Nadzieja szuka sponsora

Marzena Rogozik
Udostępnij:
Od lekarzy słyszą: proszę urodzić sobie drugie dziecko, bo TO SIĘ NIE UDAŁO! Te rodziny nie mają lekkiego życia, a liczyć muszą na... sponsorów.

Proszę urodzić sobie drugie dziecko, bo to się pani nie udało - słyszą od lekarzy. Rodzice dzieci niepełnosprawnych, pozostawieni sami sobie, połączyli siły i utworzyli ośrodek, w którym specjaliści pomagają ich dzieciom normalnie funkcjonować.

Niski budynek na os. Zgody należy do Stowarzyszenia "Dom Nadziei", które istnieje od 15 lat i pomogło już ponad 280 dzieciom. Powstanie stowarzyszenia zainicjowało 30 rodzin. To było pospolite ruszenie rodziców.

- Szukaliśmy wsparcia dla swoich nowo narodzonych, niepełnosprawnych dzieci. Początki były trudne. Trzeba było przewartościować swoje życie, zaakceptować je i zmierzyć się z zawiedzionymi nadziejami - mówi Anna Słupczyńska, mama 20-letniego teraz Piotra z zespołem Downa. - Nie wiedziałam, jak się nim zajmować. Może się Pani śmiać, ale wiedzę czerpałam wtedy z serialu "Dzień za dniem". To sprawiło, że chciałam spotykać się z innymi rodzicami i wymieniać z nimi informacjami - dodaje.

Rodziny zaczęły organizować obozy integracyjne i wyjazdy dla dzieci i szukały siedziby. Najpierw 2 pokoików w budynku użyczyło im Przedszkole nr 100. - Chcieliśmy w tym miejscu zrobić salkę rehabilitacyjną, miejsce dla logopedy i psychologa. Chodziło o to, by nie musieć jeździć do każdego specjalisty na drugi koniec Krakowa. Czasem te podróże zajmują całe dnie - wyjaśnia Anna Słupczyńska.

Udało się dzięki środkom od fundacji holenderskiej oraz z PFRON-u. Dzięki nim, tym 46 metrom dla 50 dzieciaków nadano rangę profesjonalnego ośrodka.

Obecną siedzibę pomógł zdobyć Lions Club Kraków - Bona Sforza. - Remont budynku kosztował nas 300 tys. złotych, które musieliśmy pozyskać własnymi siłami, ale nie żałujemy nawet złotówki. To świetna inwestycja - podkreśla Wanda Cyrul, prezydent klubu.

W 2010 r. zaadaptowano budynek na os. Zgody 4b o powierzchni 180 metrów z ogrodem. Jednak od 5 lat trzeba płacić miastu za lokal prawie 2 tys. zł czynszu. - Nie ma zainteresowania nami w dzielnicy. To, że ktoś nie ma dziecka niepełnosprawnego to nie jest powód, że nie widzi problemu. Jak ktoś ma dom to nie zrozumie bezdomnego? - pyta Anna Słupczyńska.

Dom Nadziei istnieje dzięki wsparciu ludzi dobrej woli. Wielu dołożyło się do remontu budynku. Firmy budowlane dawały kaloryfery i okna. Sami rodzice pomagają. Mamy dbają o ogród, ojcowie wykonują prace naprawcze. Wszyscy członkowie pracują jako wolontariusze, a wiceprezes na co dzień myje i sprząta ośrodek.

- Jestem emerytką i mam już dorosłą córkę i wnuka. Teraz mogę poświęcać się dla innych. Mimo 70 lat działam i będę dalej działać dla tych rodzin - mówi Ewa Kołodziejczyk, prezes stowarzyszenia.

Do Domu Nadziei sa przyjmowane dzieciaki od maluchów do nastolatków z wszystkimi możliwymi niepełnosprawnościami i sprzężonymi kalectwami. - Filip (na pierwszym zdjęciu) najbardziej lubi zajęcia ruchowe i grupowe, w których może aktywnie uczestniczyć - twierdzi pani Maria, mama 14-letniego Filipa z zespołem Downa. - Tu czuje się jak w domu.

Ilu ich jest?
19 - Tylu specjalistów pracuje w Domu Nadziei prowadząc nieodpłatne zajęcia indywidualne i grupowe: dogoterapię, tzw. Ogród sześciu zmysłów, czyli zajęcia kształtujące wszystkie zmysły, logorytmikę, zajęcia teatralne, plastyczne, a także gotowanie, taniec, masaże i hydromasaże.

TEGO POTRZEBUJEMY!
Najważniejsze jest bezpieczeństwo naszych dzieci. Chcemy ogrodzić teren budynku. Potrzebne są materiały: brama, ogrodzenie, a także działające laptopy i ksero. Jeśli ktoś mógłby pomóc, prosimy o kontakt - apeluje Anna Słupczyńska.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie