"Na razie nie mamy wojny religijnej. Ona rozwija się w umysłach kilku prawicowców"

Redakcja
Ks. Kazimierz Sowa
Ks. Kazimierz Sowa FOT. BARTLOMIEJ RYŻY/ POLSKAPRESSE
- Wojny religijnej na razie w Polsce nie mamy. Ona co najwyżej rozwija się w umysłach kilku publicystów i polityków prawicowych, no i w kilku portalach o tej obediencji. Słowa abp. Głodzia na ten temat były ważne. Wiemy, jak łatwo czasem pewne emocje wzmocnić. Te słowa odebrały amunicję wszystkim, którzy chcieliby na obrazie wojny rządu z Kościołem budować swoje różne koncepcje polityczne - mówi ks. Kazimierz Sowa, dyrektor Religia TV, w rozmowie z Jarosławem Zalesińskim.

Minister Michał Boni wyliczył, że dzięki zaproponowanemu przez rząd odpisowi od podatku Kościół katolicki otrzymywałby około 100 mln zł rocznie. Dla Kościoła byłaby to o tyle nowość, że już nie tylko dochody z tacy byłyby oparte na zasadzie dobrowolności.
Byłby w tym jakiś element sprawdzianu Kościoła, czy może on tak oddziaływać na swoich wiernych, żeby w większym stopniu, nie tylko przez tacę czy wspieranie konkretnych przedsięwzięć, ale także przez odpis podatkowy brali odpowiedzialność za kondycję finansową swojego Kościoła. Sprawdzian, który, myślę, w pierwszym etapie może być dla niektórych dość trudny do przejścia.

Ale chyba paradoksalnie bezpieczniejszy dla Kościoła niż odpisy obowiązkowe, które od dawna obowiązują w niektórych krajach zachodnich.
Trzeba to mocno podkreślić, że rozwiązanie zaproponowane przez rząd nie jest formą podatku kościelnego. To raczej darowizna na cele kultu religijnego, która i tak dzisiaj istnieje, i mam nadzieję, że nie zostanie zlikwidowana. Odpis nie jest zatem nikomu narzucany. To zwykle będą sumy kilkunasto-, może kilkudziesięciozłotowe. Tylko w przypadku najlepiej zarabiających byłyby to setki złotych. A więc sumy stosunkowo niewielkie. Jeśli ktoś uważa, że jakaś instytucja lepiej je wykorzysta, może je przeznaczyć na inny cel. Nie wyobrażam sobie na przykład, aby księża chodzący po kolędzie sprawdzali PIT-y, czy ktoś odpisał o,3 proc. podatku na Kościół, czy nie.

W obyczajowość religijną wszedłby nowy element, nie taca, do której wierni są już przyzwyczajeni.
To prawda. Dotychczasowe doświadczenia odpisu 1 proc. na fundacje czy organizacje dobroczynne, także przecież kościelny Caritas, pokazują, że te organizacje potem się z tych pieniędzy rozliczają. To byłoby zachętą dla przeciętnego Jana Kowalskiego, katolika, żeby przeznaczyć na Kościół 0,3 proc., jeśli oczywiście taki wymiar zostanie ustalony. Ale nie sądzę, żeby to jakoś diametralnie zmieniło u polskich katolików zwyczaj niedzielnej tacy czy dobrowolnego wspierania jakichś przedsięwzięć.

Czytaj także:
* Ks. Sowa: Dzięki feministkom do szkół i przedszkoli nie będzie miał kto chodzić
* "Zakon zakneblował usta Bonieckiemu, bo głosił niepopularne poglądy"
* Ks. Sowa: Katolicyzm potrzebuje zmiany. Dobry pomysł to czarny papież

To dobrze, że pojawiła się wreszcie propozycja odejścia od Funduszu Kościelnego?
Nawet jeden z biskupów powiedział, że fundusz to obciążenie, które ciągnie się przez ostatnich dwadzieścia lat relacji między demokratycznym państwem a Kościołem. Nie rozwiązano tego problemu ani na początku lat 90., ani po podpisaniu konkordatu, ani za czasów kolejnych rządów. Teraz pojawia się jakaś konkretna propozycja, która nie została odrzucona. Biskupi są świadomi tego, że Fundusz Kościelny jest w swej strukturze i w swej treści archaiczny.

Arcybiskup Głódź zaznaczył, że Kościół nie chciałby, by wokół tego problemu zawiązało się coś w rodzaju wojny religijnej.
Była to wyraźna konstatacja, że wojny religijnej na razie w Polsce nie mamy. Ona co najwyżej rozwija się w umysłach kilku publicystów i polityków prawicowych, no i w kilku portalach o tej obediencji. Natomiast jako zjawisko polityczne czy społeczne wojny religijnej w Polsce nie mamy. Słowa abp. Głodzia na ten temat były ważne. Wiemy, jak łatwo czasem pewne emocje wzmocnić. Te słowa odebrały amunicję wszystkim, którzy chcieliby na obrazie wojny rządu z Kościołem budować swoje różne koncepcje polityczne.

Konsultacje coś zmienią?
Nie zdziwiłbym się, gdyby w tym czasie w propozycji rządowej wprowadzono jakieś zmiany, ale co do kierunku nic się chyba nie zmieni. Zmiany pójdą w kierunku dobrowolnego odpisu na rzecz Kościołów i związków wyznaniowych oraz likwidacji Funduszu Kościelnego.

Wideo

Komentarze 37

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
internautka50+
nie ma kapłanów, nie ma biskupów; są rozpolitykowani miłośnicy panujących . Ubrali się w sukienki żeby nie zostali rozpoznani.Wciąż ich słychać albo są przepytywani przez zaprzyjaznione media
Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, żeby sprawa była jasna.
m
marcinescu
księża z POrtią
N
NorvidNH
Jaki TUS jest boski, jak prymas Niesioł!
Gdzie ostatni grosz na głodujące dzieci?
Polityka dla wypasionych w gnijąca w umysłach PEŁO
Cud Smoleński? Cud dla biedujących emerytów
N
N
SREBRNIKI WYPALĄ KIESZENIE
b
b. PO
zbliża się koniec TVN & Co.
p
policat
jest jakiś dziwny. Wygląda na Palikotowca.
c
cwx
Ksieza Patrioci z frakcji PZPR-PO zyja sobie dobrze w tv*Religia*beda nawet na multiplexie cyfroym I !
g
go
wystarczy wspomnieć najbardziej znanych: Kaczyńskiego,Rydzyka,Paetza i wielu innych biskupów.o pedofilli trzeba by wymieniać setki księzy tylko znanych przypadków...
k
kinsky
Czyli w cywilizowanej demokracji zachodniej osoba księdza, zarazem i starszego człowieka, ma autentyczną możliwość objęcia najwyższego stanowiska w państwie. Natomiast w kraju, którego ¾ obywateli się chełpi że są osobami wierzącymi, ich księża mogą jedynie zostać pozbawieni środków do życia, i być raz po raz tępionymi. Z kolei 67-letnia katoliczka zmuszona do pracy w przedszkolu np. do całodziennej opieki nad dziećmi. Więc w takim razie, każde dziecko przed dniem pójścia do przedszkola powinno już teraz zostać przeszolone w zakresie udzielenia pierwszej pomocy osobom starczym. Oczywiście, jeżeli dzieci mają nie dostać psychicznego szoku. Oj, jakoś dziwaczny i dziki jest ten wschodni katolizm.
K
Kloss
Kapitan Sowa na tropie.
M
Marshall
Jasne, u lewaków żadnej wojny religijnej nie ma, bo ... religii ma nie być!
k
katolicki
To się nie zamyka logicznie. Piewca michnikowszczyzny nie może być w zgodzie z katolickim sumieniem.

Nie chcę, szczególnie w internecie, obrażać Księdza ale czy nie brak tu pokory Księdzu ? że wypowiada się do mediów jako głos Kościoła ?
Oj, czas rekolekcji i Księdzu by się przydał.
T
Tefałen zabija mózg
To nie jest ŻADEN KSIĄDZ tylko tefałenowski najemnik. Warto o tym wiedzieć
T
Turbulencja
Obecna Unia Europejska to po prostu Nowa Komuna, czyli odmiana tego, co Papież JPII nazywał "cywilizacją śmierci". Zamiast demokracji mamy pełzający liberofaszyzm. Dobrobyt ma być przywilejem przynależności do Nowej Elity, czyli dla 10% społeczeństwa. Reszta ma być wyzyskiwana (teraz w granicach 1500 zł miesięcznie). Ci, którzy są "niepotrzebni" będą wegetować -- tak, żeby się jak najszybciej wynieśli na tamten świat.

W cywilizacji śmierci nie ma miejsca dla starców, chorych i dzieci nienarodzonych. Dlatego wznawia się stan wojenny przeciwko katolickiej młodzieży. Zakłada się, że wychowanie i nauczanie religijne jest bezużyteczne społecznie, a powinno być zastąpione ateizmem i amoralnością.

To, co lewica (tzn. masoneria) chce przeprowadzić od dziesięcioleci, jest realizowane przez obecny rząd, który dąży, by całkowicie zmienić polskie rozumienie ludzkiej wolności na socjalistyczne uprawnienie nadane przez Centralny Komitet Planowania w Brukseli.

Innymi słowy, budujemy "Nową Komunę" wychowującą Nowego Człowieka (czyli moralnie wykrzywionego mutanta). Główna przeszkoda to chreścijaństwo, czyli Kościół Katolicki. Stąd wojna z krzyżami i otwarty już atak na Kościół. Nie łudźmy się -- PO, Palikot, PSL i SLD to ta sama loża w tym samym teatrze. Są nieustannie lansowane przez tzw. "zaprzyjaźnione media".

Nowy Człowiek to człowiek oskalpowany, wymóżdżany, pozbawiony zdolności do samodzielnego myślenia -- człowiek, który coraz mniej posługuje się rozumem, coraz mniejszy użytek robi z wolności ku dobru, ku prawdzie, ku życiu.

Chodzi o to, żeby człowiek w ogóle nie szukał prawdy czy dobra -- żeby człowiek myślał emocjami, czyli nie myślał wcale.

Dla lewicy odwiecznym wrogiem jest chrześcijaństwo. Każdy pretekst jest dobry. Najpierw więc starają się rozhuśtać społeczne nastroje tak, by tłum stracił nad sobą panowanie, a następnie ich liderzy dokonują ideologicznej manipulacji, by realne powody (kryzys ekonomiczny) zastąpić powodami ideologicznymi (zwalczyć Kościół).

Usiłuje się walkę z kryzysem przekształcić w walkę z Kościołem i z narodem, czyli z krzyżem i patriotyzmem. 11 listopada 2011r widzieliśmy, jak niemieccy pałkarze sprowadzeni przez polskich działaczy lewicowych zaatakowali marsz niepodległości, bijąc na oślep ludzi noszących dziewiętnastowieczne mundury z czasów Powstania styczniowego.

Wojna religijna w Polsce stanowi element unijnej strategii narzucania europejskim narodom ideologii marksizmu kulturowego, w której nie ma miejsca na publiczną obecność etyki chrześcijańskiej jako podstawy systemu prawnego.

Wielkie media nie działają spontanicznie mocą zatroskanych o losy ludzkości dziennikarzy -- ktoś daje przyzwolenie, a może i nakazuje, aby coś nagłośnić. Do antychrześcijańskiej krucjaty chętnych nie brakuje i po stronie mediów, i po stronie polityków. Szczucie "na proboszcza" może zapewnić bezpieczeństwo tym, którzy przez ostatnie 30 lat Polskę rozkradali.

Dzieciom i młodzieży sączy się coraz butniej, że należy się wstydzić wiary w Boga i polskości, wyśmiewa się krzyż i inne wartości religijne, zwłaszcza etyczne, sugeruje się normy i zachowania grzeszne, jak seks i narkotyki, a także, choćby implicite, szczepi się poczucie małowartościowości wobec ateistów i nie-Polaków. Młodzież ma się wstydzić godła polskiego i flagi polskiej, a tym bardziej historii, tradycji i kultury polskiej.
b
bond007
A co na to Jego Eminencja kard. Dziwisz. Ks. Natanka potrafi łajać - może i słusznie, natomiast Sowę, może zacznie chwalić, za reformację Kościoła katolickiego i "właściwe" traktowanie wiernych. Brak jednolitego głosu w sprawach ks. Natanka i Sowy, płynącego od najwyższych dostojników Kościoła katolickiego, to początek rozbijania jego jedności.
Dodaj ogłoszenie