Na Wyspach wspominają pierwszego Bonda

Jacek Stawiski, publicysta TVN 24
Jacek Stawiski
Jacek Stawiski Fot. archiwum
Rządząca Wielką Brytanią Partia Konserwatywna premiera Davida Camerona nie zwalnia tempa drastycznych reform gospodarczych i finansowych, które mają wyprowadzić kraj z wielkiej zapaści gospodarczej. Podczas trwającego właśnie zjazdu partii premier zapowiedział, że konieczne jest dalsze zaciskanie pasa, redukowanie wydatków, a z kolei minister finansów George Osborne w artykule dla dziennika "Daily Mail" opowiedział się za wręcz rewolucyjnymi zmianami w systemie socjalnym. Osborne gotów jest obciąć wydatki socjalne o około 10 mld funtów, ale to nie cięcia są najważniejsze.

Najważniejsze, zdaniem Osborne'a, jest przemodelowanie formuły przyznawania i pobierania zasiłków. Nie może tak być, twierdzi minister, że osoby, które nie podejmują żadnych działań na rzecz poprawy swojego losu, są nagradzane za to przez państwo.

Osborne pisze między innymi, że bezrobotni, którym rodzą się kolejne dzieci, nie mogą automatycznie dostawać podwyżki zasiłków, gdyż zachęca to całe rodziny do wciągania samych siebie w spiralę socjalnej zapaści. "Przecież osoby, które ciężko pracują, nie dostają na dzieci automatycznych podwyżek płac" - podkreśla minister finansów Wielkiej Brytanii. Osborne zgłosił jeszcze jeden oryginalny pomysł: zaproponował mianowicie, aby pracownicy otrzymywali prawa do udziały w zyskach firm, w zamian natomiast zrezygnowaliby z części praw pracowniczych. W rewolucyjnym wręcz zapale do zmian wtóruje mu premier Cameron, który podkreśla, że dla polityki zaciskania pasa po prostu nie ma alternatywy, ponieważ w globalnej konkurencji przetrwają tylko te państwa, które są sprawnie zarządzane i przede wszystkim nie są zadłużone. Polityka cięć już zabolała wielu Brytyjczyków, co widać w sondażach sympatii politycznych - rządząca Zjednoczonym Królestwem koalicja torysów i liberałów traci poparcie, a gwałtownie rośnie poparcie dla Partii Pracy, która w wypadku dojścia do władzy w wyborach w 2015 r. zapowiada cofnięcie szeregu posunięć obecnego gabinetu.

Niejako w tle dyskusji o budżecie i reformach gospodarczych w rządzącej Partii Konserwatywnej toczy się coraz głośniejsza dyskusja o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Rośnie grupa polityków partii, którzy są niechętnie, wręcz wrogo nastawieni do Unii i którzy wzywają premiera do ogłoszenia referendum w sprawie członkostwa we Wspólnocie. Premier nie mówi "nie", ale zapowiada, że najpierw konieczne jest zawarcie nowego układu o relacjach Londynu z Brukselą i dopiero taki układ będzie można poddać pod ogólnonarodowe głosowanie. Miarą narastającego dystansu między Wyspami a UE jest także wypowiedź szefowej brytyjskiego MSW Theresy May, która chce ograniczenia imigracji z państw Wspólnoty. Minister May mówi wręcz o wprowadzeniu pozwoleń na pracę lub specjalnych wiz dla obywateli części państw Unii. Na razie wydaje się, że propozycja nie ma na celu ograniczenia przyjazdów do Wielkiej Brytanii z Polski, ale chodzi o utrudnienie dostępu do brytyjskiego rynku pracy dla Rumunów i Bułgarów.

Dziennik "Guardian" pisze, że już teraz trwają przygotowania do wielkiej rocznicy - stulecia wybuchu I wojny światowej, znanej na Wyspach pod nazwą wielkiej wojny. 1914 r. uznawany jest za faktyczny początek burzliwego XX wieku, który przyniósł dwie wielkie wojny, zimną wojnę, rozpad Imperium Brytyjskiego czy wejście Wielkiej Brytanii do UE. Wielka wojna 1914-1918 była gigantycznym wstrząsem dla Brytyjczyków - w wojnie zginęła niemal cała generacja młodych mężczyzn, na frontach I wojny zginęło więcej Brytyjczyków niż podczas II wojny. Między innymi strachem przed kolejną katastrofą rząd premiera Neville'a Chamberlaina tłumaczył politykę ustępstw wobec Hitlera, które i tak nie zaspokoiły apetytu niemieckiego dyktatora na podboje, a samego premiera skompromitowały w oczach współobywateli i świata.

Obchody rocznicy wybuchu I wojny światowej rozpoczynają się już teraz na Wyspach specjalnym wystąpieniem premiera. Trzy czwarte obywateli domaga się, aby obchody były uroczyste, między innymi planuje się, że w listopadzie 2014 r., w Dniu Pamięci w całej Wielkiej Brytanii powinny rozbrzmieć dzwony.

"Daily Telegraph" przypomina inną ciekawą rocznicę - dokładnie pół wieku temu, w październiku 1962 r. Stany Zjednoczone i Związek Radziecki znalazły się o centymetr od wojny nuklearnej, która skończyłaby się zagładą świata. Wydaje się, że do dzisiaj nie było większego zagrożenia wybuchem konfliktu jądrowego niż wtedy, jesienią 1962 r. Po rozmieszczeniu sowieckich rakiet na Kubie, zagrażających bezpośrednio Ameryce Północnej, prezydent Kennedy ogłosił blokadę Kuby, która mogła doprowadzić do konfliktu zbrojnego między supermocarstwami.

"Daily Telegraph" wspominając rok 1962, wspomina też inne niezwykłe ciekawe dla tego momentu zdarzenia. Rok 1962 zapamiętamy jako rok zagrożenia atomowego, ale też moment powstania pierwszego filmu z serii o Jamesie Bondzie, pierwszego singla The Beatles "Love Me Do" czy wreszcie rok zagadkowej dla wielu śmierci supergwiazdy Marilyn Monroe. Wtedy na dobre zaczęła swój marsz kolorowa fotografia - jak przypomina dziennik, w 1962 r. na Wyspach pojawił się pierwszy kolorowy magazyn - dodatek do codziennej prasy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie