Najprzyzwoitszy z czwórki Beatlesów. Cała prawda o Paulu...

    Najprzyzwoitszy z czwórki Beatlesów. Cała prawda o Paulu McCartneyu

    Daniel Shipman, Tłumaczenie Zbigniew Mach

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Najprzyzwoitszy z czwórki Beatlesów. Cała prawda o Paulu McCartneyu

    ©Gary Wiepert

    Na rynku brytyjskim ukazała się autorytatywna biografia „najprzyzwoitszego” Beatlesa Paula McCartneya. Philip Norman nie potrafił jednak zmierzyć się z prawdziwą istotą geniuszu znakomitego muzyka.
    Najprzyzwoitszy z czwórki Beatlesów. Cała prawda o Paulu McCartneyu

    ©Gary Wiepert

    Najnowsza biografia Paula McCartney’a pokazuje, jak reaguje on na różnego rodzaju presje, jakim podlegał. Jawi się jako człowiek, który odciął się od zachowań i wymagań innych ludzi i żył zwykłym życiem.

    - Pewnego ciepłego popołudnia Linda wracała do domu sama. Pod bramą ich domu czekała jakaś pikieta. Ktoś cisnął jej w twarz deser lodowo-czekoladowy. Chwilę później z bramy wyskoczył rozwścieczony Paul. „Kto u diabła rzucił lodami w Lindę?” „Zaraz, zaraz” - poprawił go napastnik. „To był mus czekoladowy”.

    Jak to jest być Paulem McCartneyem? Pod twoim domem na okrągło czatują ludziska uwielbiający cię tak bezgranicznie, że zaczynają cię nienawidzić tylko dlatego, że nie zwracasz na nich uwagi. Wszyscy chcą kasy, uwagi, czegoś, czegokolwiek. Wszyscy przypominają ci zdanie, które wypowiedziałeś pół wieku temu. Miliony chcą się z tobą przespać lub kto wie, czego w ogóle pragną. Zawsze być świadomym, że dzisiejszy przyjaciel lub współpracownik jutro wrzuci prasie jakąś nieuczciwą historię na twój temat. Dlaczego? Bo forsa czy szacunek, jakimi go obdzieliłeś, okazały się za mało.

    Jeden z przyjaciół McCartneya wspomina jak kiedyś wsiadł do jego samochodu. Muzyk poprosił go by, wziął z miejsca dla pasażera torbę pełna listów. - Śmiało, przeczytaj jeden, wszystkie są takie same - powiedział piosenkarz. I od tej samej kobiety twierdzącej, że ma z nim dziecko.

    Do tego jeszcze John Lennon. I jego - mimo że był geniuszem - czasem zupełnie bezsensowne zachowania. W drugiej połowie lat 60. ubiegłego wieku wybuchowa mieszanka zgryźliwego charakteru, naturalnej skłonności do lenistwa, narkotyków i wpływu Yoko Ono sprawiała, że stawał się on coraz bardziej niewygodnym i bardzo trudnym partnerem. Na koniec - wręcz nie do zniesienia.

    Biografia pióra Philipa Normana nosi tytuł „Paul McCartney: The Biography”. To opasłe liczące bite 864 strony tomiszcze. Pierwsza biografia napisana za cichą zgodą samego muzyka. Autor zajmuje się głównie tym, jak jego bohater reaguje na wszelkiego rodzaju presje, jakie nieustannie podlegał. Paul McCartney jawi się nam jako nieodrodny syn swoich rodziców. Wytwór niezwykłej uprzejmości, życzliwości i rozwagi ojca oraz łagodnej i opiekuńczej matki, także jej ambicji dotyczących dzieci.

    Muzyk próbuje - i w ogromnym stopniu mu się to udaje - odciąć się od zachowań i wymagań innych ludzi oraz, na ile tylko może, żyć zwykłym życiem. Gitarzysta Davida Bowiego Carlos Alomar w połowie lat 80. nagrywał wspólnie z McCartneyem. Wspomina, że jego styl życia bardziej przypominał mu styl miejscowego rolnika niż międzynarodowej gwiazdy rocka. Krążą niezliczone opowieści na temat drobnych grzeczności czy uprzejmości, jakie wyświadczał ludziom. Paul nawet po dekadach od przypadkowego spotkania pamięta imię danej osoby. Zwalnia, gdy widzi, że jezdnią idzie akurat koń sąsiada. Staremu przyjacielowi dał pieniądze na operację jego dziecka. Takie zachowania tworzą całkiem imponujący obraz osobowości piosenkarza i kompozytora.

    Książka Normana nie jest napisana równie cierpkim - by nie powiedzieć: zgryźliwym - tonem, co wydana w 2010 „Fab: An Intimate Life of Paul McCartney” Howarda Sounesa. Ogólnie biorąc Norman bagatelizuje rolę wydarzeń jego zdaniem epizodycznych. Jak choćby takich, do których doszło podczas nagrywania 6. studyjnego albumu muzyka „Press to Play” (1986). Producent Hugo Padgham acz niechętnie skrytykował wokale McCartneya. Odpowiedź muzyka? - Hugh, kiedy ostatni raz wprowadziłeś krążek na pierwsze miejsce listy przebojów?

    Autor nie rozpisuje się też na temat traktowania przez McCartneya członków The Wings. Piosenkarz był tu osobą bardziej dominującą. Trochę inny Paul.

    Z pewnością jednak Norman trzyma jego stronę, gdy chodzi o najważniejszą batalię życia muzyka - rozpad Beatlesów.

    « 2

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo