Najbardziej brudzą samobójcy, czyli praca ekipy sprzątającej po zbrodniach [ZDJĘCIA]

Szymon Zięba
Zobacz też: Zapełnił mieszkanie śmieciami. Mieszkańcy Bytomia walczą z uciążliwym sąsiademZobacz też: Zapełnił mieszkanie śmieciami. Mieszkańcy Bytomia walczą z uciążliwym sąsiadem bio-clean.com.pl
Mówią o nich „goście od zwłok”, pewnie dlatego, że nierzadko pracują z... trupami. A właściwie z tym, co po nich pozostało.

Mateusz Węgorowski z firmy Bio-clean , która zajmuje się m.in. sprzątaniem lokali, do których wcześniej zajrzała śmierć, opowiada: to rodzinna firma, założył ją mój tata. Działamy w tej niszy właściwie od początku.

Samobójcy brudzą najbardziej

Telefony „czyścicieli po zwłokach” urywają się praktycznie każdego dnia. Z usług sprzątaczy korzystają instytucje państwowe, korporacje, hotele, pensjonaty, ale też drobni przedsiębiorcy i oczywiście „zwykli” właściciele domów czy mieszkań.

Pomorski serwis kryminalny. Bądź na bieżąco!

- W tych „zwykłych” przypadkach z reguły chodzi o sprzedaż nieruchomości. Właściciel chce, by dokładnie posprzątać zanim wprowadzi się nowy lokator. Z tym, że to sprzątanie dotyczy nierzadko zwłok - po zabójstwach, samobójstwach czy po prostu śmierci naturalnej, zwłaszcza kiedy denata długo nikt nie odnalazł - opowiada w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” Mateusz Węgorowski.

Sprzątacze mówią, że najbardziej brudzą... samobójcy.

- Jakiś czas temu doprowadzaliśmy do porządku pokój hotelowy po podwójnym samobójstwie. Było to dość mocne doświadczenie. Wszędzie było mnóstwo krwi. Młoda dziewczyna z chłopakiem postanowili skończyć ze swoim życiem. Dziewczyna podcięła sobie żyły w łazience, oczywiście brudząc wszystko. Chłopak też podciął sobie żyły i wyskoczył z czwartego piętra przez okno. Musieliśmy oczyścić praktycznie wszystkie ściany, sufity, podłogi. Krew była wszędzie - opowiada nasz rozmówca.

Samobójstwa z reguły są dość krwawymi zdarzeniami - opowiadają czyściciele. - Często osoby strzelają sobie w głowę, krew, tkanki i kawałki kości lądują w całym pomieszczeniu - mówi w rozmowie z naszą redakcją Mateusz.

Kiedy „pachnie” śmiercią, trzeba sprzątać dwa razy

To czy „sprzątacze” będą mieli łatwy czy trudny dzień, w dużej mierze zależy od czasu rozkładu zwłok.

- Im dłużej denat przebywał w pomieszczeniu tym intensywniejsza praca nas czeka. Oczywiście pierwszym etapem po wejściu do mieszkania jest dezynfekcja chemiczna. Zabezpieczamy wszystkie odpady medyczne i przeznaczamy je do utylizacji - mówi Mateusz Węgorowski.

W większości przypadków mieszkania czy domy opróżniane są w całości. Sprzątacze wynoszą wszystko - łącznie z meblami, drewnianymi podłogami czy rzeczami osobistymi.

Czasem czyszczenie trzeba powtórzyć dwa albo trzy razy, pracując ze specjalnymi chemikaliami i filtrami. Bywa, bowiem - mówią sprzątacze - że choć mieszkanie jest czyste „fizycznie”, w powietrzu unosi się... zapach śmierci.

Sprzątacze w pracy zawsze korzystają więc z kombinezonów, masek, specjalnych rękawic, ochraniaczy na obuwie, a ostatnio nawet - jak opowiadają - przed wejściem do mieszkania rozkładają specjalną matę antybakteryjną - dokładnie taką jaką się wykorzystuje w szpitalach. Oczywiście za każdym razem w ruch idzie bardzo silna chemia do czyszczenia

- Zdarza się, że kiedy zobaczą nas sąsiedzi zmarłego, dzwonią po policję, bo widzą jak wynosimy wszystko z mieszkania - śmieje się Mateusz.

- Bywa, że patrzą na nas jak na dziwolągów w skafandrach, bo zwykle to w nich pracujemy. Ale z reguły spotykamy się z „ciekawską obojętnością” - dodaje.

Przypadek zbieraczki Gdyni

Sprzątacze na zlecenie administracji budynku do akcji zostali wezwani po tym, jak zmarła osoba cierpiąca na syndrom zbieractwa. W mieszkaniu zastali kilogramy śmieci. Wśród odpadów leżało ciało. Zwłoki rozkładały się tam blisko miesiąc.

„Sprzątacze” do mieszkania weszli z eskortą policji. Po odplombowaniu drzwi policjanci uciekli, a przegonił ich.. odór.

- Do wewnątrz praktycznie nie dało się wejść. Pamiętam, że sprzątaliśmy wówczas trzy dni. Do utylizacji poszło i ok 40 m3 odpadów z 35 metrowego mieszkania - wspomina Mateusz.

Zadowolona klientka z Nowego Jorku

Kobieta wynajęła ekipę sprzątaczy do oczyszczenia mieszkania, w którym ciało leżało dwa lata. Widok, który sprzątacze zastali na miejscu mroził krew w żyłach. Obrazek z „akcji” - opowiadają fachowcy - mógłby swobodnie posłużyć za scenę rodem z horroru.

- Sufit w mieszkaniu był praktycznie cały czerwony, od krwi z rozkładającego się ciała. Ale ostatecznie udało nam się doprowadzić lokal do czystości. Klientka była zadowolona - mówi Mateusz.

Potrzebna empatia i dystans

Choć przypadki w pracy sprzątaczy bywają różne, wszystkie łączy jedno wymaganie: mocna psychika fachowców.

- Spotykamy osoby po wielkich tragediach, z dużymi problemami. Staramy się nie angażować nadmiernie w dany przypadek. Mamy ich bardzo dużo więc gdybyśmy się angażowali po prostu byśmy zwariowali - przyznaje z rozbrajającą szczerością Mateusz. Podkreśla jednak, że w jego fachu bez odpowiedniej dozy empatii nie da się pracować.

- Choć równie ważny jest dystans. Zamiast rekonstruować tragedię, musimy skupić się na tym, by na przykład dokładnie usunąć kawałki czaszki z sufitu, a nie myśleć, kim była osoba, do której wspomniana czaszka należała i jakie miała problemy. Mateusz opowiada, że nie wszyscy nadają się do tej pracy.

- Ja z tatą w firmie jesteśmy od początku, ale osoby, które zatrudnialiśmy, nie były w stanie przepracować dłuższego czasu - mówi.

Tymczasem sprzątanie po zwłokach to biznes. I jak każdy opłacalny - musi przynosić dochód. Ile kosztuje usługa sprzątaczy?

- Koszt rozpatrujemy indywidualnie, w zależności od przypadku - mówi Mateusz.

Dodaje, że cena usługi zależy od rodzaju zgonu czy wypadku, a także, ile ciało się rozkładało oraz jaki metraż pomieszczenia jest do posprzątania.

- Cena waha się od tysiąca do kilku tysięcy złotych. Zawsze po usłudze wystawiamy certyfikat, fakturę, protokół i wykonujemy szczegółową dokumentacje zdjęciową - podsumowuje nasz rozmówca.


szymon.zieba@polskapress.pl

Zobacz też: Zapełnił mieszkanie śmieciami. Mieszkańcy Bytomia walczą z uciążliwym sąsiadem

Wideo

Materiał oryginalny: Najbardziej brudzą samobójcy, czyli praca ekipy sprzątającej po zbrodniach [ZDJĘCIA] - Dziennik Bałtycki

Komentarze 14

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Hanka79

Nigdy od osób z Anilop nie słyszałam, aby narzekały, że musiały się zajmować taką robotą. Wykonują oni swoje usługi rzetelnie, a w tej sprawie obowiązuje ich być może tajemnica zawodowa? Jeśli tak świetnie ją dotrzymują. :)

m
marta

Mnie wykonywała inna firma uslugę vector i powiem że pełen profesjonalizm, fachowi kompetentni młodzi ludzie.Polecam

N
NT

Mam doświadczenie z jedną z tych firm. Nazywa się Zakład Sprzątania i Dezynfekcji po Zmarłych (pozmarlych.pl).
Uzgodniłem telefonicznie termin i cenę usługi dezynfekcji mieszkania po zmarłym najemcy.
W umówionym dniu nie przyjechali. Zadzwoniłem do biura, mieli przysłać numer telefonu do bezpośredniego wykonawcy. Po pół godzinie dostałem SMS, że nie wykonają usługi za uzgodnioną cenę; "Szukaj Pan kogo innego". Przestali odbierać ode mnie telefony. Negatywny komentarz na ich stronie został odrzucony.

L
Lok

Tak więc to co słyszałeś od ludzi musi być bardziej wiarygodne niż artykuł?

c
ciekawa

omijać z daleko tzn co radzisz? samemu posprzatac?

M
Miwel

Tak firma to jedna wielka sciema' a to co tu opisują to głupoty.Słyszałem o nich trochę od ludzi.Naciagacze na kasę; ) omijać z daleka

Ł
Łódź

Szkoda tych samobójców , ale nie wiadomo co kogo czeka w życiu.

m
marianek

loćka zbiera puchy i zjada odchody

m
marcin

bo kilka tysięcy zł nie wystarczy żeby po nich posprzątać. Ba... nieraz dziesiątków lat i góry złota potrzeba żeby po nich posprzątać. Po niektórych nie da się w ogóle posprzątać

H
Hshsh d

Bo wymadrzasz sie ale sam nie piszesz o co ci chodzi. Może, skoro nie wiesz jak sie wyslowic, skoncz szkole?

A
Aaaa

Czy autorowi na pewno chodzi o empatie? Napisał potem coś zupełnie odwrotnego...
Może czas skończyć szkołę?

m
mala

Ja bym się nadawała do takiej pracy.....
Zawód jak każdy inny ,ale tak jak było napisane empatii na pewno trzeba mieć w sobie dużo.
Pozdrawiam M:)

O
Omg

Prędzej bym wyjechał za granice niż miał bym sie podjąć takiej pracy ...

Ś
Śledź

Szacun.

Dodaj ogłoszenie