K-1 (Alistair Overeem, Mark Hunt, Mirko „Cro Cop” Filipović do MMA nie budziły większych sensacji, podobnie jak zapaśników (Randy Couture, u nas niedawno Damian Janikowski). Pięściarze, choćby James Toney, radzili już sobie dużo gorzej. Brock Lesnar przebył drogę od zapaśnika, przez zawodnika NFL, gwiazdę wrestlingu (WWE) do mistrza UFC wagi ciężkiej. Podobne zapędy miał Herschel Walker - gwiazda NFL, olimpijczyk z Albertville (bobslejowa dwójka). Zbliżając się do pięćdziesiątki stoczył dwie walki MMA, obie wygrał przez nokaut. Nie zdecydował się jednak na kolejne pojedynki.

Niektórzy znaleźli też sposób na połączenie piłki nożnej z boksem. Leon McKenzie zagrał 40 meczów w Premier League (dla Norwich i Crystal Palace). Jego kariera nie rozwinęła się jednak tak, jak wskazywał na to talent napastnika. W 2013 r. zadebiutował w ringu. Szło mu dobrze, z dziewięciu pierwszych walk wygrał osiem i jedną zremisował. Dwie porażki z rzędu, w tym ostatnia przez ciężki nokaut, spowodowały jednak, że zawiesił rękawice na kołku w ubiegłym roku. Nieźle boksował też Curtis Woodhouse (trzy mecze w Premier League dla Birmingham City), który zaczął karierę od 10 zwycięstw z rzędu, a skończył z rekordem 24-7. Z kolei mistrzyni świata wagi lekkiej i złota medalistka olimpijska z Londynu Katie Taylor (10-0) rozegrała 11 meczów w piłkarskiej reprezentacji Irlandii i strzeliła w nich dwa gole.

Na naszym podwórku najsłynniejszym „piłkarskim bokserem” jest Rafał Jackiewicz (50-20-2), który kopał piłkę w Mazovii Mińsk Mazowiecki. Nie tylko piłkę zresztą, bo dwa razy zawieszano go za uderzenie rywala, a raz - na dwa lata - za pobicie sędziego... Za to mający opinię boiskowego zabijaki Jacek Wiśniewski (były piłkarz m.in. Górnika Zabrze i Cracovii) nie zrobił kariery w MMA. W debiucie wytrzymał cztery minuty. Był tak rozgoryczony decyzją o przerwaniu walki, że przed kamerami Canal+ powiedział wprost, jak bardzo wk... go sędzia. A do klatki już nie wrócił.

Na razie karierze Bolta w futbolu najbliżej jednak do prób Manny’ego Pacquiao (60-7-2) w koszykówce. - Nie wiedzą, co mówią. Kiedy zaczynałem boksować, też nikt we mnie nie wierzył. Udowodniłem wszystkim, że to ja miałem rację. Koszykówka będzie dla mnie kolejnym wyzwaniem - zapowiadał 39-letni dziś bokserski mistrz świata w ośmiu kategoriach wagowych. Mierzący całe 166 cm „Pacman” marzenie spełnił, przez trzy sezony był grającym trenerem koszykarskiej drużyny Kia Picanto na rodzinnych Filipinach. Od 2014 do 2017 r. rozegrał w niej jednak tylko 10 meczów. Średnio na parkiecie spędzał niespełna sześć minut, zdobywając 1,3 pkt.

Oby Boltowi w piłce poszło trochę lepiej. Warunki fizyczne do gry ma na pewno lepsze niż Pacquiao, zobaczymy czy wystarczy mu talentu i samozaparcia.

Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Usain Bolt: Strzelenie gola zdejmuje ciężar z barków. Czułem się wspaniale i zeszło ze mnie napięcie (napisy)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie