MŚ 2018. Zapomnieć o Kazachstanie można tylko wygrywając z Danią i Armenią

Hubert Zdankiewicz
Kamil Glik świetnie wypadł na Euro, czy powstrzyma duńskich napastników?
Kamil Glik świetnie wypadł na Euro, czy powstrzyma duńskich napastników? Bartek Syta / Polska Press
W Astanie zawiodła strona mentalna, ale to się już nie powtórzy - zapewniają polscy piłkarze przed kolejnymi meczami w eliminacjach mistrzostw świata 2018 z Danią i Armenią. Pierwszy może zostać rozegrany przy zamkniętym dachu Stadionu Narodowego.

Pytania o zdrowie Michała Pazdana i wrześniowy mecz z Kazachstanem zdominowały wtorkową konferencję prasową w warszawskim hotelu „Double Tree by Hilton”. Reprezentacja Polski przygotowuje się w nim do meczów z Danią (8 października) i Armenią (11 października, oba na PGE Narodowym w Warszawie) w ramach eliminacji do mistrzostw świata w 2018 r.

Pytania po części wywołał asystent selekcjonera Bogdan Zając, którzy przyznał, że po porannym treningu Adam Nawałka przeprowadził we wtorek analizę spotkania w Astanie. Biało-czerwoni prowadzili w nim do przerwy 2:0, by ostatecznie tylko zremisować 2:2.

- Strata punktów z Kazachstanem może mieć znaczenie, jeśli nie wygramy z Danią i z Armenią - powiedział Robert Lewandowski. Kapitan naszej reprezentacji przyznał jednak również, że tamten remis mocno wszystkich zabolał. - Nie ma nawet co tego ukrywać, bo przecież sami byliśmy sobie winni. Zbyt pewnie się poczuliśmy prowadząc 2:0. Zawiodła nas strona mentalna. W drugiej połowie przyjęliśmy spokojniejszą postawę, robiliśmy wszystko, żeby się nie nabiegać, rozłożyć siły. No i wyszło jak wyszło. Znamy jednak swoją wartość. Wiemy na jaki pułap weszliśmy i będą to wiedziały także kolejne zespoły, które do nas przyjadą. Jeśli myślimy o awansie to musimy wygrać z Danią, nie mówiąc już o Armenii - podkreślał.

Zając zapewniał z kolei, że nadal są szanse na występ Pazdana, który narzeka na uraz barku. Jego brak byłby dużą stratą, bo podczas Euro 2016 piłkarz Legii Warszawa stworzył świetny duet na środku obrony z Kamilem Glikiem. Problemy ze zdrowiem (stłuczone biodro) ma również klubowy kolega Pazdana Tomasz Jodłowiec. Żaden nie opuścił jednak na razie zgrupowania.

- Skoro z nami zostają to jest szansa, że będą w stanie zagrać. Jeśli nie w pierwszym meczu to drugim. W tym przypadku każda godzina poprawia ich stan zdrowia - zapewniał Zając. - Na ten moment wszyscy są gotowi, wszyscy trenowali. Dzisiaj od rana już bardzo intensywnie pracujemy - dodał asystent Nawałki, którego zdaniem mecz z Kazachstanem to „świetny materiał do analizy”. - Wyciągnęliśmy po nim wnioski. Mam nadzieję, że najbliższe mecze pokażą, że potrafimy grać konsekwentnie i równo przez całe spotkanie - powiedział.

Jeśli Pazdan nie będzie w stanie wystąpić, partnerem Glika w meczu z Danią będzie prawdopodobnie Igor Lewczuk, albo Paweł Dawidowicz. Do dyspozycji selekcjonera teoretycznie są jeszcze Thiago Cionek, i Artura Jędrzejczyk. Pierwszy, choć wrócił ostatnio do składu US Palermo, nigdy nie cieszył się jednak pełnym zaufaniem Nawałki (nie raz padały pytania po co w ogóle jest powoływany).

Drugiemu zdarzało się grywać na środku defensywy, ale zdecydowanie lepiej czuje się na bokach. Podczas Euro zbierał dobre recenzje za swoje występy na lewej obronie i po meczu z Kazachstanem niektórzy zastanawiali się dlaczego w wyjściowym składzie zastąpił go Maciej Rybus. Tym bardziej, że piłkarz Olympique Lyon miał udział przy obu straconych przez Polaków bramkach.

- Czy zagra? To są pytania do sztabu medycznego, ale na pewno Michał musi czuć się gotowy w stu procentach, inaczej nie ma to sensu - uciął dyskusję, pytany o Pazdana Glik. - Strata zawsze boli, przed Euro też straciliśmy kilku zawodników. Pech jednego jest jednak szansą dla drugiego - dodał stoper AS Monaco, który ostatnio fantastycznie spisuje się w nowym klubie. W ubiegłym tygodniu strzelił nawet kapitalnego gola w meczu Ligi Mistrzów z Bayerem Leverkusen. W dodatku ważnego, bo na 1:1, w czwartej minucie doliczonego czasu gry.

- Liga Mistrzów to fajne przeżycie. Nigdy wcześniej nie miałem okazji jej posmakować. Fajnie było zadebiutować na Wembley w meczu z Tottenhamem, gdy na trybunach zasiadło 90 tysięcy ludzi. Do tego doszła ta bramka z Leverkusen - nie krył satysfakcji Glik.

Remis w Astanie sprawił, że Polacy przystępują do drugiej serii spotkań jako wicelider grupy E. Prowadzi Dania, która pokonała w pierwszym meczu 1:0 Armenię (w grupie są jeszcze Czarnogóra i Rumunia).

Jest duża szansa, że sobotnie spotkanie zostanie rozegrane przy zamkniętym dachu PGE Narodowego.

- W tej chwili jest zamknięty, a w razie silnego wiatru lub opadów deszczu nie można nim operować - tłumaczył rzecznik PZPN Jakub Kwiatkowski, nawiązując do faktu, że w poniedziałek w Warszawie padało przez niemal cały dzień, we wtorek z kolei wiał silny wiatr. Prognozy pogody nie przewidują poprawy do końca tygodnia.

- Na razie czekamy, decyzja zapadnie tuż przed meczem. Podejmie ją delegat FIFA, który do Polski przyleci w piątek - dodał Kwiatkowski.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

123
Remisik z Danią...- i po zawodach?
Dodaj ogłoszenie