Mrożące krew w żyłach historie opowiedziane w "Trupiej Farmie"

Redakcja
123 RF
Prawdziwie ekstremalnych emocji wcale nie doznaje detektyw tropiący przestępcę, ale patolog, który bada ciała ofiar. Bill Bass zaprasza nas do Trupiej Farmy, czyli tam, gdzie niejedno śledztwo skierowano na nowe tory.

Dół wykopany przed nagrobkiem miał około metra kwadratowego powierzchni i około metra głębokości. Gdy zajrzałem do wnętrza otworu, zobaczyłem odsłonięte ciało i kości. Wraz z Charliem zacząłem odrzucać na bok rozkopaną ziemię i odsłaniać ciało. Ziemia była wilgotna i błotnista. Początkowo leżeliśmy na kawałku sklejki przysuniętym do krawędzi grobu i sięgaliśmy kielniami do wnętrza dołu. Choć przeszkadzały nam nieco zimno i deszcz, praca nie była ciężka, bo ziemia została już uprzednio poruszona. Gdy już powiększyliśmy i pogłębiliśmy otwór, wszedłem do jego wnętrza. Do tej pory, licząc prace wykopaliskowe na indiańskich cmentarzyskach, byłem już w około 5 000 grobów. Przypuszczam, że nim umrę, zostanę nieoficjalnym rekordzistą w kategorii "ciało, które przebywało we wnętrzu największej liczby grobów".

Czytaj też: Prof. Baden: Potrzebna ekshumacja 96 ofiar Smoleńska i badania RTG

Zwłoki znajdowały się w stanie zaawansowanego rozkładu, dokładnie tak, jak opisał to przez telefon kapitan Long. Niektóre stawy już przegniły, nogi oddzieliły się od miednicy, a ręce od tułowia. Jednak kolana i łokcie wydawały się nienaruszone, nadal okryte były ubraniem, podobnie jak większość tułowia. Spoglądając na elegancką czarną marynarkę i białą plisowaną koszulę, zastanawiałem się, czy ofiara była kelnerem w jakiejś drogiej restauracji w Nashville lub Franklin, czy też drużbą weselnym, który zbyt otwarcie flirtował z jakąś druhną - albo panną młodą.

Ciało ułożone było w pozycji siedzącej, na wieku trumny zakopanej w 1864 roku. Dzięki doświadczeniu zdobytemu podczas rozkopywania grobów Indian Wielkich Równin w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych wiedziałem, że pogrzebanie zgiętego ciała wymaga mniej kopania niż ułożenie go w pozycji horyzontalnej. To również świadczyło o tym, że ktoś starał się w pośpiechu ukryć ślady zbrodni.

Kiedy pogłębiliśmy jeszcze bardziej dół, zauważyłem spory otwór w wieku starej trumny, która wykonana była z żeliwa - w latach sześćdziesiątych XIX wieku z pewnością była to prawdziwa rzadkość. Otwór, mierzący mniej więcej trzydzieści na sześćdziesiąt centymetrów, mógł zostać wybity przez spory kilof lub łopatę, która uderzyła w kruchy metal. Gdy ponownie zabrałem się do kopania, kilka grud ciężkiej wilgotnej ziemi osunęło się na ciało, a miednica oraz dolna część kręgosłupa wpadły do wnętrza starej trumny. Musiałem się sporo natrudzić, by potem wydobyć te szczątki.

Więcej: Trupia farma w Teksasie: Makabra, która służy nauce

W końcu zacząłem ostrożnie wyjmować z ziemi poszczególne części ciała oraz ubrań i podawać je Charliemu, który układał wszystko w anatomicznym porządku na sklejce. Gdy przekazałem mu już wszystkie elementy, które udało mi się znaleźć, Charlie powkładał je do foliowych torebek i opisał. Oprócz ciała znalazłem również dwa niedopałki papierosów, które mój syn również zamknął w foliowych torebkach.
Na przestrzeni lat wielokrotnie miałem okazję się przekonać, że mordercy często palą na miejscu zbrodni. Podczas pewnego śledztwa - jak się później okazało, właściciel warsztatu, w którym demontowano skradzione samochody, zastrzelił donosiciela ze strzelby myśliwskiej - znalazłem całą stertę niedopałków w miejscu, gdzie zabójca przez kilka godzin czekał na swą ofiarę. Te niedopałki miały plastikowe końcówki, które przygryzał z taką siłą, że zostawił na nich odciski zębów; szczęśliwie udało mi się dopasować je później do gipsowego odlewu jego zębów. Przypuszczam, że w takich okolicznościach palenie nie jest niczym dziwnym - zabójca bardzo się denerwuje i próbuje w ten sposób rozładować napięcie - ale i niczym rozsądnym, bo nawet na papierowych niedopałkach pozostają czasem odciski palców oraz kropelki śliny zawierające DNA, a więc dowody, które mogą wysłać zabójcę do celi śmierci. (uwaga dla palaczy: to kolejny dowód na potwierdzenie tezy, że palenie może zabijać).

Czytaj też: Prof. Baden: Potrzebna ekshumacja 96 ofiar Smoleńska i badania RTG

Gdy wydobyłem już wszystkie szczątki ofiary, pożyczyłem od kapitana latarkę i poprosiłem go, by wraz z Charliem potrzymał mnie za nogi i opuścił do dołu, tak bym mógł zajrzeć do wnętrza trumny. Nie zobaczyłem tam niczego ciekawego - tylko cienką warstwę śmierdzącej brei na dnie - ale i nie spodziewałem się, by po ponad wieku od pogrzebu zostało tam coś wartego uwagi. Kilka lat wcześniej odkopywałem cmentarz z tego samego okresu, to jest z drugiej połowy XIX wieku. Cmentarz ten składał się z niemal dwudziestu grobów, lecz znalazłem na nim ledwie garść kości: pokruszyły się całkowicie w wilgotnej glebie Tennessee. Dlatego też byłbym zdumiony, gdybym ujrzał w świetle latarki kości pułkownika Shya. Postękując ciężko, Charlie i kapitan wyciągnęli mnie z grobu.

Charlie i ja byliśmy już przemoczeni i przemarznięci do szpiku kości. Zdjęliśmy ubłocone kombinezony i włożyliśmy je do bagażnika mustanga, wraz ze szczątkami i ubraniami, które wcześniej powkładaliśmy do foliowych torebek. Przed powrotem do Knoxville musieliśmy jeszcze wstąpić do stanowego laboratorium kryminalistycznego w Nashville i oddać technikom TBI do badania fragmenty ubrań oraz niedopałki, które mogły okazać się pomocne w ustaleniu tożsamości ofiary oraz jego zabójcy. Dotarliśmy do laboratorium późnym popołudniem, tuż przed zamknięciem.

Czytaj też: Trupia farma w Teksasie: Makabra, która służy nauce

Ubrania były mokre i cuchnące, więc pracownicy TBI nie przywitali nas z otwartymi ramionami. By nie zasmrodzić całego laboratorium, postanowili w końcu rozłożyć je w ogrzewanym garażu, by tam wyschły i nieco się przewietrzyły (...).

Bill Bass, "Trupia Farma", wyd. Znak, Kraków 2012,
cena: 37,90 zł

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie