"Na razie widzę bałagan". Eksperymentować, czy nie? Jak piłkarze Jerzego Brzęczka zagrają z Portugalią

Michał Skiba
Michał Skiba
Selekcjoner reprezentacji Jerzy Brzęczek
Selekcjoner reprezentacji Jerzy Brzęczek Piotrhukalo
Polscy piłkarze przegrali trzeci mecz z rzędu. Tym razem lepsi okazali się Czesi, zespół ponoć w jeszcze większym dołku. Zdania są podzielone, jedni uważają, że eksperymenty powinny być kontynuowane, inni marzą o starych i sprawdzonych metodach. - Jestem daleki od odbierania kredytu zaufania Jerzemu Brzęczkowi, ale na razie widzę bałagan - mówi Tomasz Frankowski, były świetny napastnik reprezentacji Polski i Wisły Kraków.

Z każdym kolejnym meczem kredyt zaufania dla selekcjonera Jerzego Brzęczka maleje. Polscy piłkarze przegrali trzeci mecz z rzędu. Tym razem lepsi okazali się Czesi, zespół ponoć w jeszcze większym dołku.

Jerzy Brzęczek zaliczył z kadrą obiecujący start w Bolonii. Polacy zremisowali z Włochami, a na murawie wręcz się paliło. Teraz to Brzęczek znalazł się w ogniu krytyki. Reprezentacja Polski przegrała w Gdańsku towarzyskie spotkanie z Czechami 0:1. Biało-czerwoni razili niedokładnością, a Brzęczek nie reagował. Nie skorzystał z możliwych zmian i dokonał tylko trzech korekt.

- A mi się mecz podobał. Tylko nie mogę wybaczyć Jurkowi Brzęczkowi, że po tym dobrym starcie, po dobrym meczu we Włoszech dokonał tylu zmian. Zmarnował dwa miesiące. Zaczął słuchać tych pseudoekspertów i pseudodziennikarzy. Zaczęły panować dziwne warianty. Graliśmy typowymi dwiema „dziewiątkami”, czyli Krzysztofem Piątkiem i Robertem Lewandowskim. Później graliśmy trzema defensywnymi pomocnikami, bez skrzydłowych. Z Czechami Piotr Zieliński zagrał w pomocy. To tak jakby Leo Messi lub Antoine Griezmann mieli zagrać w pomocy! Bez sensu. Od razu się poddaliśmy - mówi Jan Tomaszewski, były reprezentant Polski, medalista MŚ w 1974 r.

Piotr Zieliński był motorem napędowym każdej akcji w debiucie Jerzego Brzęczka, w Gdańsku przepadał na długie minuty. Dużo lepiej prezentował się Mateusz Klich.

- Myślę, że właśnie Klich, może jeszcze Kamil Grosicki i Robert Lewandowski. To była trójka piłkarzy, którym najbardziej zależało na tym, by ta gra w ofensywie jakoś wyglądała. Nie tracę zaufania do Jerzego Brzęczka, ale oceniam to, co widzę. A widzę bałagan. Boli mnie, że nie narzuciliśmy swojego stylu gry, do czego nas przyzwyczaiła reprezentacja Adama Nawałki - mówi Tomasz Frankowski, były świetny napastnik i reprezentant Polski.

Selekcjoner zrobił tak, jak obiecał. Zrezygnował z eksperymentowania z ustawieniem. Polska reprezentacja wróciła do schematów, w których czuje się najlepiej. Bez względu na personalia. - I od razu graliśmy ładnie dla oka. Przegraliśmy, zdarza się. Jednak nie można selekcjonerowi zarzucić, że ustawienie było złe. Granie systemem 1-4-5-1, lub 1-4-4-1-1 to nasz styl. Do dzisiaj nie znam odpowiedzi na pytanie, dlaczego Adam Nawałka kombinował przez pierwsze dwa spotkania mundialu w Rosji - uważa Tomaszewski.

Wynik i gra jednak ostatniego starcia w grupie z Japonią się nie powtórzyły. Reprezentacja Polski przegrała trzeci mecz z rzędu. Jerzy Brzęczek w roli selekcjonera rozegrał już pięć spotkań, kolejna szansa na wygraną już we wtorek. Biało-czerwoni zagrają ostatni mecz w tej edycji Ligi Narodów - w Guimaraes z Portugalią. - To tak naprawdę nie musi być zły mecz w wykonaniu naszej reprezentacji. Będziemy musieli zagrać defensywnie, a więc być nastawieni na grę z kontrataku. W tym jesteśmy całkiem dobrzy - dodaje Frankowski.

Zmiany, których dokonał Brzęczek (pojawienie się Damiana Kądziora, Arkadiusza Milika i Jakuba Błaszczykowskiego), sugerowały, że reprezentacja wpuszcza to, co ma teraz najlepsze, i gra o wynik. Największym eksperymentem była oczywiście linia obrony, w całości złożona z wychowanków Lecha Poznań.

- Łatwo teraz krytykować Brzęczka, ale jeśli nie ma Kamila Glika w środku obrony, to tak jakby człowiek chodził bez „jedynki” w uzębieniu. Na razie trudno stopera Monaco kimkolwiek zastąpić i będzie tak jeszcze długo. Widać, że nie mamy następców również innych filarów tej drużyny. Niby pojawiają się takie nazwiska jak Kamil Jóźwiak, Robert Gumny czy Kamil Świderski - przed nimi jednak wiele schodów. Brzęczek robi, co może. Szuka, testuje, tych meczów nie ma za wiele. Pamiętajmy jednak, że Leo Beenhakker też poszukiwał i początki były bardzo trudne, Nawałka też nie miał lekko w pierwszych miesiącach pracy - mówi Jacek Bąk, były reprezentant Polski, uczestnik dwóch mundiali i Euro 2008.

Celem reprezentacji Jerzego Brzęczka na pewno nie jest kładzenie na łopatki kolejnych rywali w meczach towarzyskich, ale to dawałoby dobre sygnały przed walką w eliminacjach o Euro 2020. Tymczasem jest odwrotnie. Można powtórzyć zdanie sprzed miesiąca: pojawia się coraz więcej znaków zapytania.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Raczej: koncertowo spierniczył mecz, który był jak najbardziej do wygrania. PMS pełną gębą.

Dodaj ogłoszenie