Naddniestrze na beczce prochu. Czy konflikt na rubieżach Unii może przerodzić się w wojnę?

Redakcja
Na południowych rubieżach Unii tli się konflikt, który może przerodzić się w wojnę, podobnie jak trzy lata temu w Gruzji. Naddniestrzańska Republika Mołdawii ma nowego prezydenta. Nieoczekiwanie szefem separatystycznej republiki został Jewgenij Szewczuk. Co oznacza ten wybór - pisze Maciej Krasuski.

Naddniestrze w Kiszyniowie określane jest mianem czarnej dziury. Obszarem, gdzie kwitnie kontrabanda, handel bronią, a władzę sprawują klany oligarchów kontrolowanych przez Kreml. Podział kraju nie pozwala Mołdawii rozstać się z sowiecką przeszłością i integrować się z UE, ponieważ od 20 lat ten skrawek ziemi jest główną przyczyną permanentnego kryzysu politycznego i gospodarczego. Kiszyniów nie chce jednak pożegnać się ze stratą tego terytorium. Mała Mołdawia wielokrotnie zmieniała swe granice. W ramach ZSRR utraciła na rzecz Ukrainy 1/3 swej powierzchni, a w latach 90. doszło do powstania autonomii gagauskiej. W ich mniemaniu kolejna strata terytorialna mogłaby poddać w wątpliwość sens politycznego bytu tego państwa.

Podczas ostatniego Forum Ekonomicznego w Krynicy wicepremier Mołdawii Valeriu Lazar powiedział, że z Naddniestrzem jest jak z walizką bez rączki: i wziąć ciężko, i zostawić szkoda. Dziś ta przestrzeń nabiera nowego kształtu. Na lewym brzegu Dniestru zachodzą procesy polityczne, które mogą zmienić dotychczasową sytuację.

Naddniestrzańska Republika Mołdawii ma nowego prezydenta. Nieoczekiwanie szefem separatystycznej republiki został Jewgenij Szewczuk. Wygrał wybory przytłaczającą większością głosów. W ich drugiej turze pod koniec grudnia zagłosowało na niego prawie 74% wyborców. Żywa legenda Naddniestrza - Igor Smirnow - odpadł już w pierwszej turze. Na lewym brzegu Dniestru sprawował on niepodzielnie władzę od 20 lat.

Czym jest więc spowodowany ten dość nieoczekiwany wybór? Czy ta sytuacja powoduje jakąś zmianę w dotychczasowej polityce Naddniestrza?

Naddniestrze to mały, lewobrzeżny skrawek Mołdawii o powierzchni zaledwie 4,1 tys. km kw. ze stolicą w Tyraspolu. Oficjalnie liczy ona około 550 tys. mieszkańców, a skład etniczny to głównie: Mołdawianie (32%), Rosjanie (30%) oraz Ukraińcy (29%).

Po ataku Rosji na Gruzję europejscy politycy zrozumieli, że podobny konflikt grozi Naddniestrzu

Separatystyczna Republika powstała 20 lat temu, poczuła się zagrożona przez mołdawski nacjonalizm i zażądała dla siebie niepodległości. Doszło do zbrojnego konfliktu i polała się krew. Jednakże Kiszyniowowi nie udało się podporządkować separatystów. W ich obronie stanęły wojska rosyjskiej 14 Armii dowodzonej przez gen. Aleksandra Lebiedzia, które tam stacjonowały. Kontyngent rosyjski "wziął na siebie" rolę sił rozjemczych i trwa w tej misji aż do dziś.

Prawdziwych przyczyn naddniestrzańskiego separatyzmu nie należy jednak upatrywać we wrogim usposobieniu dwóch społeczności Mołdawii, rozmieszczonych na dwu brzegach rzeki, ale w konflikcie elit. Mówi się, że lewobrzeżni liderzy nie chcieli się dzielić swoimi zdobyczami z "kolegami" z Kiszyniowa (ta część republiki wypracowywała 40% PKB Mołdawii i 90% produkcji energii). W porównaniu z właściwą Mołdawią był to obszar lepiej zindustrializowany, a ludziom żyło się dostatnio. Trudno więc nie przyznać racji tym, którzy uważają, że "czerwoni dyrektorzy" z Naddniestrza, w większości niezwiązani etnicznie ani towarzysko z kiszyniowskimi liderami, nie chcieli się podporządkować "nacjonalistycznej" stolicy.

CZYTAJ TEŻ:
* Bokeria: Konflikt gruziński-rosyjski wciąż nierozwiązany
* Naddniestrze czeka na swoją kolej
* Rosja wstrzymuje pomoc finansową dla naddniestrza

Niektórzy za prawdziwą przyczynę secesji podają działania Moskwy, której nie tylko chodziło o obronę Prydniestrowców, ale o powołanie do życia w tym rejonie małej kolonii. Przy okazji wykorzystując ją do nielegalnego handlu bronią, której składy do dziś są rozmieszczone na terytorium Naddniestrza.

20-letnie rządy Smirnowa opierały się na skorumpowanym systemie oligarchii, którego jednym z najsilniejszych ośrodków jest układ biznesowo-polityczny skupiony pod szyldem firmy Sheriff. Emanacją polityczną tej struktury jest partia Odrodzenie, której oficjalnym partnerem w Federacji Rosyjskiej jest putinowska Jedna Rosja.

Wobec słabej Rosji lat 90. i nękanej kryzysem politycznym i gospodarczym Mołdawii lider Naddniestrza wyrobił sobie dość stabilną pozycję. Cała republika żyła dzięki dostawom rosyjskiego gazu (obecnie dług republiki wynosi 3,2 mld dol.) i wpływom z kontrabandy, a społeczeństwo było integrowane głównie poprzez skrajnie negatywną kampanię skierowaną przeciw Kiszyniowowi. Wspólnym odniesieniem była wojna domowa, w której, zdaniem Tyraspola, miało być ponad 1000 ofiar (oficjalne źródła mówią o 300).

Tak było aż do 2008 r. Po ataku Rosji na Gruzję europejscy liderzy zrozumieli, że równie niebezpieczne jest utrzymywanie zamrożonego konfliktu na obrzeżach Unii. Nieoficjalnie mówi się, że Angela Merkel zaproponowała Władimirowi Putinowi zniesienie wiz dla obywateli Federacji Rosyjskiej do Europy w zamian za uregulowanie konfliktu w tym regionie. Rosja skłonna była przystać na tę propozycję, wykorzystując szansę wzięcia na siebie razem z Niemcami obowiązku stróża porządku w Europie.

Po zainteresowaniu się Europy Mołdawią w 2009 r. władzę w Kiszyniowie przejęły siły proeuropejskie. Pojawiło się także widmo integracji Mołdawii z Rumunią, co zaniepokoiło Moskwę. Zostałaby ona sama z separatystyczną republiką i utraciłaby możliwość podporządkowania sobie całej Mołdawii.

Dodatkowym czynnikiem, który skłaniał władze Rosji do podjęcia działań jest także sytuacja ekonomiczna Naddniestrza. Deficyt budżetowy Tyraspola wynosi 70% i nie jest tajemnicą, że duży, o ile nie całkowity udział w jego pokryciu posiada Kreml.

Intencją Moskwy jest załatwienie sprawy tak, aby to nie Naddniestrze wróciło do Mołdawii, a Mołdawia przyłączyła się do Naddniestrza. Plan z 2003 r. zakłada połączenie tych dwóch organizmów na równych prawach. Naddniestrze miałoby prawo weta i mogłoby zablokować wstąpienie Mołdawii do UE lub integrację z Rumunią. Powstały w ten sposób organizm pozostałby pod kontrolą Rosji.

Maciej Krasuski

Maciej Krasuski jest ekspertem Instytutu Studiów Wschodnich ds. Mołdawii i Ukrainy
Cały tekst w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

CZYTAJ TEŻ:
* Bokeria: Konflikt gruziński-rosyjski wciąż nierozwiązany
* Naddniestrze czeka na swoją kolej
* Rosja wstrzymuje pomoc finansową dla naddniestrza

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie