Można pochwalić Tuska, jak jest za co

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
Tym się różnię od wielu dziennikarzy, że pochwalę nawet kogoś, kogo nie trawię i - wydawałoby się - nigdy nie strawię. Tak było z pomysłem Palikota, bym mógł pić piwo w miejscach publicznych, co zresztą i tak robią miliony Polaków, większość z nędzy.

I tak jest z pomysłem - dobra, nie wiem czyim, doprawdy - by ogłosić pierwszą mi znaną w ojczyźnie abolicję od niezapłaconych podatków. Abolicję, nie amnestię, czyli nie darowanie, lecz zaprzestanie ścigania. Taką ustawę kilkanaście dni temu podpisał prezydent (i właśnie weszła w życie), a w listopadzie, jakoś tak po cichu, uchwalił parlament, czyli - jak mniemam - ludzie Tuska, bez których nic nie ma większości, choćby i najmądrzejsze to było.

Ta abolicja oznacza, że ludzie, którzy nie płacili składek na ZUS, zakład ubezpieczeń społecznych, emerytalnych, zdrowotnych i jakichś tam społecznych w latach 1999-2009, już nie muszą tego robić. Abolicja. Pod jednym wszakże warunkiem. Jeżeli prowadzili działalność po tym czasie, pozarolniczą (chłopów to nie dotyczy, ale ich składki są doprawdy śmiesznie niskie), no to należy uregulować w ciągu 12 miesięcy całe zaległe składki. Co do grosza.

Przyznam, wreszcie mi ulżyło. Nie, nie tylko dlatego, że zalegam ZUS-owi z 50 tys. zł, które mi właśnie darował (bo odprowadzę te pieniądze, wszystkie, jakie mam, państwu w innej postaci, aż włącznie do pogrzebu - to państwo ma monopol).

Otóż ulżyło mi, bo ktoś wreszcie pomyślał, żeby ulżyć obywatelom. Niech się zadłuża państwo, a nie my. Niech Polska zadłuża się jak Ameryka, jak wszyscy, a nas niech oddłuża, gdzie może, jak z tymi składkami po 900 zł miesięcznie z zamierzchłych doprawdy czasów. Od razu powiem: nie uważam się za idiotę. Wiem, że państwo darowuje te składki, gdyż w istocie są one nieściągalne, tak jak reparacje wojenne Niemiec po II wojnie wobec Polski (po I wojnie zresztą też). I lepiej ściągnąć, co się da, z tych ostatnich trzech lat, bo inaczej cały ten ZUS-owski system runie lada dzień. Zatem ja z chęcią go dofinansowuję - oczywiście, ponieważ nie uważam się za idiotę - w ciągu 12 miesięcy, nie na gwizdek! Ale doceniam dobre intencje ustawodawcy i wykonawcy. Jako zadłużony sam sobie obywatel dziękuję.

Ale oczywiście, ponieważ nie jestem idiotą, zdaję sobie sprawę ze smutnych konsekwencji tego aktu. Poszkodowani są ci wszyscy, którzy płacili terminowo i na czas, bo na forach internetowych uważają się za oszukanych, a takich jak ja nazywają złodziejami. Bo byliśmy cwańsi. Nie płacąc.

Kochani, ja nie byłem cwańszy, tylko przy skomplikowanym systemie podatkowym i jeszcze bardziej złożonym systemie ubezpieczeń nie potrafię wypełnić najprostszego druczku. Ja nawet nie potrafię policzyć pieniędzy w portfelu - kończą się, no to zarabiam albo pożyczam następne (to drugie ostatnio znacznie częściej). A tu kazali wypełniać osobno druczek 51, osobno 52, a - zgadliście - jeszcze osobno 53. W każdym inne skróty, szyfry, daty, NIP-y, PESEL-e, skróty… Pomyślcie, że macie stu pracowników, a każda kratka nie do pomylenia! Bo kara!

Mój kumpel, trzysta firm do obsługi, z wypełniania tych kratek trafił na pół roku do psychiatryka, bo nie mógł spóźnić nawet grosza po dwudziestym. Przy obrotach na miliardy! Bo kary!

Zawsze się dziwiłem, że nie dadzą ryczałtu, powiedzmy 500 od łba, i chwatit. Korwin zawsze to zalecał, jako najprostszy podatek, pogłówny.

No więc nie płaciłem ze zwykłej nieumiejętności prowadzenia księgowości, mimo że matmę znam i rozwiążę wam na kolanie każde równanie z dwoma i trzema niewiadomymi, także rachunek prawdopodobieństwa opanowałem, przy ruletce i kartach zresztą.

A teraz wyszedłem na złodzieja. Nie, moi uczciwi przedsiębiorcy i moi krytykanci. Ja tylko i po prostu byłem przewidujący. Nie płaciłem, bo wiem, że i tak nie dożyję emerytury, a jeśli nawet, to głodowej. A za lekarza płacę sam i za lekarstwa mam sto procent. No, to płacenie na ZUS byłoby podobne do tego, jakbym te swoje lekko zarobione pieniądze jeszcze lżej wywalał przez okno, i to nawet nie na ulicę, tylko do śmieci. Na pociechę tym uczciwym przedsiębiorcom, którzy płacili - wy wierzyliście państwu, dlatego te emerytury i opiekę zdrowotną macie, w przeciwieństwie do mnie. Sami odpowiedzcie sobie, czy było warto?

Ja w każdym razie jestem wdzięczny, tym bardziej że parę lat temu firmę zlikwidowałem, jako że nie widziałem w tym działaniu żadnego sensu poza płaceniem ZUS-u (urlop i tak biorę sobie, kiedy chcę, a jak jestem chory, to i tak nie zarabiam, więc nie choruję). Prowadzenie własnej działalności w Polsce to rzecz kretyńska. Już lepiej żebrać albo dawać ciała, nie żartuję. I śmierdzieć - policja nie podejdzie.

Uzmysłowił mi, jak w Polsce jest, źle mój młody przyjaciel prowadzący firmę, przebojową na rynku mediów. Porównał mianowicie podatek, jaki trzeba odprowadzać w Polsce, o której minister Jacek Rostowski twierdzi z uporem maniaka, że ma niskie podatki, i Wielkiej Brytanii, zresztą jego ojczyzny (Rostowskiego, nie kolegi)…

Porównał firmy o obrocie 400 tys. zł brutto rocznie w roku 2012.

VAT w Polsce 74 797 zł (23 proc., kwota wolna 150 tys.)

VAT w Great Britain - 0 zł (kwota wolna 400 400 zł)

Obrót roczny 325 tys. U nas. 10 proc. podatku - 32 tys. zł

U nich obrót 400 tys., 10 proc. podatku to 40 tys.

Ubezpieczenie (ten ZUS!):
U nas: 8678 zł
U nich: 716! (2,65 GBP tygodniowo)
Podatek dochodowy (18 proc): 3735 zł (kwota wolna 3 tys.). To w Polsce.

U Angoli: 0 (słownie - zero, przy stawce podatkowej 20 proc., kwota wolna 42 146 zł)
A teraz uwaga, moi mili, uwaga, rozbieram Rostowskiego do naga!
Podatek dochodowy do zapłacenia w Polsce: 87 210 zł
Podatek dochodowy do zapłacenia tam, od takiego samego obrotu firmy: 716 zł!

W bogatszym kraju, ponad dziesięć razy (dziesięć razy!) niższy podatek. Ejże, może dlatego właśnie bogatszym?
Mój kolega kończy to wyliczenie (podejrzewam, że liczyła jednak jego mama Urszula, moja księgowa, pozdro, te zaległe 1800 zeta niebawem oddam) takim retorycznym w sumie pytaniem:
Czy nadal wierzysz Rostowskiemu, gdy mówi, że w Polsce mamy niskie podatki?

No dobra, grunt że z tym ZUS-em mi ulżyło. Z emeryturą i tak mi nie do twarzy, a na pogrzeb uskładałem sobie sam.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
amber gold
Dziura budżetowa Rostowskiego może być większa niż ta słynna Bauca!!!!! A dług publiczny ciągle rośnie. Ten trend w tym roku nie zostanie raczej zahamowany? To pokazuje jak nieodpowiedzialna politykę prowadzono w ostatnich latach. Minister Rostowski narobił nam nowych długów prawie tyle samo co poprzednich kilkudziesięciu ministrów finansów przez poprzednie 15 lat. Z poziomu 500 miliardów złotych długu publicznego wywindował go do około 900 miliardów. Jeśli doliczyć, że minister wyliczył, iż ten dług wzrośnie w tym roku o 50 miliardów złotych netto plus ukryty dług około 70 miliardów zł, to pod koniec 2013 roku Polska przekroczy bilion złotych zadłużenia. To będzie absolutna katastrofa, a dług będą spłacać przez trzy pokolenia Polaków. Długi Gierka były mikroskopijne przy tym co robi minister Rostowski
A
ALA
ELEKTORAT MISIU ELEKTORAT. TYCH CO NIE MAJA KLOPOTOW FINANSOWYCH NIE STARCZY ZEBY WYGRAC WYBORY JAKIEKOLWIEK
Dodaj ogłoszenie