Na tle zwyczajnej codzienności kreśli precyzyjne, przemyślane fabuły…

Materiał informacyjny Wydawnictwo Marginesy

Właśnie ukazuje się „Wiosna zaginionych”, czwarty kryminał w pisarskim dorobku Anny Kańtoch. Autorka po latach pisania literatury fantasy coraz większą przyjemność odnajduje w tworzeniu zawiłych intryg i rozwiązywaniu zagadek. Jak sama tłumaczy:
„Nie porzuciłam literatury fantasy i zdecydowanie nie zamierzam tego robić! Po prostu tak się złożyło, że ostatnio piszę głównie kryminały (mam wrażenie, że wśród czytelników jest na nie większe zapotrzebowanie), ale to absolutnie nie znaczy, że za kilka miesięcy czy za rok nie napiszę książki fantastycznej”.

„Tam, gdzie inni spierają się o koronę polskiego kryminału, Kańtoch, jak kiedyś Agata Christie, kryje się w cieniu zwyczajności, wymyślając intrygi podczas prozaicznych czynności domowych. Siłą jej prozy jest bowiem ta doskonała znajomość szarej, zwyczajnej codzienności, na której tle kreśli precyzyjne, bardzo przemyślane fabuły” – tak o swojej koleżance po fachu powiedział Jakub Ćwiek. I rzeczywiście, Anna Kańtoch na swoją pozycję pracowała przez lata, zdobywając nie tylko sympatię czytelników, ale i uznanie specjalistów. Dowodem tego są kolejne wyróżnienia na jej koncie: pięciokrotnie przyznana nagroda im. A. Zajdla, Nagroda Literacka im. Jerzego Żuławskiego, Kryminalna Piła, nominacja do Nagrody Wielkiego Kalibru, czy nagroda Wielkiego Kalibru im. Janiny Paradowskiej.

To, co wyróżnia kryminalną prozę Anny Kańtoch to fantastyczne budowanie klimatu, umiejętność prowadzenia skomplikowanej wielowątkowej intrygi, która wciąga od pierwszych stron, zwyczajni bohaterowie, z którymi łatwo się utożsamiać, ale którzy doświadczają w swoim życiu sytuacji wyjątkowych. W „Wiośnie zaginionych” śledzimy losy Krystyny Lesińskiej, emerytowanej policjantki, pozornie nierzucającej się w oczy staruszki. Krystyna staje przed szansą rozwiązania największej zagadki, z którą przyszło jej żyć od czasów młodości. W latach 60. jej starszy brat, wówczas student, wraz z grupą przyjaciół wyruszył na wyprawę w Tatry. Z całej piątki do domu wrócił tylko jeden z kolegów – Jacek, pozostali zginęli, a ciała brata nigdy nie odnaleziono. Do tej pory nie udało się ustalić, co tak naprawdę tam się wydarzyło. Krystyna przez ten cały czas łudzi się, że być może brat przeżył…
Teraz, po ponad pięćdziesięciu latach, Krystyna niespodziewanie widzi Jacka w osiedlowym sklepie na katowickim Janowie. Okazuje się, że ten pod zmienionym nazwiskiem mieszka w tej samej dzielnicy. Krystyna postanawia zmusić go, żeby wyznał, co wydarzyło się w górach – późnym wieczorem wybiera się do jego domu z nożem w plecaku. Gdy jednak wchodzi do willi, znajduje zwłoki Jacka. Na dodatek okazuje się, że na elewacji domu zainstalowano kamery, które mogły zarejestrować wchodzącą kobietę. Świadoma, że jeśli jej obecność na miejscu zbrodni wyjdzie na jaw, będzie pierwszą podejrzaną, zaczyna wykorzystywać kontakty z przeszłości i prowadzić swoje prywatne śledztwo. Niestety, wraz z kolejnymi odkryciami okazuje się, że we wszystko może być zamieszana bliska jej osoba. Krystyna staje przed trudnym wyborem…

„Wiosna zaginionych” to pierwszy tom kryminalnej trylogii, kolejne części połączy osoba głównej bohaterki. Jak opowiada autorka: „Logika nakazywała zacząć od młodości Krystyny, ale jednocześnie miałam wielką ochotę napisać mój pierwszy kryminał, którego akcja działaby się w czasach współczesnych. Dlatego w pewnym momencie pojawił się pomysł, żeby przedstawić historię życia Krystyny w odwrotnej kolejności: w pierwszym tomie jest najstarsza, w drugim będzie młodsza i tak dalej. Nie jestem pewna, co z tego wyjdzie ani czy czytelnicy kupią taką ideę, niemniej postanowiłam zaryzykować”. W kolejnych tomach poznamy losy Krystyny-policjantki, jej niełatwe relacje z dziećmi, by w ostatnim dotrzeć do wydarzeń z młodości, od których wszystko się zaczęło.
Angażując się w śledztwo, Krystyna, towarzyszy aspirantowi Grydze, swojemu partnerowi, z którym wcześniej pracowała w wydziale śledczym. Każde z nich w imię dobra sprawy nie waha się podejmować działań na granicy przestępstwa. „My, stróże prawa, mamy więcej wspólnego z ludźmi, których ścigamy, niż chcieliby wierzyć praworządni obywatele” – zdradza tajniki zawodu policjanta Krystyna.

Anna Kańtoch potrafi świetnie oddać trudności związane z pracą śledczego: „To bardzo wyczerpująca praca (zwłaszcza emocjonalnie, choć nie tylko), policjantom zdarza się pracować w dziwnych godzinach, a kiedy sprawa się komplikuje, rzadko bywają w domu. Stąd dość częste w tym środowisku problemy alkoholowe oraz inne, a wszystko to nie wpływa jakoś szczególnie dobrze na życie osobiste i rodzinne”.

Znaczna część akcji powieści toczy się na Nikiszowcu i Janowie, dzielnicach Katowic, które autorka zna bardzo dobrze, bo tu przed laty mieszkali jej dziadkowie, a teraz mieszka tam ona. Świetnie odtwarza klimat tego miejsca, topografię, jego mieszkańców, którzy często wciąż na co dzień posługują się gwarą.
Ale Anna Kańtoch daleka jest od sentymentalizmu: „Zbyt dobrze znam Śląsk, żeby się nim ekscytować. Lubię za to niektóre miejsca w Katowicach, na przykład, przepiękną, zabytkową dzielnicę Nikiszowiec. Lubię też gwarę i bardzo żałuję, że nie potrafię nią mówić. Moi dziadkowie byli jeszcze pokoleniem, dla którego gwara była naturalnym, pierwszym językiem, mój tata z rodzicami (czyli właśnie moimi dziadkami) rozmawiał gwarą, ale ze mną i z moją siostrą już mówił zwykłą polszczyzną. W rezultacie sporo z gwary rozumiem, ale nie potrafię godać”.
„Intrygująca bohaterka, wielowątkowe wciągające śledztwo, tajemnica z przeszłości – w najnowszej książce Kańtoch jest wszystko, co powinien mieć dobry kryminał. Nie byłem w stanie go odłożyć, a teraz nie mogę się doczekać kolejnej części” – tak „Wiosnę zaginionych” poleca Wojciech Chmielarz.
Każdy ma tu swoje tajemnice, a już najmniej wiemy o swoich najbliższych. Jednak przeszłość dopadnie każdego prędzej czy później… - o tym jest najnowsza powieść Anny Kańtoch.

Dodaj ogłoszenie