Na Sadybie jest już park Stanisława Dygata

    Na Sadybie jest już park Stanisława Dygata

    Piotr Olechno

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    My rzuciliśmy pomysł, radni Mokotowa go podchwycili, a Rada Warszawy zwieńczyła dzieło - w nocy z czwartku na piątek uchwaliła, że największy zieleniec na Sadybie będzie nosił imię Stanisława Dygata. Uchwała zbiegła się w czasie z zakończeniem sadzenia drzew w parku.
    Choć procedury urzędowe się przeciągnęły, warto było poczekać. Akcję "Znajdźmy miejsce dla Dygata" rozpoczęliśmy 1,5 roku temu, w 30. rocznicę śmierci pisarza. W tym roku minie 95 lat od jego urodzin. - Ten park to świetny prezent dla ojca- cieszy się Magda Dygat-Dudzińska, córka pisarza.

    Dotąd wybitny prozaik i felietonista, który urodził się i prawie całe swoje życie spędził w Warszawie, nie miał tu swego parku, skweru czy ulicy.
    Gdy w styczniu ubiegłego roku zaapelowaliśmy do władz dzielnic, w których mieszkał pisarz, o znalezienie takiego miejsca, pierwsi odpowiedzieli radni Mokotowa (tu pisarz mieszkał po wojnie przez blisko 20 lat).

    Proponowali kolejne skwery i parki na Sadybie, które jeszcze nie miały nazwy. Stanęło na zieleńcu przy ul. Konstancińskiej. Pomysł nazwania go parkiem Stanisława Dygata spodobał się okolicznym mieszkańcom, radom i zarządom pobliskich osiedli (MSM Energetyka i Sadyba) oraz towarzystwu Miasto-Ogród Sadyba. Poparło go swoim podpisem 4,3 tys. osób.

    Oficjalne nazwanie zieleńca parkiem ma mieć dodatkowe praktyczne znaczenie. Mieszkańcy Sadyby mają nadzieję, że pomoże w uratowaniu tego terenu przed zakusami deweloperów. Wciąż czekają, aż rada Warszawy uchwali plan miejscowy tego rejonu stolicy i tym ostatecznie uchroni zieleniec przed zabudową.
    Ponadsześciohektarowy teren zielony, zwany do tej pory potocznie parkiem Sadyba, otoczony ulicami Czarnomorską, Limanowskiego i Konstancińską był pierwotnie zapleczem inwestycyjnym dla powstającego tu w latach 70. osiedla. Pierwsi mieszkańcy przekształcili go w park.

    Dziś jest miejscem odpoczynku, spotkań i cyklicznych imprez plenerowych dla mieszkańców z placami zabaw i boiskiem sportowym. Dzierżawią go władze osiedla Energetyka, sami mieszkańcy składają się na jego utrzymanie. Wczoraj zakończyło się uroczyście sadzenie kolejnych 65 drzew w parku, w tym 35 dębów. Planowana jest też gruntowna rewitalizacja tego terenu.

    Patronem parku będzie postać nietuzinkowa: - Wybitny prozaik, bon vivant, panisko, wielka indywidualność - wspomina Dygata jego przyjaciel, reżyser filmowy Janusz Morgenstern. - Był ośrodkiem, wokół którego zbierała się cała gromada wybitnych osobowości. Każdy chciał się z nim przyjaźnić, każdy był pod jego wrażeniem - dodaje. Kazimierz Kutz przypomina natomiast, że Dygat był też dobrym człowiekiem. "Budził zaufanie szczególne. Był gotów w każdej sytuacji nieść pomoc innym. Wiedziały o tym nawet dzieci i psy w jego okolicy" - pisał o nim w "Portretach godziwych".

    Dygat pisał powieści ( "Jezioro Bodeńskie", "Pożegnania", "Podróż" i "Disneyland"), opowiadania, felietony i scenariusze filmowe. Jako pisarz był outsiderem. Nie interesowały go literackie mody, pisarstwo zaangażowane czy politycznie słuszne. Jego powieściami zachwycali się zarówno czytelnicy, jak i koledzy po fachu, jak Sławomir Mrożek czy Marek Hłasko. Adolf Rudnicki napisał o "Podróży": "Jest cudowna, błyszczy, ma coś, co znajduje się tylko w książkach ukochanych przez Pana Boga".

    W latach 1956-1957 Dygat był kierownikiem literackim Zespołu Filmowego "Iluzjon". Później podpisał słynny List 34 w obronie wolności słowa, a w 1976 r. Memoriał 101 przeciwko zmianom w Konstytucji PRL. Zmarł na zawał serca 28 stycznia 1978 r.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo