Nadia K. winna usiłowania zabójstwa nowo narodzonej córki. Sąd wydał łagodny wyrok dla Ukrainki

Piotr Nowak
Piotr Nowak
Sąd Okręgowy w Lublinie skazał Nadię K. na więzienie. 38-latka nie pojawiła się na ogłoszeniu wyroku
Sąd Okręgowy w Lublinie skazał Nadię K. na więzienie. 38-latka nie pojawiła się na ogłoszeniu wyroku PN
Nadia K. przyjechała do Polski za chlebem. Znalazła sobie pracę. W lipcu ub. r. 38-latka urodziła w toalecie, w zakładzie pracy. Dziecko włożyła do kosza na śmieci. - Sąd nie miał żadnych wątpliwości co do tego, że oskarżona usiłowała pozbawić życia swoją nowo narodzoną córkę - powiedział sędzia Mirosław Brzozowski.

Nadia K. przyjechała do Polski w czerwcu 2018 r. Pracowała w przetwórni owoców i warzyw w Milejowie. Mieszkała w hotelu robotniczym w jednym pokoju z siostrą i 24 innymi kobietami z Ukrainy. Wiedziała, że jest w zaawansowanej ciąży, ale nikomu o tym nie powiedziała.

25 lipca rozpoczęła pracę o godz. 18. W pewnym momencie zaczęła odczuwać bóle w dole brzucha. Około godz. 19.30 udała się do toalety. Tam zaczęła rodzić. Poród odbył się siłami natury. Następnie odcięła pępowinę przygotowanymi wcześniej nożyczkami. Dziecko włożyła do kosza.

Nie interesowała się losem dziecka

Nieobecność Nadii przy pracy zaniepokoiła jej siostrę. Odnalazła ją w toalecie. Na podłodze dostrzegła dużo krwi. Uznała, że Nadia zaczęła rodzić i pobiegła do pokoju obok po pomoc. O porodzie powiadomiła dwie koleżanki z pracy. Kobiety weszły do toalety. Dziecko znalazły w koszu na śmieci. Według relacji jednej z nich, noworodek nie ruszał się, miał zamknięte oczy i buzię.

Czytaj także

Jedna z kobiet opróżniła drogi oddechowe dziecka ze śluzu i dwukrotnie wdmuchnęła powietrze do ust. Noworodek zaczął się krztusić i otworzył oczy. Następnie pracownice zakładu zabrały dziewczynkę do pokoju socjalnego, owinęły kocem, zadzwoniły po pogotowie i zacisnęły pępowinę. W takcie całego zajścia Nadia K. stała, nie odzywała się i obserwowała sytuację.

- Nie interesowała się losem dziecka. Po urodzeniu i odcięciu pępowiny włożyła dziecko do kosza. Zajęła się sobą. To był dla niej priorytet - zastrzegł sędzia.

- Nie chciałam zabić dziecka. Ja na nie czekałam - powiedziała w sądzie. Wyjaśniła, że poprzednie dziecko również urodziła siłami natury w samochodzie w drodze do szpitala. Przyznała, że była w szoku.

Ratownicy odwieźli dziecko i matkę do szpitala w Świdniku. Według biegłych, noworodka uratowała szybka interwencja pracownic przetwórni i lekarzy.

Po udzieleniu pomocy medycznej Nadia K. trafiła do aresztu. Prokuratura oskarżyła Ukrainkę o usiłowanie zabójstwa własnego dziecka. Proces ruszył we wrześniu tego roku przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Wyrok zapadł w piątek.

Czytaj także

Żałuje swojego postępowania

- W toku postępowania widać było, że Nadia K. żałuje tego postępowania. Tego co zrobiła. Widoczne były łzy na sali rozpraw. Nadia K. interesuje się losem dziecka - przyznał sędzia.

W trakcie procesu 38-latka wielokrotnie pisała listy i utrzymywała kontakty z rodziną zastępczą dziecka. Formalnie nie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu.

Kobiecie groziło dożywocie. W piątek sąd skazał Nadię K. na osiem lat pozbawienia wolności.

- Sąd wymierzył najniższą karę uznając, że będzie ona wystarczająca, żeby oskarżona zrozumiała naganność swojego postępowania i aby nigdy więcej czegoś takiego nie popełniła – przyznał sędzia Mirosław Brzozowski.

Nadia K. pozostawiła na Ukrainie trójkę dzieci. Rodzina zastępcza, która zaopiekowała się jej nowo narodzoną córką, wyraziła chęć przyjęcia kobiety u siebie do czasu aż wyrok się uprawomocni. Obrońca wniósł więc o odstąpienie od aresztu tymczasowego, ale sąd nie wyraził na to zgody. Nadia K. pozostanie w areszcie. Przedłuży stosowanie tymczasowego aresztowania do marca.

- Oskarżona nie ma w Polsce stałego miejsca pobytu. Jest obywatelką Ukrainy. W sytuacji, gdyby sąd uchylił środek zapobiegawczy o charakterze izolacyjnym, nie byłoby żadnej gwarancji, że oskarżona nie opuści terytorium Polski - powiedział sędzia.
Wyrok jest nieprawomocny. Obrona już teraz zapowiada jego zaskarżenie.

- Natomiast jaki będzie precyzyjny kierunek apelacji, to będzie można powiedzieć dopiero po sporządzeniu uzasadnienia do tego wyroku i zapoznaniu się z nim przez obronę - mówi Paweł Rzeszutko, adwokat Nadii K.

Flesz - Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Materiał oryginalny: Nadia K. winna usiłowania zabójstwa nowo narodzonej córki. Sąd wydał łagodny wyrok dla Ukrainki - Kurier Lubelski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

I będziemy szmatę utrzymywać

Dodaj ogłoszenie